Jedynie prawda jest ciekawa

Warszawa ma kolejne problemy ze śmieciami

29.07.2013

Stołeczna firma Byś zajmująca się odbiorem i przetwarzaniem odpadów komunalnych zaskarżyła specyfikację warszawskiego przetargu na śmieci. Zdaniem przedstawicieli firmy postępowanie nie gwarantuje wyboru najlepszej metody zagospodarowywania odpadów.

Warto wspomnieć, że to nie pierwsze problemy stołecznego Ratusza ze śmieciami. Poprzednio przetarg na odbiór śmierci zaskarżył radny PiS Maciej Wąsik. Natomiast wcześniej Krajowa Izba Odwoławcza nakazała miastu zmianę specyfikacji waruków przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci w Warszawie. Według KIO specyfikacja promowała MPO. W związku z tym do dymisji podał się wiceprezydent Jarosław Kochania.

Współwłaścicielka firmy Byś Monika Byśkiniewicz poinformowała na konferencji prasowej, że w poniedziałek przedsiębiorstwo wniosło do Krajowej Izby Odwoławczej odwołanie od zmienionej Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia stołecznego przetargu śmieciowego.

"Miasto nie zastosowało się do poprzedniego wyroku KIO i nie uwzględniło hierarchii postępowania z odpadami w kryterium oceny ofert. Miasto postawiło na cenę. Takie oferty gdzie liczy się tylko  najniższa cena powodują, że instalacje zaawansowane technologicznie, ekologiczne, które redukują ilość odpadów kierowanych na składowiska, nie są w stanie konkurować z instalacjami, które robią to na minimalnym poziomie" - powiedziała.

Właścicielka firmy dodała, że obecna specyfikacja przetargowa godzi w interes firmy i spowoduje, że przedsiębiorstwo nie będzie w stanie wygrać postępowania.

"Budując nasz zakład, byliśmy przekonani, że nowa ustawa, będzie preferowała  naszą instalację.  Miejsce dla takich  instalacji jest m.in. w uzasadnieniu do ustawy, gdzie wskazano potrzebę budowy  nowych nowoczesnych instalacji, które będą odzyskiwać odpady i stawiać na recykling" - podkreśliła.

Byś za ok. 70 mln zł wybudował w Warszawie nowoczesną instalację do przetwarzania odpadów. Jak przekonywała właścicielka, 60 proc. śmieci, które trafia do sortowni jest odzyskiwanych. "W przypadku niesegregowanych odpadów komunalnych najniższa cena w regionie to 240 zł (za tonę - PAP), u nas jest to 390 zł. Miasto chce nas zmusić abyśmy ograniczyli odzysk kosztem obniżenia ceny. W Europie ceny wahają się od 100 do 200 euro za tonę" - podkreśliła Byśkiniewicz.

Zastępca rzecznika stołecznego ratusza Agnieszka Kłąb powiedziała PAP, że miasto otrzymało treść odwołania i jest ono analizowane. "Uważamy, że nasze warunki przetargowe są zgodne z zaleceniami KIO" - podkreśliła.

Pytana, czy władze miejskie zgadzają się z zarzutami, iż w specyfikacji nie uwzględniono hierarchii postępowania z odpadami i wybrano kryterium najniższej ceny, powiedziała, że rzeczywiście cenę brano pod uwagę.

"Przy czym jest ona rozdzielona na cenę za odbiór tony odpadów od mieszkańców i cenę za  zagospodarowanie tony odpadów. Cena za zagospodarowanie jest mniej więcej podobna dla różnych firm. Firmy będą głównie konkurować ceną za odbiór" - dodała.

Wskazała, że magistrat wziął także pod uwagę hierarchię postępowania ze śmieciami, ponieważ firmy startujące w postępowaniu będą musiały wykazać się odpowiednim poziomem recyklingu odpadów komunalnych.

Zgodnie z przepisami tzw. ustawy śmieciowej gminy do 1 lipca br. miały przeprowadzić przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Według danych ministerstwa środowiska na blisko 2,5 tys. gmin w Polsce tylko 17 nie przeprowadziło takich postępowań, a w kilkudziesięciu nadal one trwają.

W takiej sytuacji jest m.in. Warszawa, gdzie do 31 stycznia 2014 roku będzie obowiązywał tzw. system pomostowy. W tym czasie mieszkańcy będą przekazywać opłatę śmieciową miastu, a nie firmom śmieciowym. Miasto będzie z niej opłacać faktury za odbiór śmieci.

System pomostowy jest wynikiem opóźnień we wdrażaniu ustawy śmieciowej w stolicy. Czy kolejne zaskarżenie warszawskiego przetargu oznacza dalszy ciąg kłopotów w stolicy?

[fot. sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook