Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk kokietował na Śląsku

29.06.2013

Donald Tusk przemówił w Chorzowie na konwencji Platformy Obywatelskiej. Przez 45 minut przeważał ton, że dołująca dziś w sondażach partia, ma jeszcze szansę na powtórzenie wyborczego sukcesu jedynie... pod kierownictwem obecnego przywódcy.

- Po tylu latach macie jeszcze ochotę na mój widok poklaskać, to jest dla mnie bardzo poważne wsparcie – zaczął kokieteryjnie premier, odpowiadając na aplauz zgromadzonych.

- Ale niech to będzie przede wszystkim widomy znak tego, ile pozytywnej energii jeszcze Platforma, wy wszyscy macie. Tej pozytywnej energii, której Polska szczególnie będzie potrzebowała w najbliższych kilku latach - dodał.

Szef rządu zauważył, że na Śląsku nikt nie zniesie długich i nic nie mówiących przemówień.

- Tutaj ciężka praca nauczyła ludzi wyłącznie konkretów - stwierdził, po czym ruszył do długiej przemowy.

Tusk namawiał działaczy PO, by nie ustawali w trudzie podejmowania dialogu z ludźmi, którzy coraz wyraźniej od partii rządzącej się odwracają.

- Nie powinniśmy ustąpić przed tymi wszystkimi, którzy niewiarę w polskie siły będą chcieli zamienić w istotę, w treść polskiego dialogu. Jesteśmy tu także po to, żeby spojrzeć prosto w oczy tym, którzy mają do nas pretensje. Nawet jeśli wśród nich są zawodowi zadymiarze, jak często się zdarza w wielu miejscach w Polsce – radził.

- Gdybym nie wierzył w to, że to cywilizacyjne zwycięstwo w Polsce jest możliwe tylko dlatego, że są tacy ludzie, jak wy, którzy rozumieją, że trzeba być nowoczesnym i wiernym tradycji, że nie ma się co obawiać postępu, ale trzeba być zakorzenionym w swojej ziemi, w swoich przywiązaniach, swojej wierze, to bym nie zawracał nikomu głowy - zwrócił się do swych kolegów premier.

- Ja właśnie w to wierzę, że Platforma tą wielką misję nadal potrafi pełnić. I zwracam się do tych nielicznych w PO, którzy nagle uznali, że kluczem dla Platformy, sposobem na nią jest przebrać się za Kaczyńskiego, albo za Palikota, nagle pojechać gdzieś radykalnie w prawo, albo radykalnie w lewo. Nie. Od tego są inni specjaliści - mówił Tusk.

Premier celnie podkreślił, że w Polsce powinni zmieścić się wszyscy.

- Ci, którzy idą na przedzie i czują się awangardą i ci, którzy z tyłu z niepokojem patrzą w przyszłość i myślą: może za szybko, może trochę więcej refleksji, może trochę przyhamować. Dla każdego z nich musi być miejsce w tej wielkiej, cywilizacyjnej przygodzie - powiedział.

- Nie możemy zgubić żadnego Polaka, nie możemy wiary w postęp i wiary w siłę tradycji zamienić w jakiś bezsensowny, idiotyczny front, który podzieli Polaków. Specjalistów od dzielenia Polaków jest w koło nas wystarczająco dużo - zaznaczył.

Po upływie godziny lekcyjnej zorientował się, że mówi za długo.

- Przestraszyłem się jak spojrzałem na zegarek. Kończę, choć mógłbym godzinami opowiadać - skonstatował Donald Tusk.

Zdążył jednak dodać:

- Bądźcie spokojni o wynik wyborów. Wierzę, że damy radę.

Slaw/ jkub/ PAP

[FOTO: PAP/Andrzej Grygiel]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook