Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk broni syna ws. OLT

14.08.2012

Rozpoczynając konferencję prasową, premier od razu przeszedł do sprawy Amber Gold i pracy swojego syna w OLT. Wygłosił oświadczenie.

"Staram się zawsze rozdzielić rolę ojca, role prywatne od roli prezesa Rady Ministrów.

Chce powiedzieć, moje dzieci, kiedy osiągnęły wiek dorosły, starały się zawsze działań na własny rachunek. Wspieramy z żoną swoje dzieci, ale one nigdy nie oczekiwały pomocy ode mnie jako premiera, a ja też mam zasadę, która czasami dużo kosztuje, że rozdzielam rolę ojca i premiera. Kłopoty, w które wpadł mój syn są, m. in. wynikiem tego, że wybrał drogę samodzielną i nie mógł liczyć na to, że poprowadzę jego drogę. To jest bolesny efekt, ale nie widzę innego wyjścia.

Mój syn bardzo otwarcie stwierdził w wypowiedziach publicznych, że popełnił poważne błędy. Mam osobiście zaufanie do mojego syna, jest człowiekiem szczerym, czasem zbyt szczerym, i uczciwym, chociaż nie zawsze wykazywał roztropność. To jest bolesna lekcja życia i on płaci cenę wysoką. Wierze, że poradzi sobie z tą sytuacją. Może liczyć na moje wsparcie, wyłącznie jako ojca, nie jako premiera.

Chce powiedzieć, że rzeczą kluczową z punktu widzenia Prezesa Rady Ministrów jest dokładna ocena tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach, i co sprawiło, że tak wielu ludzi zaniepokojonych jest o swoje pieniądze."

Kluczowe mają być działania w przyszłości – mówił premier.

"Postanowiłem, aby zwrócić się do ministra finansów o zwołanie Komitetu Stabilności Finansowej, którego szefem jest minister finansów, z udziałem KNF, NBP, a także poprosiłem, aby w tym spotkaniu uczestniczyli także inni goście – minister sprawiedliwości, prokurator generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich i szefowa UOKiK. Będziemy pracowali nad tym, aby zanalizować, co takiego się stało, że państwo sprawia wrażenie nieprzygotowanego w 100 proc. do przeciwdziałania tego rodzaju procederom na wczesnym etapie."

Tusk dodał, że minister Jacek Rostowski będzie informował o działaniach, które zostaną zaproponowane w czasie czwartkowego spotkaniu Komitetu Stabilności Finansowej.

Opowiadając na pytanie, czy ostrzegał swojego syna, Tusk odpowiedział:

"Kiedy usłyszałem od jednego z posłów opozycji, że ostrzegłem swojego syna, uznałem, że ta sugestia jest nieprzyzwoita. M. in. w gazecie, w której pracował mój syn, pisano od samego początku o dwuznacznej przeszłości tego człowieka. Dałem mu ojcowską radę: nie należy pracować z nikim, kto nie ma dobrej reputacji. Od tego typu ludzi należy trzymać się z daleka niezależnie od tego, czy mają dobre intencje, czy też nie. Tego poglądu nie podzielił mój syn. Uznał, że praca na lotnisku i współpraca z OLT jest jego zawodową przygodą.

Powszechny dostęp do tych informacji nt. Amber Gold i OLT dotyczył nie tylko mojego syna, ale także inwestorów, pasażerów, także dziennikarzy. Że mamy do czynienia z człowiekiem o niepewnej reputacji. Sugestia, że ostrzegałem swojego syna jest niemądra, i także nieprzyzwoita.

Mimo mojej opinii mój syn dalej tam pracował. Nie otrzymałem od służb państwowych żadnych informacji, których celem było ostrzeżenie mojego syna. Oczekiwanie, że służby specjalne będą chroniły moje dzieci i jednoczesny zarzut, że wykorzystałem wiedzę, żeby ostrzec syna, jest absurdalne."

Zdaniem Tuska, problem polega na tym, że OLT i Amber Gold działały w świetle prawa, i do dzisiaj prokuratura nie dopatruje się nawet znamion przestępstwa:

"Na tym polega problem. Nie wyobrażam sobie, żeby służby specjalne miały inwigilować miejsca pracy, w których chcą pracować moje dzieci. Pomijając, że moje dzieci nie chcą z tego korzystać. A ja nigdy nie będę prosił służb, żeby to robiły."

"Są oszuści, którzy oszukują legalnie" - mówił Tusk.

Donald Tusk nie chciał zdradzić, co i kiedy na temat Amber Gold i jej właściciela przekazały mu służby specjalne.

"Informacje, które otrzymuje od służb są klauzulowane (...) Żadna z informacji, które otrzymałem nie wykraczała poza to, o czym mówiły media"

- powiedział Tusk. Pozytywnie ocenił działania KNF składającej w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz kontrole zlecone w Amber Gold przez ministra finansów.

"To, co jest bezpośrednio zależne od moich decyzji albo instytucji rządowych działało sprawnie."

Według premiera trzeba się zastanowić, co zrobić, aby ostrzeżenia instytucji państwowych "lepiej docierały do ludzi", co - jak dodał - bez mediów nie będzie niemożliwe.

"Warto zastanowić, się, jak uruchomić prawdziwy obieg informacji, czyli jak skłonić media do ostrzegania ludzi (…) a nie nakłaniania, aby w te lokaty brnęli dalej."

Podczas wtorkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk został zapytany, jak - w kontekście kłopotów swojego syna Michała - czuje się na posiedzeniu Rady Ministrów obok ministrów Kalemby.

Przypomnijmy, że syn ministra rolnictwa pracuje w Agencji Rynku Rolnego - co jeszcze przed nominacją Kalemby krytykował Tusk.

Premier odpowiedział:

"Ja nie oczekiwałem od pana Kalemby, żeby jego syn odszedł z pracy. Zwróciłem się do premiera Pawlaka z uwagą, że praca ministra będzie obarczona jeszcze jednym ryzykiem. Premier Pawlak odpowiedział: nie ma problemu, syn ministra Kalemby odejdzie, jeśli będzie potrzeba, w ciągu 1-3 dni."

Tusk nazwał sprawę syna Kalemby "nieporozumieniem". Dodał, że nie widzi w pracy ministra w ARR czegoś szczególnie niewłaściwego.

Tusk dodał, że "problem mojego syna nie jest problemem nepotyzmu":

"Dokładnie odwrotnie. Gdybym wyznawał zasadę, że rolą ojca jest załatwienie synowi dobrej wygodnej pracy, to bym załatwił inną pracę, mówiąc wprost. Kontekst nepotyzmu w odniesieniu do moich dzieci wydaje mi się delikatnie mówiąc niewłaściwy. Jeżeli mój syn ma dziś poważne problemy to dlatego, że mu nie załatwiłem opieki, którą mógłbym zapewnić wykorzystując moją pozycję. Nigdy nie będę tego robił. Nie potrafiłem.

Większość ludzi musi sobie radzić bez pomocy ojca który jest wysoko ustosunkowany, i ja ten wybór mojego syna uszanowałem."

Na pytanie, czy zaistniał konflikt interesów w związku z pracą jego syna dla OLT i Portu Lotniczego jednocześnie, Tusk stwierdził:

"Są konkretne instytucje, jest lotnisko, i to jest pytanie do władz lotniska. Mnie wyjaśnienia mojego syna przekonują. To, że w interesie lotniska jest by obsługiwało jak najwięcej pasażerów, wydaje się oczywiste. To naprawdę nie mój syn jest negatywnym bohaterem tej sprawy, choć w ostatnich dniach można odnieść wrażenie, że to mój syn założył Amber Gold. Jestem przekonany, że mój syn będzie w stanie wyjaśnić każdy szczegół tej sprawy, tak jak wyjaśnił mi. Mam do niego pełne zaufanie. Mój syn został tak brutalnie prześwietlony. że moje komentowanie czy próba domyślania się nie jest niezbędna."

Tusk prosił, by do sprawy „nie dokładać czegoś, co jest nieprawdziwe”. Zaprzeczył, by syn otrzymał od rodziców samochód i mieszkanie.

"I tak będziemy długie tygodnie wyjaśniali każdy szczegół tej sprawy i nie należy do tego dosypywać kłamstw".

Kaj

[Fot. PAP/Radek Pietruszka]

 


Warto poczytać

Facebook