Jedynie prawda jest ciekawa

Walczyli z zakazami, dziś walczą z „kibolami”

21.11.2011

Politycy Platformy Obywatelskiej od miesięcy w mediach walczą z kibolami. Czynią to jednak w sposób zły, często wykazując się hipokryzją. Wrzucają do jednego worka kibiców i chuliganów, sami głosują za sprzedażą alkoholu na stadionach. Od dawna również obarczają winą za przestępstwa stadionowe PiS. Tymczasem portal Blogpress przypomina, że politycy PO do niedawna wspierali tych, z których obecnie robią przestępców.

Piotr Staruchowicz stał się wrogiem numer jeden dla propagandy PO. Policja zatrzymała go w czasie obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, mobilizując do tego wielkie siły. Mężczyzna został obarczony przestępstwami stadionowymi i stał się kwintesencją stadionowego zła. Gdy w więzieniu odwiedził go Zbigniew Romaszewski, pytano dlaczego PiS wspiera przestępców. Gdy Beata Kempa poręczyła za niego, tłumaczono, że jej partia uwalnia chuliganów. W czasie swojego expose premier Donald Tusk winą za zamieszki z 11 listopada obarczył PiS i ich popieranie kiboli.

Jak się jednak okazuje, politycy PO jeszcze do niedawna sami chętnie występowali w obronie Staruchowicza. To podpisy polityków Platformy znajdują się pod listem do Legii Warszawa, w którym apeluje się do władzy klubu o uchylenie m.in. „Staruchowi” zakazu klubowego. Zrobili to przed 7 sierpnia 2010 roku, gdy na przebudowanym stadionie miał się rozgrywać mecz inaugurujący. Politycy PO wystosowali do klubu apel, w którym proszą o zniesienie zakazów klubowych przez meczem. Pod listem podpisali się Małgorzata Kidawa-Błońska, Andrzej Halicki, Ewa Malinowska-Grupińska, Marcin Kierwiński i Piotr Kalbarczyk. Wszyscy są działaczami PO. Jak tłumaczą obecnie, chcieli, by otwarcie stadionu było świętem wszystkim miłośników piłki nożnej. Na ich wniosek, rzeczywiście klub cofnął decyzję o zakazach stadionowych.

Portal Blogpress przypomina, że to nie była jednorazowa prośba, jaką obóz władzy wystosował ws. zakazów dla kibiców. Podobne pismo napisała policja przed meczem w Bydgoszczy, który stał się pretekstem do rozpętania wojny z kibolami. Podczas spotkania doszło do walki chuliganów z policją. Na meczu tym był obecny Piotr Staruchowicz, mimo iż miał orzeczony zakaz stadionowy. Jednak wstawiła się za nim policja, która w liście do PZPN tłumaczy, że zakaz „Starucha” dotyczy tylko spotkań Ekstraklasy, a nie meczu o Puchar Polski. Policja zaapelowała o umożliwienie Staruchowiczowi wejście na stadion. I PZPN przychylił się do prośby policji. Choć „Staruchowi” nie udowodniono żadnych przestępstw podczas tego meczu, jego historia dowodzi, jak ułomny jest system zakazów stadionowych w Polsce. Ułomność tę zwiększają także działania polskiej policji.

Jak widać politycy PO oraz kontrolowana przez nich policja szybko zmieniła zdanie o kibicach i walce z chuligaństwem. Dziś piętnuje każdą próbę rozgraniczania między kibicami a chuliganami, a sama popiera zgodę na sprzedawania piwa podczas meczy piłkarskich. Dziś krzyczy, że trzeba twardo rozprawić się z chuliganami stadionowymi, a niedawno sama apelowała o amnestię dla tych, którzy dopuścili się nieprawidłowości. Ta diametralna zmiana dokonała się w ludziach władzy w chwili, gdy kibice piłkarscy zaczęli krytykować i ujawniać manipulacje hołubionej przez PO „Gazety Wyborczej”. Premier zdaje się wściekł. To w końcu, jak sam mówił, jego gazeta.

Stanisław Żaryn

[Fot. Wikipedia.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook