Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk rozstawia swoje pionki

13.10.2011

Jacek Karnowski, redaktor naczelny portalu Wpolityce.pl., w rozmowie z portalem Stefczyk.info zauważa, że koalicja składająca się z Platformy i PSL nie będzie słaba.

- W mojej ocenie Ruch Palikota jest tworem, który powstał w porozumieniu z premierem Tuskiem. Ta koalicja ma więc spory zapas, ponieważ może sięgnąć po formację Palikota – Karnowski zaznacza, że być może Platformie udałoby się przeciągnąć do siebie kilku niedoświadczonych politycznie posłów.

Nasz rozmówca zaznacza również, że Platformie z pomocą będzie prawdopodobnie przychodził Sojusz Lewicy Demokratycznej. - Linia prezentowana przez Ryszarda Kalisza w ostatnim czasie była bardzo prorządowa. Sojusz nie będzie już, jak za czasów Napieralskiego, zdolny postawić się partii rządzącej, oni raczej będą popierać rząd z innych pozycji niż PO – mówi Karnowski. Jego zdaniem powstanie takiego bloku partii sprzymierzonych to dowód na osłabienie demokracji.

Tymczasem, wraz z kolejnymi doniesieniami, oddala się perspektywa powołania nowego rządu. Premier Donald Tusk tłumaczy, że obecny skład gabinetu będzie rządził Polską do początku przyszłego roku. Jak tłumaczy lider PO, zmiana władzy w kraju ma się odbyć po zakończeniu sprawowania przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej.

- To argumentacja niepozbawiona sensu – tłumaczy portalowi Stefczyk.info Jacek Karnowski, redaktor naczelny portalu Wpolityce.pl. - Zmiana ministrów w toku unijnych obrad może motywować do odwlekania wymiany składu rządu.

Nasz rozmówca zaznacza jednak, że za decyzją premiera stoi zapewne co innego.
- Myślę, że Donald Tusk chce ustawić "armie" wewnątrz partii. Premier zyskuje czas – tłumaczy Karnowski. Dziennikarz uważa jednak, że ta sprawa nie powinna rozpalać emocji opinii publicznej. - Wygrana obozu rządzącego jest znacząca i widoczna. Ja bym szczególnej wagi do tego nie przywiązywał. To gry wewnątrz obozu. To nie jest tak istotne, czy na przykład pozycja Grzegorza Schetyny będzie silniejsza czy  słabsza. To wiele nie zmienia z naszej perspektywy.

Rozmówca portalu Stefczyk.info zauważa, że premier swoją zapowiedzią dotyczącą nowego rządu osłabia prezydenta.
- Tusk sam ogłasza, że będzie premierem. Nie zostały w tym przypadku zachowane procedury, które są typowe dla powoływania nowego rządu. To jest samonominowanie się szefa premiera. Prezydent może odbierać to jako próba marginalizacji jego roli – tłumaczy Karnowski.

Mimo to, w czwartek, prezydent Bronisław Komorowski przyszedł w sukurs Donaldowi Tuskowi i przy okazji wzmocnił swoją pozycję. Zaproponował on koncepcję maksymalnego wykorzystania konstytucyjnych terminów dotyczących tworzenia rządu, zamiast odwoływania i powoływania rządu. Tak wynika z informacji PAP uzyskanych ze źródeł zaangażowanych w konsultacje.

- Propozycja Komorowskiego pozwala Tuskowi wyjść z twarzą z trudnej sytuacji, w której sam się postawił, zapowiadając powołanie "nowego, starego rządu" - stwierdziły w czwartek źródła PAP.

Według tych źródeł, Tusk - odwołując i powołując rząd w tym samym składzie - znalazłby się w sytuacji "pewnej śmieszności", w której realizowana byłaby "litera konstytucji, a nie jej duch".

saż
[Fot. PAP/Jacek Turczyk]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook