Jedynie prawda jest ciekawa


Waltz komisarzem? Opozycja oburzona!

29.08.2013

Jako przejaw arogancji i straszenia obywateli określiła Warszawska Wspólnota Samorządowa zapowiedź, że w razie odwołania w referendum prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz premier mianowałby ją komisarzem. Politycy PO I PSL uważają, że to dobry pomysł...

Według informacji ze źródeł we władzach Platformy premier, szef PO Donald Tusk powiedział w środę wieczorem na posiedzeniu zarządu swej partii, że jeśli Gronkiewicz-Waltz zostanie odwołana w referendum, to właśnie ją zamierza powołać na komisarza stolicy.

"Mam nadzieję, że pan premier wycofa się z tego pomysłu, byłby to szczyt arogancji. Jeżeli mieszkańcy mówią wyraźnie: nie chcemy takiej polityki, to powoływanie z powrotem tej samej osoby, która się nie sprawdziła, której koszty rządzenia były bardzo wysokie, która zniechęciła do siebie warszawiaków, byłoby czymś nieopisanym" - powiedział w czwartek dziennikarzom pełnomocnik Komitetu Referendalnego WWS Marek Makuch.

Określił tę zapowiedź jako "pogróżki" i "próbę wprowadzenia psychozy strachu".

"Chcielibyśmy, aby kampania referendalna była debatą programową. Od kilku dni widzimy, że PO ma inny pomysł na kampanię - straszenie warszawiaków" - ocenił Maciej Białecki z WWS. Według niego warszawiacy chcą tylko zmiany nieudolnej prezydent Warszawy, cała reszta zaś ma pozostać bez zmian do najbliższych wyborów samorządowych.

"Mamy do czynienia z sytuacją, gdzie obywatelom Warszawy - a być może całego kraju, bo nasze referendum jest obserwowane przez wszystkich - mówi się wprost, że zupełnie za nic ma się ich głos w demokratycznych wyborach, referendach" - uważa szef sztabu referendalnego WWS Grzegorz Wysocki.

Lider WWS Piotr Guział w przesłanym w czwartek oświadczeniu napisał, że "decyzja o powołaniu na komisarza osoby odwołanej w demokratycznym akcie, jakim jest referendum, byłoby nie tylko przejawem pychy, ale kpiną i pogwałceniem konstytucji".

"W przypadku decyzji premiera o powołaniu odwołanego prezydenta na komisarza decyzja „członków wspólnoty lokalnej” zostałaby zdeptana i to przez samego premiera Rzeczypospolitej. Pełne zaangażowanie premiera Donalda Tuska w obronę Hanny Gronkiewicz-Waltz, na krawędzi łamania dobrych obyczajów politycznych, zasad demokratycznych i porządku konstytucyjnego w przypadku porażki referendalnej politycznie oznacza może tylko jedno - dymisję premiera" - ocenił Guział. Referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz odbędzie się 13 października. Będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 tys. 430 osób.

Gdyby Gronkiewicz-Waltz została odwołana, osobę pełniącą funkcję prezydenta miasta (tzw. komisarza) "niezwłocznie" wyznaczyłby premier. Swoją funkcję pełniłaby ona do czasu wyboru nowego prezydenta.

Politycy PO przyznają, że powołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz na komisarza stolicy w wypadku udanego referendum w sprawie jej odwołania z funkcji prezydenta Warszawy, to możliwy scenariusz. Opozycja krytykuje pomysł, określając go mianem "arogancji" i "żartu z wyborców". Według źródeł we władzach Platformy premier, szef PO Donald Tusk powiedział w środę wieczorem na posiedzeniu zarządu swej partii, że jeśli Gronkiewicz-Waltz zostanie odwołana w referendum, to zamierza właśnie ją powołać na komisarza stolicy.

Halicki, szef mazowieckiej PO, pytany w czwartek przez dziennikarzy, czy na posiedzeniu zarządu była mowa, by ewentualnym komisarzem w Warszawie została Gronkiewicz-Waltz, odpowiedział: "rozmawialiśmy o tym". "Bardzo możliwy scenariusz. Natomiast zarząd nie podejmuje takich decyzji. W tym sensie jest to taka wymiana zdań co by było gdyby" - zaznaczył Halicki.

Dopytywany, czy była taka wola premiera, Halicki odpowiedział, że "taka wola premiera, który w sytuacji gdyby miał być paraliż (Warszawy) mówi o tym, iż drogą do tego, aby uniknąć zastopowania funkcjonowania miasta", jest "przedłużenie pracy pani prezydent już jako komisarza, w warunkach skutecznego, na wniosek obywateli, zakończenia kadencji".

Halicki zaznaczył jednak, że wierzy "w rozsądek warszawiaków". "Coraz więcej osób ma świadomość ogromu inwestycji, które zostały zrealizowane w ciągu ostatnich sześciu, siedmiu lat, ale też tego, że mamy w bardzo bliskiej perspektywie wybory (samorządowe), które oferują realną alternatywę: albo taki prezydent, albo inny, albo taki budżet, albo inny, albo priorytety, które są realizowane, albo inne" - mówił polityk PO.

Z kolei wiceszef PO Grzegorz Schetyna, pytany o kwestię ewentualnego powołania Gronkiewicz-Waltz na komisarza stolicy, powiedział w czwartek dziennikarzom, że rozmowa na posiedzeniu zarządu PO dotyczyła różnych scenariuszach związanych z referendum i czasem między referendum a wyborami samorządowymi, które będą jesienią 2014 r.

"Rozmawialiśmy o różnych scenariuszach, także o tym, o czym mówią dziś media. Mówiliśmy, czy wariant bezpieczniejszy i oszczędniejszy to wariant komisarza i wybory w normalnym terminie, czy podwójne wybory co kilka miesięcy. Sprawa jest otwarta" - powiedział Schetyna. Podkreślił, że on jest przekonany, że Gronkiewicz-Waltz nie zostanie odwołana i "nie będzie takiego kłopotu".

Podobną opinię ma poseł koalicyjnego PSL Stanisław Żelichowski, który uważa, że powołanie Gronkiewicz-Waltz na komisarza byłoby dobrym pomysłem. Według niego pozwoliłoby to lepiej rozliczyć prezydent Warszawy z całokształtu jej działań, czyli z całej kadencji. "W interesie warszawiaków jest to, by nie było sytuacji, że nie ma osoby odpowiedzialnej" - dodał Żelichowski. Krytyczni wobec pomysłu Tuska przedstawiciele opozycji. Wiceprezes PiS Beata Szydło powiedziała, że "Platforma nie rozumie na czym polega demokracja". "To jest albo żart z wyborców, albo Platforma zupełnie straciła poczucie przyzwoitości" - uważa Szydło.

Dodała, że jeśli ktoś zostaje odwołany w referendum, to znaczy, że mieszkańcy uważają, że jest złym prezydentem. "Nie wierzę, że powołanie takiej osoby na komisarza stolicy, mogłoby się wydarzyć w Polsce. To absurdalne, to kpina z wyborców, instytucji referendum" - powiedziała wiceszefowa PiS.

Podobnie uważa poseł Ruchu Palikota Łukasz Gibała, który ocenił, że scenariusz przedstawiony przez premiera, jest "bardzo nieelegancki wobec warszawiaków" i "nie fair" wobec zasad demokracji. "Premier Tusk mówi, że niezależnie od tego, czy mieszkańcy stolicy uznają, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz nadaje się na prezydenta, czy nie, to ona i tak będzie rządziła mocą jego decyzji. To mocno prowokacyjne twierdzenie" - ocenił.

Dodał, że jest tym pomysłem "bardzo zbulwersowany, ale paradoksalnie może to wpłynąć na zwiększenie frekwencji" w referendum. "Warszawiacy zadziałają na zasadzie „jeśli on nas tak traktuje, to my mu pokażemy”. Premier sam sobie strzela w stopę" - powiedział Gibała.

Z kolei rzecznik SLD Dariusz Joński ironizował, że premier "może jeszcze zaproponować dziedziczenie urzędu prezydenta Warszawy". Joński powiedział PAP, że pomysł ewentualnego powołania Gronkiewicz-Waltz na komisarza jest zgodny z prawem i "teoretycznie można to zrobić". "Ale gdyby to premier zrobił, to pokazałoby pełną arogancję władzy, że nie liczą się z głosem ludzi" – ocenił Joński. "Jeśli premier coś takiego zrobi, to wyrok zostanie odroczony na rok. Wtedy warszawiacy pokażą czerwoną kartkę PO" - dodał.

Również szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro ocenił, że premier Tusk okazał "butę" wobec warszawiaków oraz lekceważenie zasad demokracji. "Premier mówi warszawiakom: „cokolwiek zrobicie i tak zagram wam na nosie i moja koleżanka Hania będzie prezydentem stolicy" - zaznaczył.

Referendum w sprawie odwołania prezydent Gronkiewicz-Waltz odbędzie się 13 października. Będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu - czyli co najmniej 389 tys. 430 osób. Wynik referendum będzie rozstrzygający, jeżeli za jednym z rozwiązań w sprawie poddanej pod referendum oddano więcej niż połowę ważnych głosów.

Jeśli większość opowiedziałaby się za odwołaniem Gronkiewicz-Waltz, jej mandat wygasłby wraz z ogłoszeniem wyniku referendum w dzienniku urzędowym województwa. Gdyby Gronkiewicz Waltz została odwołana, osobę pełniącą funkcję prezydenta miasta (tzw. komisarza) "niezwłocznie" wyznaczyłby premier. Swoją funkcję pełniłaby ona do czasu wyboru nowego prezydenta.

W takich sytuacjach premier zarządza też przedterminowe wybory. Jednak zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym wyborów takich nie przeprowadza się, jeżeli ich data miałaby przypaść w okresie sześciu miesięcy przed zakończeniem kadencji prezydenta. Gdyby przypadła ona w okresie krótszym niż 12 miesięcy przed zakończeniem kadencji, decyzję o nieprzeprowadzaniu wyborów może podjąć rada miasta (w Warszawie PO ma w niej większość). Wówczas tzw. komisarz sprawuje władzę w mieście do końca kadencji samorządu.

Obecna kadencja samorządu kończy się 21 listopada 2014 r., więc jest raczej pewne, że termin wyborów przypadłby w okresie krótszym niż 12 miesięcy przed końcem kadencji, m.in. ze względu na terminy rozpatrywania skarg na wygaszenie mandatu prezydenta (w przypadku wniesienia protestu przeciwko ważności referendum do czasu rozstrzygnięcia sprawy nie zarządza się wyborów przedterminowych).

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: PAP/Bartłomiej Zborowski]


Warto poczytać

  1. schmidt-20072018 20.07.2018

    Schmidt usprawiedliwia akcję z bagażnikiem. Absurdalne tłumaczenie

    Posłanka Joanna Schmidt na antenie Polsat News odniosła się do ostatnich wydarzeń przed gmachem polskiego Sejmu. Parlamentarzystka zdecydowała się na przewiezienie dwóch osób w bagażniku swojego samochodu

  2. Petruflickr 20.07.2018

    Skandaliczny wpis Petru! Polityk zaatakował Annę Walentynowicz

    Sejm przyjął dziś większością głosów uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2019 Rokiem Anny Walentynowicz.

  3. nurowska20072018 20.07.2018

    To są plany totalnych? Nurowska: "Zrobiłam laleczkę Piotrowicza, wbijam szpilki". Odpowiedź Agnieszki Holland szokuje

    Sympatyzująca z KOD-em polska pisarka Maria Nurowska postanowiła kolejny raz włączyć się w polityczny spór toczący się w Polsce.

  4. duda08032018 20.07.2018

    Prezydent zapowiedział 2-dniowe referendum ws. zmian w Konstytucji

    Prezydent RP Andrzej Duda na piątkowej konferencji zapowiedział dwudniowe referendum dotyczące zmian w konstytucji, które ma się odbyć w dniach 10-11 listopada

  5. 1270zamkniete3opaze 20.07.2018

    Odrażająca manipulacja polskojęzycznej niemieckiej gazety

    To już wyższy poziom manipulacji. Dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” z należącej do niemieckiego koncernu grupy Polska Press udowodnili, że im nie jest wszystko jedno. Kto według nich odpowiada za plagę sinic i pozamykane polskie plaże? Wiadomo – PiS

  6. mieszkowski-20072018 20.07.2018

    Polska kadra była słaba, bo brakowało jej graczy z Aryki oraz Azji? Przemówienie posła Nowoczesnej podbija sieć

    Przyczyn słabości polskiej reprezentacji na mundialu w Rosji doszukiwał się każdy, od piłkarskiego eksperta po zwykłego, niedzielnego kibica. W rolę krytyka, na sejmowej mównicy, wcielił się również poseł Nowoczesnej, Krzysztof Mieszkowski

  7. sasin-gersdorf-20072018 20.07.2018

    Sasin w mocnych słowach o Gersdorf: Jest emerytką, czy się jej to podoba, czy też nie

    Dotychczasowa I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf jest dzisiaj emerytką i powinna korzystać z wolnego czasu - powiedział w piątek w "Sygnałach dnia" w PR3 szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin

  8. protest-20072018 20.07.2018

    Akt wandalizmu w trakcie protestu. Jego uczestnicy domagają się "sądu ostatecznego"

    "Czas na sąd ostateczny" - taki napis wykonany sprayem umieścili w nocy z czwartku na piątek na elewacji budynku sejmowego protestujący pod gmachem parlamentu

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook