Jedynie prawda jest ciekawa

Urodzinowe wspomnienie Lecha Kaczyńskiego

18.06.2014

Zobacz wyjątkowy film przygotowany na rocznicę urodzin śp. Prezydenta!

Gdyby żył - Lech Kaczyński - obchodziłby dzisiaj swoje 65 urodziny. Nie powinno być wątpliwości co do tego, że był wspaniałym patriotą, kochającym swój kraj, traktującym pracę dla niego jak prawdziwą służbę, politykiem o niezwykle szerokich horyzontach, wybiegającym polityczną myślą znacznie dalej niż mu współcześni (postulował powiązanie Polski z NATO w czasie, gdy w Polsce wzbudzało to śmiech, obronił Gruzję przed rosyjskim czołgami, w czasie gdy wielu mówiło, że to tylko strachy na lachy). Był też jednak po prostu człowiekiem. Kochającym mężem i ojcem.

Właśnie tak wspomina Lecha Kaczyńskiego jedyna córka - Marta Kaczyńska. w książce „Moi Rodzice”, będącej udzielonym mi wywiadem - rzeką. Przedstawiam Państwu znanego-nieznanego Lecha Kaczyńskiego:

Na zdjęciach z mojego najwcześniejszego dzieciństwa widać tatę, który mnie karmi i usypia. Wiem jednak, że gdy byłam niemowlakiem, obawiał się zostawać ze mną sam na sam. Rodzice opowiadali mi na przykład, że pewnego dnia, gdy tata przejął nade mną całkowitą opiekę, po powrocie mama zastała mnie siedzącą na rozłożonej pieluszce. Tata poradził sobie z pozbyciem się brudnej pieluchy i higieną, ale nie był w stanie prawidłowo zawiązać świeżej. Zupełnie nie wiem, jak udało mu się mnie przekonać, żebym z tej pieluszki nie zeszła.

_

Tata wieczorami dużo mi czytał, choć często zdarzało się, że był już zmęczony i zasypiał w nogach mojego łóżka. Byłam jednak nieprzejednana i gdy widziałam, że już za chwilę zaśnie, upominałam go słowami: „Tata, poczytkaj jeszcze”. Nie „poczytaj”, tylko właśnie „poczytkaj”. Czasami kazałam masować sobie stopę. Zresztą to był bardzo czuły człowiek. Miał zwyczaj prosić mnie o najmniejszego na świecie całusika i ja wtedy, traktując to zupełnie poważanie, całowałam go w policzek. Gdy byłam mała, grywaliśmy też w piłkę. Z tego powodu szczególnie w pamięć zapadło mi podwórko w Sopocie przy ulicy Mierosławskiego. Były tam dwa sąsiadujące ze sobą bliźniaki wybudowane przed wojną dla pracowników zakładów mięsnych. Mieszkaliśmy na parterze jednego z nich. W centralnym punkcie podwórka stał śmietnik, o którym mama mawiała, że był królestwem kotów. Stał tam też wysoki trzepak, który miał tę wadę, że nie dało się na nim wisieć, bo był po prostu za wysoki. To było zwykłe klepisko, ale graliśmy tam z tatą w piłkę. Podczas tej zabawy tata nie zajmował się niczym innym, zupełnie go to pochłaniało. Kiedyś, broniąc, rzucił się za piłką na ziemię. Zmartwiłam się, że może sobie zrobić krzywdę. Miałam wtedy może z sześć lub siedem lat, ale pamiętam, że ujęło mnie to, że jest taki zaangażowany w zabawę. Ze wszystkim tak było. Kiedy już wygospodarował dla mnie czas, nie zajmował się niczym innym. Jak bronił, to całym sobą.

_

Na temat filmu „O dwóch takich, ukradli księżyc”:

"To podobno właśnie na planie tego filmu tata postanowił zostać politykiem. Gdy uczęszczałam do zerówki, byłam bardzo dumna z tego, że mój tata wystąpił w filmie. Inne dzieci też o tym wiedziały i od czasu do czasu ktoś o tym wspomniał. Pierwszy raz widziałam O dwóch takich, co ukradli księżyc w telewizji, a potem, gdy pojawiły się odtwarzacze video, oglądałam go kilkakrotnie. Szczerze przyznam, że są takie momenty w tym filmie, że do dziś mam wątpliwości, który z braci to mój tata, a który stryj. W rzeczywistości nigdy ich nie myliłam. Wyjątkiem była sytuacja, gdy byłam malutka, ale już trochę mówiłam. Stryj przyjechał do nas wówczas w odwiedziny. Najpierw zobaczyłam tatę i podobno zawołałam radośnie: „Tata!”. A potem ujrzałam stryja i powiedziałam z lekkim zaskoczeniem: „O! Druga tata”. Poza tym zdarzało mi się kilka razy nie rozpoznać taty przez telefon. Tata i stryj mieli podobny ton głosu. Łączyły ich także pewne gesty, mimika, ale byli jednak różni. Mylić ich z wyglądu mogły tylko osoby, które ich nie znały."

Książkę „Moi Rodzice” polecam wszystkim, którym Para Prezydencka była bliska. To niezapomniana pamiątka. A w 65. urodziny Lecha Kaczyńskiego muszę pogratulować Marcie Kaczyńskiej, że tą książką udało jej się złamać „przemysł pogardy”. Na prawdę się udało! To piękny prezent dla rodziców, dla taty.

ZOBACZ TEŻ WYJĄTKOWY FILM

Dorota Łosiewicz

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook