Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk obiecuje wiele dobrego

08.01.2014

Polska w 2022 r. będzie w gronie 20 najbogatszych krajów świata - powiedział premier Donald Tusk. Mają w tym pomóc inwestycje współfinansowane z budżetu UE na lata 2014-2020. Projekty programów na te lata przyjął w środę rząd.

Co ciekawe, premier nie powiedział, że w tej dwudziestce Polska już była... w 2008 roku.

Jest to cel realny - Polska wśród 20 najbogatszych państw świata do roku 2022 r. W tym czasie powinniśmy uzyskać - to jest bardzo ambitny cel - 80 proc. średniej Unii Europejskiej, jeśli chodziło PKB. Dzisiaj to jest 67 proc., a startowaliśmy z pułapu mniej więcej 50 proc., kiedy ta europejska przygoda się zaczynała - powiedział Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu.

Premier podał przykład, że pod względem długości autostrad i dróg ekspresowych w roku 2016, a najpóźniej w 2017, wyprzedzimy Wielką Brytanię i będziemy piątym państwem w Europie po Niemczech,Francji, Hiszpanii i Włoszech. Ponadto rząd planuje, że do 2022 r. krajowe nakłady na badania i rozwój osiągną poziom 2 proc. PKB. Premier przypomniał, że w latach 2014-2020 Polska ma mieć do dyspozycji - uwzględniając aktualny kurs złotego do euro - blisko 500 mld zł.

Tusk zaznaczył, że cywilizacyjnemu skokowi Polski powinien towarzyszyć skok dobrobytu i bezpieczeństwo polskich rodzin.

Zrobiliśmy wszystko, aby kolejna perspektywa europejska przełożyła się nie tylko na sukces Polski, nie tylko na sukces Polaków jako wspólnoty narodowej, nie tylko na sukces polskich firm, ale przede wszystkim - by wreszcie był to odczuwalny sukces dla większości polskich rodzin - powiedział Tusk.

Wskazał, że najważniejszym zadaniem dla rządu do 2020 r. jest opuszczenie strefy ubóstwa przez minimum 1,5 mln Polaków. Mówił też, że rząd uważa za priorytet wyrównywanie nierówności w rozwoju,zarówno między regionami, jak i wśród powiatów. Jak zaznaczył, zarezerwowano pulę w wysokości ok. 8 mld zł specjalnie dla miast średniej wielkości.

Do najbiedniejszych regionów kraju mają trafić dodatkowe pieniądze w ramach tzw. obszarów strategicznej interwencji. Chodzi o tereny strukturalnej biedy, którym pieniądze europejskie mająpomóc nadgonić bogatsze części kraju. Wśród takich "obszarów biedy" premier wskazał części Pomorza Zachodniego, woj. lubuskiego, a także kilka rejonów w okolicach Łodzi, na Dolnym Śląsku i na Mazowszu.

Odpowiedzialna za wdrażanie unijnych pieniędzy wicepremier Elżbieta Bieńkowska przypomniała, że jedna czwarta środków w ramach polityki spójności na lata 2014-2020 trafi do Polski. Skala inwestycji, które ruszą dzięki nim, przekroczy kwotę ok. 82,5 mld euro, którą otrzymała Polska.

Po pierwsze dlatego, że dołożymy do niej wkład krajowy. Po drugie dlatego, że te inwestycje w ogromnejilości staną się impulsem dla nowych inwestycji - mówiła Bieńkowska.

Dodała, że rząd zaakceptował w środę projekty programów, dzięki którym pieniądze będą wydawane.Chodzi o programy: Infrastruktura i Środowisko, Inteligentny Rozwój, Wiedza Edukacja Rozwój, Polska Cyfrowa, Polska Wschodnia i Pomoc Techniczna. Rząd zaakceptował też tzw. Umowę Partnerstwa, czyli dokument, w którym Polska chce wykazać Komisji Europejskiej, w jaki sposób chce osiągnąć swoje cele rozwojowe wykorzystując pieniądze unijne. Teraz wszystkie te dokumenty trafią do dalszych negocjacji w Brukseli.

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński zaznaczył z kolei, że unijne pieniądze na lata 2014-2020 nie są "tylko dla rządu, tylko dla samorządów, ale dla wszystkich potencjalnych beneficjentów".

Stąd wnosimy, apelujemy o pełen wysiłek, aby bardzo płynnie wejść w tę nową perspektywę unijną, aby wokół podziału pieniądza unijnego, poszczególnych programów nie tworzyć dodatkowych napięć - podkreślił szef resortu gospodarki.

Teraz rząd planuje cykl konferencji regionalnych, na których będzie informował o podziale unijnych pieniędzy. Spotkania w regionach mają potrwać do połowy roku.

Premier odniósł się również do kwestii wejścia Polski do strefy euro:

To nie byłoby dzisiaj bezpieczne dla polskich obywateli - powiedział Donald Tusk.

Premier jest jednak za tym, by nasz kraj przystąpił do strefy euro po spełnieniu wymaganych kryteriów.

Opinii nie zmieniam - powiedział Tusk, zaznaczając, że jest rzecznikiem przystąpienia Polski do strefy euro, ale "na pewno nie w najbliższym czasie, ale w tej perspektywie, do której sięga wyobraźnią".

Ale oprócz intencji, trzeba będzie mieć także możliwości - zaznaczył Tusk na konferencji prasowej. W ocenie szefa rządu wejście Polski do strefy euro musi być "w pełni bezpieczne dla obywateli Polski".

Chcę odpowiedzialnie powiedzieć: dzisiaj nie byłoby to bezpieczne z punktu widzenia polskich obywateli - mówił.

Zaznaczył, że przystąpienie Polski do strefy euro będzie możliwe po spełnieniu kilku warunków. Przede wszystkim w parlamencie musi być większość konstytucyjna na rzecz zmiany konstytucji - powiedział.

Zaznaczył, że nie będzie nikogo przekonywał, że możliwe jest przystąpienie do strefy euro bez uzyskania wyraźnej, konstytucyjnej większości w parlamencie. Dodał, że nasz kraj musi spełnić dodatkowo obiektywne kryteria związane z wejściem do strefy euro.

By przystąpić do strefy euro, kraj musi spełnić kryteria konwergencji dotyczące wskaźników makroekonomicznych: kryterium inflacji (inflacja nie wyższa niż o 1,5 pkt proc. od średniej z trzech krajów UE o najniższej inflacji); kryterium fiskalne (zakładające, że deficyt finansów publicznych nie może przekraczać 3 proc. PKB, a dług publiczny nie może być większy niż 60 proc. PKB); kryterium wysokości stopy procentowej (w ciągu roku przed badaniem średnia nominalna długoterminowa stopa procentowa ma nie przekroczyć więcej niż o dwa pkt proc. stopy procentowej trzech państw członkowskich o najbardziej stabilnych cenach) oraz kryterium dotyczące wahania kursu waluty krajowej (+/- 15 proc. w stosunku do euro przez minimum 2 lata). Podczas konferencji poruszony został również temat Lasów Państwowych:

Proponuję i to jest moja oferta do wszystkich sił politycznych, abyśmy przeprowadzili drobną, ale istotną zmianę w konstytucji RP z zapisem gwarantującym trwałość rozwiązania, jakim są Lasy Państwowe z wolnym wstępem i korzystaniem z lasów przez wszystkich obywateli – oświadczył Tusk.

Jestem gotów wspólnie z innymi partnerami, z PSL, przeprowadzić tę zmianę w trybie tak szybkim, jak tylko to możliwe. Lasy poczują się spokojne, leśnicy poczują się spokojni, a Jarosław Kaczyński być może przestanie kłamać na ten temat, tak jak to robi konsekwentnie od wielu lat - ocenił szef rządu.

Jak dodał, słowa "kłamstwo" używa z pełną odpowiedzialnością.

Chodzi o środowy komentarz Kaczyńskiego do wtorkowych zapowiedzi rządu, że z pozyskanych od Lasów Państwowych pieniędzy 1,3 mld zł wydanych zostanie na budowę i remonty dróg lokalnych. Prezes PiS mówił, że obawia się sytuacji, w której Lasy Państwowe "będą wprowadzone w stan zadłużenia, a później zostanie uruchomiony mechanizm, taki jak w stosunku do szpitali", co skończy się prywatyzowaniem lasów.

Przecież wiadomo, że niezależnie od zaprzeczeń w parlamencie Tuska (...), ten system, skrajnie niewydajny, niebywale skorumpowany, i w związku z tym mający coraz mniejsze możliwości szuka nowych zasobów kapitałowych. Lasy Państwowe są takim zasobem i próbuje się do nich dobrać. To może być metoda nie tylko na akcję propagandową przed wyborami do europarlamentu, ale także metoda na to, żeby doprowadzić do powolnego, jak w wypadku służby zdrowia, prywatyzowania lasów – powiedział prezes PiS.

Kaczyński ocenił, że szuka się w tej chwili różnych rezerw, żeby przeprowadzać akcje, które "mają zjednać samorządowców, bo jest pomysł, aby pieniądze przeznaczyć na to, co kiedyś nazywało się „schetynówkami".

Premier na środowej konferencji odniósł się do słów prezesa PiS mówiąc:

Ja chcę złożyć teraz ważne oświadczenie w sprawie lasów, bo już najwyższy czas przeciąć ciąg insynuacji i kłamstw, które towarzyszą także mi osobiście przez dobre 8-9 lat, zawsze w wykonaniu tego samego aktora, czyli Jarosława Kaczyńskiego.

Jak ocenił, decyzja rządu "tak naprawdę w perspektywie wielu lat stabilizuje sytuację Lasów Państwowych" i "z całą pewnością pozwoli Lasom Państwowym funkcjonować co najmniej tak samo dobrze, jak do tej pory".

To, że zdecydowaliśmy się sięgnąć po środki, które Lasy Państwowe zgromadziły, wynika z najgłębszego przekonania, także obecnego wśród leśników, że z tego tytułu, że Lasy Państwowe funkcjonowały w takim aż przesadnie komfortowym kontekście finansowym, groziło coraz bardziej nieracjonalne wydawanie tych środków. Wszyscy o tym i głośno, i cicho mówili. – powiedział Tusk.

Jego zdaniem, warto było sięgnąć po te środki kumulowane przez lata, "także po to, aby ustawowo zagwarantować Lasom Państwowym absolutnie bezpieczny byt na dziesiątki lat do przodu".

Po raz kolejny pojawiły się w ustach Jarosława Kaczyńskiego kłamstwa i insynuacje, jakoby był to przemyślany sposób na niedługą prywatyzację Lasów Państwowych. Rządzimy sześć lat i nigdy nikomu taki pomysł do głowy nie przyszedł. - zapewnił premier.

Tusk powiedział, że każdego roku, kiedy są wybory, "z uporem maniaka ten polityk i jego partia rozsiewają plotki, że my szykujemy prywatyzację Lasów Państwowych, ale my naprawdę sześć lat jesteśmy w tym miejscu, gdzie jesteśmy i jakoś nikt nie zauważył, abyśmy cokolwiek w tę stronę zrobili".

We wtorek premier zapowiedział, że w latach 2014-15 rząd z pozyskanych od Lasów Państwowych pieniędzy wyda 1,3 mld zł na budowę i remonty dróg lokalnych, czyli tzw. schetynówek. Na takie działanie pozwoli nowelizacja ustawy o lasach, której projekt na wtorkowym posiedzeniu przyjęła Rada Ministrów.

lw, lz PAP

[fot: PAP/Bartłomiej Zborowski]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook