Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ukraiński dziennikarz chroni się w Polsce

28.12.2013

„Ze swoich źródeł dowiedziałem się, że SBU szykuje się na mnie, potrzebują tylko jakiegoś powodu formalnego, żeby mnie aresztować".

Redaktor naczelny ukraińskiego portalu „Dorożnyj kontrol” (Kontrola drogowa - red.) zajmującego się walką ze skorumpowanymi milicjantami i urzędnikami uciekł do Polski z obawy o swoje życie. Rostysław Szaposznikow opowiedział telewizji Biełsat o tym, co grozi dziennikarzom badającym korupcję.

Szaposznikow uciekł z kraju po tym, gdy do aresztu trafili: dziennikarz jego portalu oskarżony o próbę siłowego przejęcia administracji prezydenta i prawnik związany z organizacją - oskarżony o próbę zabójstwa sędziego. Kilka dni temu jedna z dziennikarek portalu została brutalnie napadnięta i pobita przez "nieznanych sprawców". Rozmowa z Rostysławem toczy się już po tym, jak dotarła do niego informacja, że "nieznani sprawcy" usiłowali porwać, a ostatecznie postrzelili jednego z aktywistów „Kontroli Drogowej”. Według niego bezpośrednią przyczyną nasilenia represji przeciwko portalowi okazała się kwestia milicyjnych parkingów, na które odholowywano samochody, dziennikarze zajęli się ta sprawą w 2009 roku.

„Pod koniec 2011 premier Mykoła Azarow wydał rozporządzenie, że odtąd milicja będzie mogła zlecać firmom prywatnym zarządzanie takimi parkingami – w efekcie czego opłaty za nie wrosły kilkunastokrotnie. Dało to ogromne możności korupcyjne, bo zyski z parkingów czerpali urzędnicy MSW i oficerowie milicji. Na początku 2012 roku wszczęto sprawę karną przeciwko trójce naszych dziennikarzy, którzy odwiedzili z kamerą jeden z takich „komercyjnych” parkingów. Jego właściciele wynajęli bandytów, którzy pobili dziennikarzy przy biernej postawie milicji. A na koniec okazało się, że to pobici dziennikarze zostali oskarżeni o chuligaństwo i sprawa toczy się do dzisiaj. To ostatecznie przekonało nas, że na Ukrainie nie ma sytemu sądowego, ale system korupcyjny, przed którym obywatel nie ma możliwości się obronić, nawet jeżeli w stu procentach ma rację. Jedynym wyjściem jest usunięcie Janukowicza i podległych mu prokuratorów, sędziów i gliniarzy” - mówi dziennikarz, który ostatecznie zdecydował się ukryć poza granicami Ukrainy.

„Ze swoich źródeł dowiedziałem się, że SBU szykuje się na mnie, potrzebują tylko jakiegoś powodu formalnego, żeby mnie aresztować. To przyspieszyło mój wyjazd. 10 grudnia kupiłem bilet na autobus i następnego dnia byłem w Warszawie, gdzie poprosiłem o pomoc Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Wiedziałem, że albo mnie zamkną, albo skończę jak zmasakrowana dziennikarka Tetiana Czornowił” - mówi Szaposznikow.

źródło: belsat.eu/run

fot. belsat.eu

Słowa kluczowe:

afery korupcyjne w Polsce

,

Ukraina

Warto poczytać

Facebook