Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Uczelnie sprzedają długi studentów firmom windykacyjnym

21.08.2013

Studenci, którzy zrezygnowali z nauki na uczelni mogą mieć problem. Po tym, jak Sąd Okręgowy w Słupsku orzekł, że czesne przedawnia się dopiero po 10 latach, uczelnie wyższe zaczęły windykować od studentów zaległe opłaty.

Po ostatnim wyroku sądu okazało się, że umowy zawierane pomiędzy uczelniami, a studentami są konstruowane tak, aby chronić interesy uczelni – a nie studentów.

„Podpisałem umowę, gdy rozpoczynałem studia. Trudno wymagać od osoby zaraz po maturze, aby znała się na kruczkach prawnych, zgodziłem się więc bez wahania na zawarte w niej zapisy, licząc, że uczelnie postępując etycznie - mówi „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Karol Nowak, były student Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi.

Teraz firma windykacyjna domaga się do niego kilkukrotnie większej kwoty niż wynosiło pierwotne zobowiązanie. Przez kruczki prawne umieszczone w umowach podpisywanych przez studentów mają oni trudności z udowodnieniem, że żądania wierzycieli są bezpodstawne. Wyjaśnienie sprawy utrudnia im także wyrok słupskiego Sądu Okręgowego – po raz pierwszy zastosowano tutaj praktykę według której uczelnie przez 10 lat mają prawo windykować zaległe należności. Stosuje się tutaj ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym. Tymczasem w takich przypadkach wcześniej bazowano na kodeksie cywilnym i przepisach o umowie-zleceniu.

„Wyrok ten jest dla nas zaskoczeniem, ponieważ jest niezgodny z całą dotychczasową linią orzeczniczą” - twierdzi Adam Szot, rzecznik praw studenta.

Student Karol Nowak mówi, że gdy firma windykacyjna po raz pierwszy zgłosiła się po należności zwrócił się z prośbą o radę do miejskiego rzecznika konsumenta. „Zapewnił mnie, że wystarczy, iż powołam się na zapis o przedawnieniu roszczeń, które mijają po dwóch latach. Poskutkowało. Ale do czasu. Teraz firma oczekuje zwrotu czesnego i odsetek.”

Rzecznik praw studenta zapewnia, że będą apelowali do RPO o wystąpienie z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego.

Niektóre opłaty zostały naliczone przez uczelnie na podstawie elementów umowy zawartej pomiędzy studentem, a uczelnią, które nie były zgodne z prawem – szkoła naliczała np. czesne za semestr w czasie którego uczeń już nie uczęszczał na zajęcia bądź opłatę za rezygnację ze studiów. 

„Jeżeli umowa, którą już podpisaliśmy, zawiera niedozwolone postanowienia, takie klauzule nie wiążą nas z mocy prawa” - tłumaczy Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Zajrzyj na profil Stefczyk.info na facebooku!

mc,"Dziennik Gazeta Prawna"

[fot. sxc.hu]


Słowa kluczowe:

uczelnia

,

umowa

,

studenci

,

prawo

,

sąd

Facebook