Jedynie prawda jest ciekawa

Wątpliwości dot. ostatniej wersji śmierci Papały

05.05.2012

Pojawiają się kolejne wątpliwości związane z ostatnią wersją zamordowania gen. Marka Papały. Prokuratura uważa, że doszło do tego przypadkowo, w czasie kradzieży samochodu szefa policji. Jednak policyjni psycholodzy zaznaczają, że gdyby gang „Patyka' zabił Papałę przestępcy zawiesiliby działalność na jakiś czas. Oni natomiast wrócili do swoich praktyk kilka dni później. Z kolei świadek koronny „Masa” uważa, że gdyby „Patyk” zamordował Papałę sprawa stałaby się znana w światku przestępczym.

- Gang samochodowy, w którym pierwsze skrzypce grał „Patyk", był podporządkowany słynnemu gangowi pruszkowskiemu. „Masa", świadek koronny, który mafię pruszkowską pogrążył, mówi dziś „Rz", że gdyby gen. Papałę zabił „Patyk", ta informacja rozeszłaby się w środowisku przestępczym – czytamy w „Rzeczpospolitej”. W ocenie świadka koronnego, nie ma siły, by któryś z gangsterów nie wygadał się po zamordowaniu szefa policji.

„Rz” wskazuje, że również część śledczych uważa, że gang „Patyka” nie odważyłby się zataić przed mafią pruszkowską informacji o zabiciu Papały.

To jednak nie jedyne wątpliwości w tej sprawie. Okazuje się bowiem, że banda „Patyka” po domniemanym zabójstwie Papały nie ukryła się nawet na chwilę. W aktach sprawy znajdują się szczegółowe opisy kolejnych napadów i rabunków dokonanych przez złodziei.

- Gen. Papała zginął w Warszawie 25 czerwca 1998 r. Już cztery dni później w Pzrzewodowicach (Mazowsze) złodzieje od „Patyka" kradną mitsubishi carisma (za 57 tys. zł). W akcji biorą też udział Mariusz M., bracia J. i Robert P. – czyli świadek koronny, którego zeznania z połowy 2011 r. odwróciły bieg śledztwa w sprawie zabójstwa Papały. Kolejne auto gang rabuje dwa dni później – z land-rovera wysadzają Niemca, dzień później z mitsubishi pajero – Czecha. Zaraz potem kradną nissana i dwa mercedesy. "Kradną auta luksusowe, za ok. 80 tys. zł, co kilka dni – mówi jeden ze śledczych. Są bezczelni, ale nie używają broni – opisuje akta „Rzeczpospolita”.

Gang „Patyka” nie dość, że się nie ukrył, to nawet jakby szukał rozgłosu. - W listopadzie 1998 r. na trasie katowickiej rabują mercedesa (200 tys. zł) posłanki Barbary Blidy. Uderzają w zderzak, a gdy Blida się zatrzymuje, jeden ze złodziei odjeżdża jej autem – czytamy w „Rzeczpospolitej”

Policyjny eksperci wskazują, że po zabójstwie szefa policji gang „Patyka” nie wróciłby do aktywności tak szybko. – Tak się nie zachowują ludzie, którzy właśnie zastrzelili pierwszego policjanta w kraju. Przyczailiby się, wycofali na jakiś czas, by nie rzucać się w oczy – mówią „Rz” policyjni psychologowie.

Z tymi opiniami korespondują słowa „Masy”. Gangster przypomina, że po śmierci Papały wszelkiej maści przestępcy się przyczaili. – Nikt się nie wychylał, mieliśmy naloty na domy – wspomina. Według niego zabójcy Papały „spłoszyliby się, wiedząc, że zabili szefa policji". – A jak zwykle dolę z kradzieży oddawali starym pruszkowskim – dodaje.

- W styczniu 2001 r. „Patyk" wpadł i wsypał wszystkich, z którymi kradł: m.in. Mariusza M., braci J. i Roberta P. Dostali kilkuletnie wyroki. Dlaczego – jeśli wiedzieli, że zabił Papałę – milczeli i nie szukali zemsty? - zastanawia się „Rzeczpospolita”.

Więcej w weekendowym wydaniu gazety.

saż
[Fot. Marekpapala.pl]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook