Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wipler: "Polityczna mafia sfałszowała wybory"

25.11.2014

"Polityczna mafia sfałszowała wybory. Błędy miały miejsce na każdym poziomie. Same fałszerstwa były na dole, czyli w komisjach wyborczych" - mówi Przemysław Wipler z Kongresu Nowej Prawicy w Kontrwywiadzie RMF FM.

Według niego na cały kraj rozlała się gangrena. „Zaczęła się cztery lata temu, w powiatach, które są zdominowane przez PSL. Czy ta mafia polityczna była odgórnie organizowana czy się oddolnie sama organizowała, to - moim zdaniem - byli to politycy, którzy działali w poczuciu bezkarności, którzy na poziomie gminnym wiedzieli, że reprezentują jeden silny komitet, który obsadził w gminie praktycznie wszystkie osoby w komisjach wyborczych” - podkreśla polityk KNP.  

Jego zdaniem gangrena ta rozpoczęła się w województwie mazowieckim cztery lata temu. „W tych powiatach, które są zdominowane przez Polskie Stronnictwo Ludowe, liczba głosów nieważnych była radykalnie wyższa niż w reszcie kraju. To się rozlało na cały kraj” - zaznacza były kandydat na prezydenta Warszawy.

Oraz dodaje, iż jest przekonany, że jest ścisła korelacja między zdominowaniem danego terenu, danej gminy, danego powiatu przez Polskie Stronnictwo Ludowe a liczbą głosów nieważnych.

„Było to działanie w poczuciu bezkarności. Gdy cztery lata temu Janusz Korwin-Mikke zgłaszał do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa fałszowania wyborów samorządowych na Mazowszu, było to bezkarne. I ci ludzie w całym kraju zobaczyli, że prokuratura - przy braku twardych dowodów - nawet nie wszczyna postępowania i nie bada, jak to się stało, że radykalnie wyższa jest liczba głosów nieważnych na danym terenie” - przekonuje Wipler.

Jego zdaniem „książeczka” nie tłumaczy radykalnego wzrostu liczby głosów nieważnych w Poznaniu, Krakowie, Warszawie. „Na przykład w Warszawie były 24 komitety w wyborach do Rady Warszawy, a w małych miejscowościach, w których do jednomandatowych okręgów wyborczych zgłasza się tylko jeden kandydat, a drugi nie, bo wie, że tylko miałby problemy, a nie ma szansy podjąć walki, tam radykalnie rośnie liczba głosów nieważnych” - mówi.

Do nieprawidłowości dochodziło w jego opinii na każdym poziomie wyborów. „Moim zdaniem jednak, same fałszerstwa były na dole. To, że znikają głosy, to, że mamy olbrzymią liczbę przykładów, że pomimo tego, że zakazała tego PKW, co było kuriozalne, że nie można było kręcić filmów, ani robić zdjęć. Że nie można było zrobić zdjęcia własnej karty wyboru. Mamy ludzi, którzy zrobili takie zdjęcia, głosowali na naszego kandydata i on dostał zero głosów, albo jeden głos. To jest moim zdaniem niezbity dowód, że głosy po prostu znikały. Tak samo jak mamy dowody na to, że wyniki przy sumowaniu, tracono po prostu głosy pozyskane na poziomie komisji obwodowych” - twierdzi polityk KNP.

Według niego twarde dowody są zgłaszane razem z protestami wyborczymi. „W chwili obecnej w skali całego kraju są zgłaszane tego rodzaju protesty. Termin mija w sobotę. Ich jest kilkaset. W chwili obecnej jest kilkaset. A moim zdaniem wykładniczo będzie rosła liczba protestów. Ostatni dzień składania protestów to jest sobota. Jestem przekonany, że sądy okręgowe zostaną zablokowane liczbą i skalą tych protestów” - przekonuje Wipler.

I dodaje, że zbierana jest dokumentacja na poziomie poszczególnych komisji obwodowych, na poziomie poszczególnych okręgów.” Wspieramy naszych członków, naszych kandydatów w składaniu tych protestów. I dzisiaj dopiero będziemy rozsyłali instrukcje w jaki sposób skutecznie już zgromadzone dowody wykorzystać i spiąć w protest wyborczy. Ludzie, którzy składają te protesty to nie są zawodowi prawnicy, radcowie prawni, adwokaci. To są ludzie, którzy wymagają wsparcia i zrobienia tego profesjonalnie. Ludzie czekali na wsparcie w tym zakresie.  Uzyskają je i ja dzisiaj będę publikował wideobloga na którym będę szczegółowo instruował jak składać protesty” - tłumaczy.

Oraz zaznacza, że radykalny wzrost poparcia PSL także wskazuje na fałszerstwa.”Absurdalny, czterokrotny wzrost w niektórych miejscach w trakcie pół roku poparcia w Gdyni. Nie uwierzę, że 1100 procent wzrosła liczba głosów” - utrzymuje poseł.  

„Polecam stronę pana Marcina Palade, palade.pl na której on analizuje i porównuje wybory samorządowe te z wyborami samorządowymi cztery lata temu i pokazuje dwie prawidłowości. Po pierwsze dwa województwa w których najmniejszy jest wzrost poparcia dla PSL to jest województwo mazowieckie w którym ten numer został zrobiony cztery lata temu i województwo podkarpackie w którym zdecydowanie przegrywa akurat PSL z PiS. Czy w tych województwach akurat nie ma tak dużych cudów na urną jak w reszcie kraju” - dodaje.

I podkreśla, że sam dostał w Warszawie lepszy wynik niż kandydat Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jednocześnie przyznaje, że mógłby mieć jeszcze lepszy wynik.” Mogliśmy mieć lepszy wynik, mogliśmy mieć zdecydowanie lepszy wynik. Mogłem mieć dużo lepszy wynik” – mówi.

Następnie atmosfera w studiu RMF FM się znacznie pogarsza. Wywiadujący Wiplera Konrad Piasecki zarzuca politykowi, że robił kampanię opartą na użalaniu się o tym, jak został pobity przez policję. „Panie redaktorze to jest bezczelne, co pan teraz mówi. To w pańskiej radiostacji w momencie, gdy ja byłem rok temu w szpitalu, tutaj w RMF FM o siódmej rano nadaliście paszkwil oparty o policyjne kłamstwa...” – żali się Wipler.

„Pan nie panuje nad nerwami. Doradzam panu więcej spokoju i mniej alkoholu” – mówi Piasecki. „Doradzam pa u więcej rzetelności dziennikarskiej” – odpiera polityk KNP.

Ryb, rmf24.pl

Fot. [facebook.com/Przemysław Wipler]

 

 

 

 

Słowa kluczowe:

KNP

,

wybory lokalne

,

fałszerstwa

,

PSL

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook