Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trzaskowski atakuje PiS

18.09.2015

Wypowiedzi czołowych polityków PiS nt. kryzysu imigracyjnego ujawniły prawdziwą, antyeuropejską twarz tej formacji, która prowadząc politykę opartą na pomówieniach i uprzedzeniach doprowadziłaby do marginalizacji Polski - powiedział w piątek wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski.

"UE staje w tej chwili przed jednym z największych wyzwań, a mianowicie falą niekontrolowanej imigracji. W tej chwili sprawą absolutnie fundamentalną jest, by Polska była w centrum negocjacji, w centrum zdarzeń, abyśmy mogli skutecznie wynegocjować wszystkie warunki, które premier postawiła, żebyśmy byli w stanie skutecznie obronić naszego interesu" - oświadczył wiceszef spraw zagranicznych na konferencji prasowej w Warszawie.

Według niego, PiS słowami swego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale też wiceprezes i kandydatki tej partii na premiera Beaty Szydło, pokazało swoją "prawdziwą twarz".

"Twarz partii antyeuropejskiej, twarz partii, która prowadząc politykę opartą na pomówieniach, takich jak na przykład wydumane niemieckie szantaże, czy też opartą na uprzedzeniach, czy wyolbrzymionych tezach, które nie mają pokrycia w rzeczywistości, dotyczących naszych najbliższych partnerów w UE, jak choćby Szwecja czy Włochy, doprowadziłaby do całkowitej marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej i w UE" - powiedział Trzaskowski.

Według niego taka polityka doprowadziłaby też do tego, że "trudno byłoby dobre rzeczy dla Polski negocjować i zabezpieczać nasze interesy". "Co więcej, jeżeli w takim momencie gdy cała UE mówi, że to jest jeden z największych problemów, jakie mieliśmy od lat, ta fala migracji, to mówienie o tym, że to nie jest nasz problem, że powinniśmy się odwrócić plecami do tego problemu, powodowałoby również to, że nie tylko bylibyśmy marginalizowani, ale nawet w konsekwencji Polska powinna - prowadząc taką politykę, jaką prowadziłby PiS - rozważać wystąpienie ze wspólnoty" - mówił wiceminister.

Według Trzaskowskiego PiS "dezawuuje też wszystkie ważne postaci polskiej polityki europejskiej", m.in. byłego komisarza UE ds. budżetu Janusza Lewandowskiego, który - jak podkreślił Trzaskowski - wynegocjował dla całej naszej części Europy duże pieniądze z budżetu europejskiego. "Dezawuowanie ludzi, którzy to wynegocjowali, mówiąc delikatnie jest całkowicie kontrproduktywne, zwłaszcza, że te pieniądze są niesłychanie potrzebne, by Polska mogła się dalej modernizować" - dodał wiceszef MSZ.

Jak podkreślił też, tego typu wystąpienia poza tym, że pokazują prawdziwą twarz PiS, to utrudniają też rządowi prowadzenie polityki europejskiej. "W tak ważnych sprawach Polska absolutnie powinna mówić jednym głosem. Mówienie o tym, że możemy się od UE odwrócić, a co najgorsze straszenie rzeczami, które się nie ziszczą, mówienie o tym, że kilka tysięcy uchodźców będzie w stanie zmienić oblicze naszego kraju i wpłynąć na to, że ten kraj będzie zislamizowany, jest po prostu nieprawdą, jest uproszeniem, straszeniem i judzeniem" - przekonywał Trzaskowski.

Szef PiS Jarosław Kaczyński oświadczył w środę podczas sejmowej debaty nad informacją rządu ws. kryzysu migracyjnego, że rząd nie ma prawa, "pod zewnętrznym naciskiem", bez zgody społeczeństwa, podejmować decyzji, które mogą mieć negatywny wpływ m.in. na życie publiczne, sferę wolności i na bezpieczeństwo. Stwierdził też m.in., że "potężny magnes społeczny przyciągania emigrantów ekonomicznych" stworzyły Niemcy. "I to jest ich problem, tu Orban miał rację" - mówił. Stwierdził, że powinno się pomóc uchodźcom, ale "metodą bezpieczną - finansową".

Według Kaczyńskiego nie chodzi o przyjęcie tej czy innej liczby cudzoziemców, tylko o poważne niebezpieczeństwo, że zostanie uruchomiony pewien proces. Jak mówił, najpierw liczba cudzoziemców gwałtownie się zwiększy, następnie nie będą oni przestrzegać naszego prawa i obyczajów, a później będą narzucać, w agresywny i gwałtowny sposób, w przestrzeni publicznej swoją wrażliwość i swoje wymogi w różnych dziedzinach życia.

Według Kaczyńskiego jeżeli ktoś mówi, że to nieprawda, to niech "rozejrzy się po Europie". "Niech spojrzy choćby na Szwecję - 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat i nie ma żadnej kontroli państwa" - powiedział. Na te słowa Kaczyńskiego zareagowała ambasada Szwecji w Warszawie. Na oficjalnym koncie placówki na Twitterze pojawił się wpis: "Istnieje wiele nieporozumień dotyczących imigracji do Szwecji, m.in. kwestii obowiązującego prawa. Wyjaśniamy: w Szwecji obowiązuje szwedzkie prawo".

Prezes PiS przekonywał, że podobnie problemy z muzułmanami są w innych państwach UE: Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii. "Co się dzieje we Włoszech? Pozajmowane kościoły, traktowane niekiedy jako toalety. Co się dzieje we Francji? Nieustanna awantura, też wprowadzany szariat, patrole, które pilnują przestrzegania szariatu. To samo w Londynie. Także w najmocniejszych, najtwardszych pod tym względem Niemczech tego rodzaju zjawiska mają miejsce" - mówił lider PiS podczas sejmowej debaty.

Trzaskowski podkreślił na piątkowej konferencji, że rząd negocjuje obecnie zapisy, które spowodują, że Polska będzie miała absolutną kontrolę nad tym, kto do Polski przyjedzie, zwłaszcza kontrolę dotyczącą bezpieczeństwa i weryfikacji uchodźców.

"Polsce wbrew temu, co mówi PiS, nie grozi żadne niebezpieczeństwo, nie zagraża jej to, że przyjadą tutaj ludzie, którzy będą mieli złe intencje w stosunku do Polski, ponieważ to będzie bardzo dobrze sprawdzane" - podkreślił. Przypomniał, że Polska ma już doświadczenie z przyjmowania uchodźców, m.in. 90 tys. uchodźców z Czeczenii czy setek uchodźców bośniackich. "Nic się niepokojącego nie stało, a co więcej, gdy te kraje zostały ustabilizowane, większość tych ludzi wyjechała do siebie i byli po prostu u nas jako goście" - podkreślił Trzaskowski.

Wiceminister był też pytany o to, czy może jednak "niemiecki szantaż", o którym mówi PiS, nie jest taki całkiem wydumany, skoro wicekanclerz tego kraju Sigmar Gabriel, przestrzega w wywiadzie dla piątkowego wydania dziennika "Bild", że kraje UE, które nie podzielają wartości wyznawanych przez Niemcy, nie mogą liczyć na niemiecką pomoc finansową.

"W tej chwili są olbrzymie emocje w UE, bardzo różne wypowiedzi, ale żadne z nich nie jest stanowiskiem rządu niemieckiego, bo kanclerz Angela Merkel się dystansowała od takich wypowiedzi" - podkreślił.

Jak mówił, rząd prowadzi w tej chwili bardzo trudne negocjacje i "będzie się zdarzać, że jeden czy drugi polityk europejski może powiedzieć coś niemądrego, na pewno będzie się zdarzać, że w jednej czy drugiej gazecie pokażą się różnego rodzaju artykuły".

"Nie jest rolą rządu polskiego czy MSZ na każdy artykuł, na każdą niemądrą wypowiedź reagować oficjalnie. Możemy mówić naszym partnerom za zamkniętymi drzwiami, co myślimy o ich wypowiedziach, natomiast do momentu dopóki nie mamy do czynienia z oficjalnym stanowiskiem, to oficjalne odnoszenie się do nich byłoby całkowicie kontrproduktywne i może tylko zaszkodzić polskiemu interesowi" - podkreślił Trzaskowski.

Zaapelował do opozycji, by nie zwracała się do rządu z wezwaniem o komentarz przy okazji każdej niemądrej wypowiedzi jakiegokolwiek polityka europejskiego.

Kanclerz Angela Merkel powiedziała kilka dni temu, że wspólne stanowisko w sprawie pomocy dla uchodźców należy wypracować na drodze negocjacji, a nie przymusu. W związku z kryzysem migracyjnym szef Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał na środę 23 września nadzwyczajny szczyt UE. Dyskusja będzie dotyczyć podziału 120 tysięcy uchodźców znajdujących się już w Unii lub w obozach dla uchodźców.

Dzień wcześniej ministrowie spraw wewnętrznych państw UE podejmą kolejną próbę porozumienia w sprawie podziału 120 tys. uchodźców, docierających do państw na zewnętrznych granicach Unii. W poniedziałek nie osiągnęli konsensusu w sprawie zaproponowanego przez Komisję Europejską programu relokacji uchodźców. Czechy i Słowacja, popierane przez Polskę i Węgry, chciały zapisać w dokumencie końcowym spotkania, że podział uchodźców będzie oparty na zasadzie dobrowolności. Propozycja Komisji Europejskiej przewiduje ustalone kwoty uchodźców, przypisane do poszczególnych krajów.

W czwartek propozycję KE w sprawie rozdzielenia między państwa unijne 120 tys. uchodźców poparł Parlament Europejski. Opinia została wydana w trybie pilnym, aby umożliwić jak najszybsze działania, gdy państwa członkowskie podejmą decyzję w tej sprawie. 

AM/PAP

[Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]

Słowa kluczowe:

fala

,

imigracja

,

sprawa

,

Polska

,

centrum

Warto poczytać

Facebook