Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk chce przyspieszyć z łupkami

11.03.2014

„Rząd przyjął dziś projekt ustawy o gazie łupkowym” - poinformował premier Donald Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu swojego gabinetu.

Szef rządu podkreślał, że zależy mu na przyspieszeniu prac nad wydobyciem gazu łupkowego.

Nie będzie skutecznej polityki w wymiarze globalnym bez zwiększenia poziomu niezależności dostaw gazu. I dlatego cieszę się, że po długiej pracy projekt ustawy dot. gazu łupkowego został dziś przyjęty. Zbudowaliśmy model, który raczej powinien sprzyjać przedsiębiorcom

- podkreślał Tusk, dodając, że Polska może zacząć funkcjonować jako kraj, gdzie gaz łupkowy będzie poważnym źródłem energii.

Premier tłumaczył, że zmagania nie były łatwe i wymagały ciężkiej pracy także na forum Parlamentu Europejskiego:

„Prowadziliśmy dobrze prowadzoną ofensywę i defensywę przed zakusami przeregulowania tej kwestii gazu łupkowego. Nie ulega wątpliwości, że nasze działania i kontrakcje w PE, budowanie sojuszy (kluczowym było nawiązanie współpracy z rządem brytyjskim) pozwoliło uchronić zasób energii przed nadmiernymi regulacjami” - mówił Tusk, dodając, że do 2020 roku wydobycie gazu łupkowego wolne od opodatkowania.

Przyspieszeniu całej sprawy mają posłużyć ułatwienia dla konsorcjów, które chcą inwestować w tej dziedzinie:

„Ten kto podjął decyzje, że chce szukać gazu, musiał starać się o trzy koncesje: dzisiaj proponujemy rozstrzygnięcia, że ten kto uzyskuje koncesję, był władny nie tylko poszukiwać gaz, ale także wydobywać i sprzedawać” - mówił premier, dodając, że zostanie również wprowadzony specjalny program "preselekcji", który zabezpieczy Polskę przed firmami, które nie współgrałyby z interesami naszego kraju.

Podczas konferencji nie zabrakło też odniesień do tego, co się dzieje na Ukrainie. Tusk nie ukrywał, że bardzo negatywnie odnosi się do oświadczenia Wiktora Janukowycza.

„Polska nie akceptuje rozwiązań, które oznaczają dezintegrację terytorialną Ukrainy. Opinię i interpretacje Janukowycza pozostawiam bez komentarza, ale skojarzenia z jak najgorszymi. Im częściej będą padały określenia o „faszystach” i „nazistach”, tym bardziej mamy wrażenia, że to raczej autodefinicja” - podkreślał Tusk, dodając słowa o "bezczelnym kłamstwie i próbie rozbioru Ukrainy na oczach świata".

Szef rządu ocenił, że pierwsze sankcje na Moskwę mogą spaść już w poniedziałek:

„Jeśli chodzi o sankcje wobec Rosji, to decyzje de facto zapadły. Jeśli chodzi o procedurę ich wprowadzania przez UE, to wydaje się oczywiste, że konsekwencją decyzji tych ustaleń będzie wprowadzenie sankcji od poniedziałku” - mówił, tłumacząc, że termin jest spowodowany "powodami technicznymi".

Tusk podkreślił też, że sytuacja za naszą wschodnią granicą wciąż jest bardzo poważna:

„To dopiero etap tego, co planuje Rosja na granicy Ukraińskiej i na Krymie. Nigdy sytuacja nie była tak poważna jak w tej chwili. Zdaję sobie sprawę, że każdy kolejny dzień może przynieść wzrost napięcia. Zadaniem Polski jest, by metoda krok po kroku, plasterek po plasterku nie znużyła świata i Europy, byśmy nie dali się wprowadzić w stan znużenia i znudzenia tym ciągle trwającym procesem osłabiania i rozbijania Ukrainy, bo niewykluczone, że ten konflikt będzie miał charakter pełzający - bo na jego zakończeniu mogą być rozstrzygnięcia bardzo złe i dla Polski, i dla Europy” - stwierdził.

Zapewnił też, że Polska pracuje nad tym, by jak najszybciej podpisać umowę stowarzyszeniową UE z Ukrainą.

Odniósł się też do środowej wizyty kanclerz Merkel w Polsce. Tusk zadeklarował, że będzie chciał poruszyć przede wszystkim sprawy energetycznej dywersyfikacji:

„Współpraca gazowa między Rosją i Niemcami pokazuje, jak opłacalny dla obu stron biznes wpływa na politykę i na zdolność zabezpieczania fundamentalnych interesów Europy, a szczególnie tego regionu. To co wydaje się planem minimum to pytanie: w jaki sposób dotychczasowe koncepcje korygować, biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Europie” - mówił Tusk.

Premier nawiązał też do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który zaapelował o przyspieszenie prac nad budową gazoportu w Świnoujściu.

„Cieszę się bardzo, że trwa ten rzadki okres wspierania polskiego rządu w działaniach, które w kontekście kryzysu ukraińskiego, mają pierwszorzędne znaczenie. Do nich należy zakończenie prac nad gazoportem w Świnoujściu. Do końca roku gazociąg powinien być gotowy do prób technicznych” - zapewnił Tusk, podkreślając, że na początku przyszłego roku gaz katarski powinien popłynąć do Polski.

I dodawał:

„Kluczowym jest istnienie terminalu. Nam na bieżąco gaz z tego kierunku nie jest potrzebny, jesteśmy zaopatrzeni w zapasy. Dywersyfikacja pozwala nam dzisiaj twierdzić z pełną odpowiedzialnością, że Polska jest niezależna, jeśli chodzi o dostawy gazu. Nigdy nie będzie ulegała szantażowi gazowemu” - tłumaczył premier.

Zapewnił też, że nie potrzeba specjalnej ustawy, by uregulować tę kwestię.

„Drobne pstryczki i złośliwości ze strony prezesa uważam za pieszczoty” - żartował.

Tusk był pytany przez dziennikarzy o przyszłość Jacka Rostowskiego i Bartosza Arłukowicza. Premier przekonywał, że jeśli tylko były minister finansów będzie chciał startować w wyborach do PE, to znajdzie się dla niego miejsce na listach PO. W ostrzejszych słowach analizował za to postawę ministra zdrowia:

„Będzie musiał bardzo ciężko pracować... Problem polega na tym, że nie wszyscy rozumieją, że skrócenie kolejek oznacza podjęcie decyzji, które nie będą przyjemne dla nikogo. Ten system, który dziś funkcjonuje ma sporą liczbę beneficjentów. Musimy także skutecznie ograniczyć pewne nieuzasadnione przywileje, procedury...” - mówił.

Odniósł się też do zależności między inwazji Rosji na Ukrainę, a notowaniami PO:

„Gdyby kryzys na Ukrainie miał się skończyć, a ja przez to miałbym przegrać wybory, to bardzo chętnie je przegram. (...) Nie mogę oceniać, czy mi się to opłaca czy nie. Gdybym miał w ręku klucz, że załatwiam pozytywnie sprawę Ukrainy, ale przegrywam wybory, to byłbym najszczęśliwszym przegranym polskiej polityki” - deklarował Tusk.

Szef rządu mówił też o protestach dot. wydobycia gazu łupkowego:

„Poradzimy sobie z protestami, które są sterowane z zewnątrz. Spodziewaliśmy się, że będą zainteresowani ci, dla których gaz łupkowych jest konkurencją. Nie chodzi tu tylko o Gazprom i Rosję - organizowany jest lobbing i presja przeciw łupkom. Na razie nieźle dajemy sobie radę” - ocenił premier.

Svl, lz

[fot: PAP/

Słowa kluczowe:

gaz łupkowy

,

rząd

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook