Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk kolejny raz mówi o finansowaniu partii

19.06.2013

Premier Donald Tusk zapowiedział, że zlecił szefowi klubu PO Rafałowi Grupińskiemu przygotowanie projektu ustawy ws. zakazu finansowana partii z budżetu. Czy jest to faktyczna chęć zmian, czy tylko chwilowa zmiana tematu mająca na celu odwróceniu oczu od realnych problemów?

Donald Tusk dawno już nie był tak bezradny, jak w czasie dzisiejszego występu przed kamerami w Sejmie. Dawno już tak jednoznacznie nie wykręcał się od odpowiedzi na trudne pytania (inna sprawa, że dawno już nie padały one tak licznie).

Szefowi rządu udało się jedno – po miażdżących dla jego partii publikacjach dotyczących co najmniej niewłaściwego wydawania publicznych pieniędzy przez PO – narzucił temat debaty publicznej. Powrót do zakazu finansowania partii z budżetu państwa jest sprawą, o której dyskutuje się dziś najgłośniej. Choć nie oznacza to wcale korzyści dla PO. Bo wszystko wskazuje na to, że Platforma nie znajdzie w parlamencie większości wystarczającej do przeprowadzenia zmian.

"W sprawie finansowania partii będę proponował, a przewodniczący Grupiński zobowiązał się przygotować jak najszybciej, projekt ustawy, który będzie eliminował finansowanie partii politycznych z budżetu" - powiedział Tusk dziennikarzom w Sejmie po spotkaniu z marszałek Sejmu Ewą Kopacz i szefem klubu PO.

Poinformował, że zapoznał się już z tym projektem, ale - jego zdaniem - wymaga on pewnych poprawek.

Premier podkreślił, że każdy model finansowania partii politycznych ma swoje wady i zalety, ale - jak ocenił - w Polsce najmniej akceptowany jest model finansowania "z kieszeni podatnika". "Jestem przekonany, że partie polityczne mogą spokojnie utrzymywać się ze wsparcia swoich członków i sympatyków" - uważa szef rządu.

Jak dodał, wsparcie ze strony członków i sympatyków musi być przejrzyste, rejestrowane i kontrolowane społeczne, a także przez instytucje państwowe, takie jak Państwowa Komisja Wyborcza.

Zdaniem premiera, gdyby jakaś osoba w danej partii przyjęła "pieniądze niepewne, anonimowe, niesprawdzone", to powinna podlegać sankcjom karnym.

Tusk przypomniał, że to nie jest pierwszy raz, gdy Platforma próbuje ustawowo zlikwidować finansowanie partii z budżetu. Jak jednak zauważył, PO nie znalazła dotychczas w Sejmie wystarczającej większości, aby przeprowadzić takie zmiany.

"Pomiędzy takimi próbami (Platformy), prawie wszyscy liderzy partyjni mówią, że brzydzą się pieniędzmi i że nie chcą finansowania z budżetu państwa. Kiedy przychodzi do chwili próby, okazuje się, że znajdują tysiące wykrętów czy sposobów, żeby wytłumaczyć, że jednak te pieniądze są potrzebne" - mówił szef rządu.

Premier zapewniał też, że nie ma drugiego polityka tak konsekwentnie przeciwnego finansowaniu partii z budżetu.

Jak podkreślił, nie ma też złudzeń, że za każdym razem, kiedy chce wyeliminować finansowanie partii politycznych z budżetu państwa, pojawia się "wrzawa" i epitety przedstawiające go, jako "wcielonego diabła, w każdej możliwej konfiguracji". "Ci ludzie nie mają odwagi powiedzieć, że chcą dalej finansować partie polityczne z budżetu państwa" - ocenił Tusk.

Premier zaznaczył, że chciałbym, aby stanowiska poszczególnych ugrupowań ws. finansowania partii były "jasne, klarowne i proste". "Ta kwestia jest naprawdę do bardzo prostego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia. Czy jesteś za finansowaniem partii politycznej z kieszeni podatnika przymusowo, czyli przez ustawowy obowiązek finansowania z budżetu, czy przeciw. Możemy to przegłosować jedną decyzją" - oświadczył Tusk.

Szef rządu był pytany także o wypowiedzi polityków PSL, którzy zarzucali, że propozycja Platformy w sprawie finansowania partii to "zamach na demokrację" i proponowali m.in., by minister finansów Jan Rostowski umorzył dług PSL. "Nie sądzę, aby dla kasy z budżetu państwa ktoś byłby gotowy wywracać koalicję. Ja wiem, że dla pieniędzy niektórzy są gotowi zabić, ale myślałem, że nie tu w Sejmie" - zaznaczył Tusk.

"Gdyby minister finansów w Polsce umarzał każdemu dług, tylko dlatego, że ten ktoś ma udział we władzy, to moim zdaniem powinien pójść siedzieć. Minister finansów w moim rządzie nie będzie umarzał długów instytucjom, przedsiębiorstwom, żadnemu dłużnikowi, tylko dlatego, że on jest silny czy dlatego, że ma jakieś znaczenie w polityce" – podkreślił.

Ludowcy spłacają w ratach kilkumilionowy dług wobec Skarbu Państwa. Sprawa dotyczy kampanii wyborczej do parlamentu w 2001 r. Komitet wyborczy PSL zebrał wówczas na potrzeby kampanii 9,4 mln zł; jednak środki były gromadzone nie na specjalnym koncie wyborczym, a na rachunku partyjnym. PKW odrzuciła w 2001 r. sprawozdanie komitetu wyborczego Stronnictwa i zwróciła się o orzeczenie przepadku na rzecz Skarbu Państwa pieniędzy pozyskanych z naruszeniem przepisów ordynacji wyborczej.

Tusk pytany był też o wypowiedź Janusza Palikota (RP), który, odnosząc się do stanowiska PO w sprawie finansowania partii, nazwał premiera "politycznym szulerem".

"Janusz Palikot jest w trudnej sytuacji, bo stał się obrońcą, także ku mojemu zaskoczeniu, finansowania partii z budżetu państwa czy z kieszeni podatnika" - zaznaczył szef rządu.

Według premiera nie od dziś Palikot stara się impertynencjami, wyzwiskami "przykryć" istotę swojego myślenia, w tym przypadku jest to chęć utrzymania przez szefa RP "kasy z budżetu państwa". Ruch Palikota w środę po raz trzeci złożył w sejmie projekt nowelizacji ustawy o partiach politycznych, dający możliwość finansowania partii z odpisu podatkowego.

Zdaniem Tuska propozycja RP "jest dokładnie w tym samym stopniu finansowaniem partii z kieszeni podatnika czy z budżetu". "Będzie mniej z podatku w budżecie, to de facto, tak jakby budżet finansował te partie" - dodał.

PAP, znp, lz

[fot: PAP/Bartłomiej Zborowski]


CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook