Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk rozgrywa jak Putin

18.10.2011

Powoli opada kurz po wojnie w Platformie Obywatelskiej. Premier Donald Tusk jest jej niekwestionowanym zwycięzcą. Dwie zwalczające się grupy – „spółdzielnia” Cezarego Grabarczyka i frakcja Grzegorza Schetyny, są zbyt słabe, by samodzielnie stawić czoła szefowi rządu.

Przed tygodniem wydawało się, że w Platformie Obywatelskiej nastąpi rozłam. Ostre napięcie między premierem i prezydentem, próba wciągnięcia do koalicji Ruchu Palikota, walka o stanowisko marszałka Sejmu dla Grzegorza Schetyny. Niekwestionowanym zwycięzcą rozgrywki jest Donald Tusk. Bronisławowi Komorowskiemu nie udało się doprowadzić do koalicji z Ruchem Palikota, Grzegorz Schetyna nie będzie marszałkiem, trafił na boczny tor. Osłabiona też została „spółdzielnia”, związana z ministrem Cezarym Grabarczykiem. Polityk ten nie będzie ministrem infrastruktury.

– Oczywiście wspólne działanie Schetyny, Komorowskiego, Palikota i sojusz ze schetynowcami mógłby premiera osłabić, jednak w rzeczywistości szef rządu stara się rozegrać wszystkie te grupy. Robi to skutecznie – mówi zastrzegający anonimowość polityk PO.

Rzeczywiście, trudno odmówić temu stwierdzeniu racji. - „Żołnierze” Schetyny i „spółdzielnia” to w gruncie rzeczy niewielkie grupy. Pozostali politycy z nimi co najwyżej sympatyzują – mówi poseł PO.

Nie wypalił też projekt prezydenta Komorowskiego, który liczył na stworzenie koalicji PO-Ruch Palikota, a jednocześnie na stanowisko marszałka Sejmu dla Grzegorza Schetyny. Tusk postawił na swoim. Koalicję stworzy z PSL-em, a marszałkiem zostanie zaufana Ewa Kopacz.
Janusz Palikot szybko zdał sobie sprawę z tego, z kim ewentualnie trzymać. W niedzielę w programie „Kawa na ławę” w TVN24 ostro krytykował... Grzegorza Schetynę, z którym jeszcze kilka dni wcześniej miał tworzyć koalicję!
– Schetyna z Palikotem nigdy się nie lubili – mówi nasz informator. – Teraz, kiedy wiadomo już, że koalicji nie będzie, Palikot woli stawiać na silniejszego – dodaje.
Krok do tyłu wykonał też prezydent Bronisław Komorowski, który, przynajmniej na razie, zaakceptował wygraną Tuska.

– Tusk jest teraz tym pierwszym – mówił wczoraj słynny „Miro”, czyli były minister sportu, bohater afery hazardowej, Mirosław Drzewiecki.
Jako Pierwyj w Rosji określany jest tylko jeden polityk – Władimir Putin. Nasi rozmówcy w PO twierdzą, że porównanie sytuacji Tuska do Putina jest bardzo trafne.

– Premier jest w idealnej sytuacji – mówi poseł PO. – Na zewnątrz może rozgrywać przeciwników, z jednej strony spychać do narożnika PiS, z drugiej krytykować fanatycznych antyklerykałów z Ruchu Palikota i kreować wizerunek PO jako jedynego obozu rozsądku. Główne media są mu również posłuszne. Wewnątrz partii ma dwie wpływowe, ale nie mające większości frakcje, których liderzy bardzo się nie lubią. Sądzę, że hegemonia Tuska zarówno w PO, jak i w kraju, może potrwać wiele lat – twierdzi nasz rozmówca.

Cały tekst ukazał się w dzisiejszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”

niezalezna.pl

(fot.Kancelaria Premiera/Flickr)


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook