Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tysiące przeciw ACTA

24.01.2012

Nie było chyba jeszcze w Polsce demonstracji łączącej tak wiele różnych środowisk. Na zwołany za pomocą internetu - głównie Facebooka - protest przyszła w Warszawie młodzież szkolna i studencka, ale także anarchiści, radykalni lewicowcy, kibice piłkarscy, narodowcy.

W sumie - kilka tysięcy osób. Oceniając pobieżnie - co najmniej 5 tys., a może i więcej. Tłum był tak duży, że szczelnie wypełnił szeroką ulicę Świętokrzyską przed przedstawicielstwem Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w Warszawie - od Jasnej aż do Nowego Światu, a więc spory odcinek. 

Można zaryzykować twierdzenie, że była to największa w historii Polski demonstracja skierowana przeciwko aktywności Unii Europejskiej. Dochodziło do zabawnych sytuacji, gdy tłum krzyczał "co się patrzysz", "chodźcie do nas" i gwizdał w kierunku wyglądających przez okna, zdumionych skalą protestu urzędników UE. 

Ten, kto spodziewał się kwiecistych przemówień, mógł poczuć się zawiedziony. Organizatorzy - również nie do końca określeni, jak to w przypadku na poły społecznych akcji bywa - ograniczali się do ogólnych haseł sprzeciwu wobec ACTA. 

Jesteśmy tu, żeby pokazać, że nie można nas ignorować, że trzeba się z nami liczyć, że trzeba nas traktować poważnie. I nie jest to nasz ostatni protest. Władza musi pamiętać, że my możemy głosować.  

Nie tłumaczyli, co konkretnie nie podoba im się w proponowanych przepisach. Podobnie uczestnicy - to był raczej sprzeciw przeciw potencjalnemu zagrożeniu, w imię intuicji, że majstrowanie przy prawie dotyczącym treści internetowych jest zawsze groźne. "Internet jest nasz i wara wam" - można by streścić przesłanie większości transparentów, które głosiły: 

"Głosujesz za ACTA, ja nie głosuję na Ciebie", "Login: Admin, hasło: Admin1. Kompetentni?", "Zostawcie internet", "Precz z cenzurą", "Ważni są ludzie, a nie zysk". 

Pod akcję próbowali podłączyć się politycy. Pojawił się Janusz Korwin-Mikke, a także posłanka Ruchu Palikota Anna Grodzka. Nie udzielono im jednak głosu - udzielali oni jedynie wywiadów dziennikarzom. Korwin-Mikke powiedział nam: 

Jestem tu, ponieważ z tego, co wyczytałem, zamieszczenie dowolnego obrazka na swojej stronie, wziętego z internetu, może się skończyć bardzo źle. 

Protest przebiegał spokojnie, nie licząc kilki petard i obraźliwych dla premiera haseł odwołujących się do kampanijnego "Donald matole...". Najczęściej skandowano: 

"Nie dla ACTA", "Precz z cenzurą", "Kto nie skacze ten za ACTA",  "Rząd to złodzieje","Społeczeństwo to nie firma", "Wolny internet".  

W sumie demonstracja pokazała, jak wielką rolę odgrywa internet w życiu przede wszystkim młodych ludzi. Bo przecież jaka sprawa jest w stanie sprawić, by z domów wyszło kilka tysięcy osób, i w środku zimy przez 2 godziny pikietowało przedstawicielstwo Unii Europejskiej? Owszem, tych ludzi - poza troską o wolność w internecie, często rozumianą w sposób zbyt dosłowny i niedojrzały (np. młodzi nastolatki trzymające transparenty odwołujące się do pornografii) niewiele łączy, ale jednak - ich zdolność do spontanicznego sprzeciwu robi wrażenie.  

Jak

[Fot. Jak]

Słowa kluczowe:

ACTA

,

Unia Europejska

,

demonstracja

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook