Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trwa rolnicza blokada centrum Bydgoszczy

15.06.2012

Rolnicy blokujący centrum Bydgoszczy nie przyjęli, przekazanego przez wojewodę, zaproszenia ministra rolnictwa na rozmowę o godzinie 15 w Warszawie. W tej sytuacji przyjazd do protestujących na godzinę 14 zapowiedział wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk.

Informację o planowanej wizycie wiceministra w Bydgoszczy przekazał rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego Bartłomiej Michałek. Wcześniej wojewoda Ewa Mes poinformowała protestujących, że minister rolnictwa Marek Sawicki jest na posiedzeniu Sejmu i zaprasza na rozmowę o godzinie 15 w Warszawie.

Jednak członkowie komitetu protestacyjnego, po krótkiej naradzie, odpowiedzieli, że nie przyjmują propozycji. "Postanowiliśmy, że czekamy na pana ministra tu, w Bydgoszczy. Będziemy na tyle grzeczni, że umożliwimy panu ministrowi wyznaczenie godziny, o której chce do nas przyjechać dzisiaj. Nie skorzystamy z propozycji pana ministra wyjazdu do Warszawy" - powiedział jeden z liderów protestu, Antoni Kuś z NSZZ RI "Solidarność".

Rolnicy około 90 ciągnikami od czwartkowego wieczoru blokują centrum Bydgoszczy w okolicy urzędu
wojewódzkiego. Żądają rozmowy z ministrem rolnictwa lub jego przedstawicielem upoważnionym do podejmowania decyzji w sprawie spełnienia postulatów zgłoszonych pod koniec marca m.in. w związku z wymarznięciem upraw.

Zablokowana jest część ul. Jagiellońskiej na osi wschód-zachód, na odcinku od Ronda Jagiellonów do ul. Gdańskiej. Samochody nie mogą jeździć w obu kierunkach, wolne jest tylko torowisko biegnące środkiem ulicy i tramwaje kursują normalnie.

Część ciągników przyjechała m.in. z przyczepami, cysternami. Bezpośrednio przed wjazdem na plac przed urzędem wojewódzkim ustawiono beczkowóz z gnojówką. Rolnicy grożą, że gdy nie przyjedzie do nich na rozmowy minister rolnictwa lub jego przedstawiciel, otworzą spust zbiornika.

W nocy z protestującymi spotkał się wicewojewoda Zbigniew Ostrowski, który zapewnił, że postulaty rolników są przekazywane tam, gdzie powinny zapadać decyzje i nadal tak będzie. Uczestniczący w proteście były minister rolnictwa w rządzie PiS Wojciech Mojzesowicz w rozmowie z wicewojewodą podkreślił, że "rolnicy nie chcą od państwa pieniędzy, ale chcą rozmawiać z przedstawicielem państwa", a "nierozmawianie jest bezczelnością, arogancją, nietaktem".

Organizatorzy protestu w zgłoszeniu o zgromadzeniu publicznym, złożonym w urzędzie miasta, wskazali, że protest będzie trwał do piątku do godziny 18. Obecnie zapowiadają, że możliwe jest przedłużenie blokady.

Manifestację zorganizował komitet protestacyjny, który zawiązał się w marcu, gdy rolnicy z regionu kujawsko-pomorskiego przez 13 dni okupowali salę konferencyjną urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy. Domagali się wówczas udzielenia przez państwo pomocy rolnikom, których uprawy wymarzły. Wówczas protest zakończono 31 marca - dzień po tym, jak delegacja protestujących wzięła udział w posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju rolnictwa, a także podpisała z ministrem rolnictwa protokół uzgodnień i rozbieżności w sprawie postulatów.

Rolnicy podkreślili wówczas, że nie doczekali się realizacji postulatów związanych z wymarznięciem upraw - takich jak ogłoszenie stanu klęski, wprowadzenie dopłat do materiału siewnego, zwolnienie z opłat licencyjnych za nasiona wykorzystane do siewu, odraczanie spłat kredytów w bankach, niestosowanie sankcji wobec rolników, którzy nie wywiązali się z limitów przewidzianych w umowach kontraktacyjnych, a także zrezygnowanie z podnoszenia wieku emerytalnego przynajmniej kobiet. Zaznaczyli, że spełnione zostały postulaty wstrzymania prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej i włączenia przedstawicieli związków rolniczych do komisji do spraw sprzedaży ziemi należącej do Skarbu Państwa.

PAP

(Fot. Tytus Żmijewski)

Słowa kluczowe:

blokada

,

rolnicy

,

Bydgoszcz

Warto poczytać

Facebook