Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wiceminister zdrowia (mętnie) się tłumaczy

26.02.2014

Sławomir Neumann, były wiceminister zdrowia, zapowiada, że pójdzie do sądu ws. tekstu „Wprost”. Podejrzany o nielegalny lobbing urzędnik twierdzi, że nic strasznego nie zrobił.

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann zapowiedział, że pozwie autorów artykułu we "Wprost", według którego miał on działać w interesie prywatnej kliniki i wywierać naciski na prezes NFZ. Dodał, że interweniował ws. wielu szpitali, a chodziło o przestrzeganie procedur.

Chodzi o publikację "Wprost", według którego wiceminister miał działać w interesie prywatnej kliniki okulistycznej w Warszawie - Sensor Cliniq.

Jak mówił wiceminister w środę w TVP1, jego pism do NFZ ws. Sensor Cliniq było kilka i zawsze były poprzedzone skargą tej kliniki do MZ na działania NFZ. "To była normalna urzędowa reakcja z prośbą o wyjaśnienia działań NFZ lub, aby przekonać oddział lub prezes NFZ, aby działali zgodnie z procedurami i z prawem, czyli odpowiadali na odwołania" - mówił wiceminister.

Wyjaśnił, że takich pism do NFZ związanych ze skargami różnych szpitali i przychodni jest mnóstwo co roku i nie są one niczym nadzwyczajnym. "Jeżeli szpital skarży się do ministerstwa na działania NFZ, to mamy obowiązek sprawdzić to i wysyłamy pytanie lub informacje do NFZ" - dodał. "Interweniowałem ws. kilkudziesięciu podmiotów i na wszystko są dokumenty" - podkreślił.

"Jeżeli skargi dotyczą drobnych kar, to mogą poczekać w kolejce, ale jeżeli urzędnik niższego szczebla w NFZ zamyka szpital, który działa 10 lat, i tam są pacjenci czekający w kolejce na swoją operację, to nie można mówić, że skarga będzie czekała jak inne i będzie rozpatrzona po pół roku, bo wtedy tego szpitala już nie będzie. To grozi odszkodowaniami, które zapłaci Skarb Państwa" - tłumaczył Neumann, odnosząc się do skargi Sensor Cliniq do MZ. Dodał, że pisma do NFZ dotyczyły tylko dochowania procedur przez Fundusz.

Według niego o tym, że nie bronił tej kliniki, świadczy m.in. to, że ostatecznie podtrzymał decyzję prezes b. prezes NFZ Agnieszki Pachciarz o wypowiedzeniu kontraktu dla tej placówki. "Mogę opublikować także pismo o tym, że podtrzymuję decyzję NFZ, że dopłaty (do wyższego standardu świadczeń - red.) są niezgodne z prawem, też wysłane do tej firmy (Sensor Cliniq), o czym nie ma mowy w artykule" - zapowiedział.

"W artykule nieprawdą jest, że to było jakieś nadzwyczajne lobbowanie, że miałem jakieś szczególne zainteresowanie, że nadzór jest wyjątkowym działaniem ministra" - podkreślił Neumann.

"Tę sprawę kieruję do sądu. Nie wiem, czy będę, czy nie będę ministrem, ale pozew będzie" - zapowiedział.

Zapewnił, że są dokumenty potwierdzające wszystkie jego działania. "Czuję się spokojny w tej sprawie. Dokumenty mnie bronią" - zaznaczył.

Według "Wprost" Neumann "walczył o interesy" prywatnej klinki Sensor zajmującej się leczeniem wzroku. Lecznica pobierała od swych klientów dodatkowe opłaty za leczenie, w związku z czym Fundusz we wrześniu 2013 r. wypowiedział jej umowę z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia - od 20 grudnia. Według NFZ pacjenci dopłacali do leczenia refundowanego przez NFZ. Kierownictwo Sensor Cliniq złożyło odwołanie od tej decyzji i wyjaśniało, że "żaden pacjent nie był zmuszany do opłat, a jedynie informowany o możliwości wyboru i dopłaty".

Według "Wprost" Neumann domagał się od ówczesnej prezes NFZ Agnieszki Pachciarz wyjaśnień, na jakim etapie jest rozpatrywanie odwołań prywatnej kliniki. Ostatecznie po odwołaniu Pachciarz 20 grudnia 2013 r., Fundusz aneksował umowę z Sensor Cliniq do końca 2014 r.

We wtorek premier Donald Tusk zapowiedział, że sprawa w tym tygodniu znajdzie swoje rozstrzygnięcie.

TK,PAP
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Ministerstwo Zdrowia

,

Polska

,

polityka

,

Neumann

Warto poczytać

Facebook