Jedynie prawda jest ciekawa

Wielka wojna o rozliczenie Narodowego

30.07.2012

Budowniczowie Stadionu Narodowego piszą pozew przeciwko Skarbowi Państwa o wypłatę 400 mln zł. To odpowiedź na działania minister sportu Joanny Muchy, która zapowiedziała pozew przeciwko nim. To już wojna - informuje DGP.

Jak zapowiada jeden z menedżerów z konsorcjum firm Alpine, Hydrobudowa i PBG, pozew ma zostać złożony w sądzie jeszcze w tym tygodniu. "Na nasze liczne ostrzeżenia kierowane od dwóch lat do premiera Donalda Tuska i jego kolejnych ministrów sportu jedyną odpowiedzią były zabiegi PR ukrywające prawdę o sytuacji na stadionie" – mówią anonimowi rozmówcy DGP.

Dwa tygodnie temu Narodowe Centrum Sportu zażądało spłaty 152 mln zł z gwarancji ubezpieczeniowej firmy Alpine. Rzecznik NCS Daria Kulińska nie chciała wówczas komentować sprawy. W miniony wtorek, minister sportu Joanna Mucha oświadczyła jednak, że na jej wniosek Prokuratoria Generalna przygotuje pozew przeciwko konsorcjum budującemu narodową arenę.

"Wykonawcy znacząco przekroczyli termin realizacji budowy, nie zastosowali się do zapłaty kar umownych, zalegają z płatnościami na rzecz swoich podwykonawców, choć otrzymali od NCS wynagrodzenie" – napisali w komunikacie urzędnicy Ministerstwa Sportu.

DGP przypomina jednak, że zabrakło wówczas informacji, iż wypłatę 152 mln zł z gwarancji ubezpieczeniowej koncernu Alpine wstrzymał warszawski sąd. Sędzia uznał, że żądanie wypłaty przez NCS jest przedwczesne i słabo udokumentowane.

Zdaniem jednego z menedżerów Alpine, w sytuacji gdy dwóch polskich konsorcjantów – Hydrobudowa i PBG – ogłosiło upadłość, tylko jego zagraniczny koncern ma pieniądze, które NCS mógłby dla siebie pozyskać.

Właśnie takiej kwoty, 152 mln zł żądają mniejsi podwykonawcy budowy stadionu, którym wypłaty deklarował NCS. Zaległości te powstały w wyniku zlecenia przez NCS dodatkowych prac. Wymuszone zostały przez konieczność skorygowania wadliwego projektu stadionu, o czym budowniczowie przekonali się w trakcie wykonywania zlecenia. Błędne założenia, głównie instalacji, wymagały wprowadzenia 16 tys. poprawek.

Zarząd firmy Alpine wystosował do premiera i minister sportu list, w którym pisze: „Regularnie informowaliśmy rząd, w tym również premiera, o zagrożeniach dotyczących realizacji projektu. Już wiosną 2011 było oczywiste, że obowiązujący wówczas termin (czerwiec 2011) nie będzie dotrzymany” – napisali.

Rząd zamiata sprawę stadionu pod dywan. Wciąż cieszy się z udanych mistrzostw i narzuca entuzjastyczną interpretację rzeczywistości. Tymczasem stadion, po licznych problemach oddano dopiero w przeddzień mistrzostw Europy, czyli niemal rok później.

Wykonawcy zapowiadają, że sprawy nie odpuszczą.

kop/źródło: Dziennik Gazeta Prawna
[fot. PAP/G.Jakubowski]

Wiadomości ze świata

więcej
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook