Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk broni paktu z Putinem

19.04.2012

Chociaż sąd administracyjny nakazał premierowi ujawnienie, na jakiej podstawie zdecydował o oddaniu śledztwa smoleńskiego Rosjanom, Tusk nie zamierza dzielić się tą wiedzą. Jak dowiedziała się "Gazeta Polska Codziennie", chce wnieść o kasację wyroku.

Do tej pory premier albo w ogóle nie odpowiadał na pytania, albo udzielał informacji wymijających, enigmatycznych, niepełnych lub lakonicznych – ocenił w marcu br. sąd i nie znajdując uzasadnienia utajniania przed opinią publiczną części aspektów śledztwa, nakazał Donaldowi Tuskowi ujawnienie, kto i dlaczego podjął decyzję o tym, że głównym dysponentem śledztwa smoleńskiego jest Rosja.

Tymczasem premier nie zamierza dzielić się z nikim tą wiedzą. Z naszych informacji wynika, że jego kancelaria chce wnieść o kasację wyroku.

– Mamy pełne prawo do tego, aby uzyskać informacje na temat procedur związanych z wyjaśnianiem tej katastrofy – mówi senator Beata Gosiewska, wdowa po tragicznie zmarłym w katastrofie rządowego tupolewa śp. Przemysławie Gosiewskim. To właśnie na wniosek rodziny Gosiewskich sąd zajął się tą sprawą.

Wątek ustalenia zasad współpracy w śledztwie smoleńskim do dziś jest dość tajemniczy i kontrowersyjny. Z niewiadomych przyczyn po trzech dniach od katastrofy, 13 kwietnia 2010 r., bez słowa sprzeciwu zgodziliśmy się na prowadzenie śledztwa według konwencji chicagowskiej dotyczącej międzynarodowego lotnictwa cywilnego i jej  Załącznika 13. W praktyce oznaczało to przekazanie śledztwa Rosji. W rezultacie nadal nie mamy wraku tupolewa, czarnych skrzynek ani pewności, że przekazano nam komplet zdjęć i protokołów z oględzin miejsca tragedii.

Do dziś nie wiadomo, gdzie jest dokument, w którym godzimy się na te rozwiązania, a tym bardziej nie wiemy, kto go podpisał. Premier dotychczas twierdził, że takiego dokumentu po prostu nie ma.

Tymczasem, jak orzekł wczoraj Trybunał Konstytucyjny, zeszłoroczna nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej jest niezgodna z konstytucją. Chodzi o słynną poprawkę senatora PO Marka Rockiego ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Przypomnijmy, została ona przyjęta w ekspresowym tempie bez debaty na ostatnim posiedzeniu Sejmu przed wyborami. Na nowe prawo powoływano się m.in. podczas afery z ACTA, kiedy rząd nie chciał ujawnić swojego stanowiska negocjacyjnego w sprawie ACTA.

Rząd nie po raz pierwszy odmawia dostępu do informacji publicznej w kwestii katastrofy smoleńskiej. Kiedy chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego wątki śledztwa są omawiane podczas posiedzeń rządu, odmówiono nam odpowiedzi, twierdząc, że to informacja tajna zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej.

Niezalezna.pl/Gazeta Polska Codziennie
[fot. PAP/ITAR-TASS]

Warto poczytać

  1. eko17082017 17.08.2017

    Ekolodzy zaprzeczają: Nie było ataku na księdza. Policja wyjaśnia sprawę pobicia duszpasterza

    Policja z Hajnówki prowadzi śledztwo dotyczące incydentu, w którym osobą poszkodowaną jest duszpasterz Lasów Państwowych ks. Tomasz Duszkiewicz. Ekolodzy twierdzą, iż nie doszło do fizycznego ataku na duchownego, a jedynie do wymiany słów z jednym z przeciwników wycinki.

  2. duda120617 17.08.2017

    Prezydent Andrzej Duda: żal i współczucie dla poszkodowanych

    "Znów niewinni ludzie zabici i ranni w zamachu. Żal i współczucie dla Poszkodowanych i ich Bliskich" - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

  3. msz17082017 17.08.2017

    MSZ: nasze służby konsularne monitorują sytuację w Barcelonie

    - Konsulat Generalny RP w Barcelonie pozostaje w kontakcie z władzami hiszpańskimi; nasze służby konsularne monitorują sytuację - poinformowało PAP MSZ. Jak dodało, na obecną chwilę brak szczegółów co do liczby osób poszkodowanych w ataku, czy też ich obywatelstw.

  4. ks17082017 17.08.2017

    Ekolodzy zaatakowali księdza w Puszczy Białowieskiej!

    Ksiądz Duszkiewicz, duszpasterz generalnej dyrekcji Lasów Państwowych, został zaatakowany i pobity przez ekologów, którzy „nadzorują” wywóz drzew z nadleśnictwa Browsk w Puszczy Białowieskiej.

  5. rytel1708207 17.08.2017

    Urzędnicy zlekceważyli ogłoszenie i nie informowali o burzy. „Było już po 15”

    Urzędnicy otrzymali ostrzeżenia o zagrożeniu, ale nie przesłali ich dalej. Zbagatelizowali sprawę, bo było już po godzinach pracy urzędów

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook