Jedynie prawda jest ciekawa

Polska - Grecja 1:1

08.06.2012

Inauguracyjny mecz oglądał oglądał w Warszawie komplet - 50 tys. widzów. W drugim wczorajszym meczu Rosja rozgromiła we Wrocławiu Czechów 4:1.

Polska w meczu otwarcia mistrzostw Europy zremisowała z Grecją 1:1. Bohaterem biało-czerwonych był rezerwowy bramkarz Przemysław Tytoń, który obronił rzut karny Giorgosa Karagounisa. Wcześniej Wojciech Szczęsny dostał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.

Polacy po dobrym początku i bramce Roberta Lewandowskiego w 17. min nie wykorzystali szansy gry w przewadze. W 43 min. Sokratis Papastathopoulos sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Rafała Murawskiego i otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Ze spokojem do takiego wyniku podszedł selekcjoner reprezentacji Franciszek Smuda. "To nie koniec, byłoby gorzej gdybyśmy przegrali" - przyznał. Tytoń zaapelował z kolei, by wszyscy uszanowali punkt, który udało im się wywalczyć.

Na trybunie honorowej Stadionu Narodowego zasiedli m.in. prezydenci Polski i Ukrainy, premierzy Polski i Węgier, a także prezydent UEFA Michel Platini.

Przed pierwszym gwizdkiem odbyła się 12-minutowa uroczystość otwarcia z udziałem ponad 800 tancerzy - wolontariuszy pochodzących z 63 krajów. Choreografię opracował Włoch Marco Balich, producent podobnych ceremonii podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Turynie w 2006 roku.

W uroczystość włączyła się również publiczność, która w pewnym momencie, unosząc w górę kolorowe kartoniki, ułożyła flagi wszystkich 16 uczestników mistrzostw. Przed meczem hymny Polski i Grecji zaśpiewał 75-osobowy Chór Akademicki Uniwersytetu Warszawskiego pod batutą Iriny Bogdanowicz.

Smuda: to nie koniec...

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Franciszek Smuda z umiarkowanym optymizmem przyjął remis z Grecją 1:1 na inaugurację mistrzostw Europy w Warszawie. "To nie koniec, byłoby gorzej gdybyśmy przegrali" - przyznał.

Biało-czerwoni prowadzili od 17. minuty po bramce Roberta Lewandowskiego. Od 44. grali z przewagą jednego zawodnika, po czerwonej kartce dla Sokratisa Papastathopoulosa.

"W przerwie bardzo się motywowaliśmy, chcieliśmy ten wynik utrzymać. Niestety, za dużo graliśmy wszerz boiska i do tyłu. Grecy w dziesiątkę nie mieli nic do stracenia i udało im się strzelić gola. Po meczu powiedziałem piłkarzom: głowa do góry, to nie koniec turnieju, a wprost przeciwnie - wszystko dalej możliwe. Przed nami jeszcze dwa spotkania grupowe i dalej możemy osiągnąć cel, jakim jest awans. Byłoby gorzej gdybyśmy przegrali" - powiedział Smuda na konferencji prasowej.

Szkoleniowiec nie zgodził się z opinią, że jego podopiecznym zabrakło sił i nie wytrzymali kondycyjnie trudów rywalizacji na Stadionie Narodowym.

"Jesteśmy dobrze przygotowani, było to widać na każdym treningu. Ale ta presja spowodowana pierwszym występem sprawiła, że być może na zespole spoczywał zbyt duży ciężar. Było widać, że niektórych piłkarzy presja spaliła. To młoda drużyna, która jeszcze nie uczestniczyła w turnieju. Grecy grali w mistrzostwach świata i kontynentu" - przyznał.

Smuda nie chciał komentować występu bramkarza Wojciecha Szczęsnego, który zawinił przy wyrównującym golu Dimitrisa Salpingidisa, a potem faulował tego gracza w polu karnym. Polak otrzymał czerwoną kartkę, ale zastępujący go Przemysław Tytoń obronił strzał z 11 metrów kapitana przeciwników Giorgosa Karagounisa.

"Nie będę na gorąco oceniał gry Szczęsnego. Na zgrupowaniu w Austrii ćwiczyliśmy karne; bardzo dobrze je bronił kontuzjowany obecnie Łukasz Fabiański. Ale Tytoń w meczach klubowych też pokazał, że potrafi bronić karne" - powiedział.

Selekcjoner Polaków zapytany o brak zmian w drugiej połowie, odpowiedział: "Miał wejść Paweł Brożek, ale strata gola pokrzyżowała nam plany".

Smuda odniósł się również do postawy lewego obrońcy Sebastiana Boenischa, który rywalizację o miejsce w składzie wygrał z Jakubem Wawrzyniakiem.

"Po tak długiej przerwie zagrał poprawnie, było widać, że jest fizycznie dobrze przygotowany. Z meczu na mecz powinien grać coraz lepiej" - stwierdził trener.

Santos: Nie znaleźliśmy recepty na Polaków

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Grecji Fernando Santos miał sporo zastrzeżeń do gry swoich podopiecznych w pierwszych 20 minutach meczu z Polską na inaugurację Euro. Przyznał, że dużo lepiej zaprezentowali się po przerwie.

"Przez pierwsze 20 minut nie szło nam najlepiej, popełniliśmy wiele błędów. Nie udało się wdrożyć na boisku przygotowanej strategii. Wiedzieliśmy, że Polacy potrafią szybko atakować, mają szybkiego napastnika, jednak nie potrafiliśmy znaleźć recepty na problemy, które nam sprawili" - powiedział Santos na konferencji prasowej w Warszawie.

"Akceptuję decyzją sędziego, ale mam wątpliwości, czy wykluczenie było uzasadnione. Na szczęście udało się nam stawić czoła tej trudnej sytuacji. Poradziliśmy sobie z presją towarzyszącą spotkaniu otwarcia Euro. Byliśmy pewni siebie na murawie i w każdym momencie gotowi do odwrócenia sytuacji. Po przerwie byliśmy dużo lepsi, zdobyliśmy bramkę, a mogliśmy też kolejną" - ocenił portugalski szkoleniowiec. Santos nie był zadowolony z remisu 1:1 z Polską.

"Przyjechaliśmy, żeby wygrywać kolejne mecze i zdobyć mistrzostwo. Dlatego nie jestem zadowolony z rezultatu. Dopiero po 20-25 minutach zaczęliśmy lepiej grać, bardziej kontrolować sytuacje. Ale mogę pogratulować moim piłkarzom za świetny występ. Pokazali, na co ich stać" - podsumował.

Portugalczyk nie miał pretensji do kapitana zespołu Giorgosa Karagounisa, który nie wykorzystał
karnego. "W przeszłości zdobywał gole z 11 metrów, niedawno z Izraelem. Teraz mu się nie udało, taki jest futbol".

Santos zapytany o rezerwowego Dimitrisa Salpingidisa, który strzelił wyrównującego gola, a później po faulu na nim Grecy mieli karnego (Wojciech Szczęsny dostał czerwoną kartkę), odparł: "Wielu graczy przed ME występowało w fazie play off w lidze (Salpingidis jest zawodnikiem PAOK Saloniki - PAP) i miało dodatkowe cztery mecze. Dlatego niektórzy byli bardziej zmęczeni i musimy racjonalnie zarządzać ich siłami w takiej imprezie, jak mistrzostwa Europy".

pol-gre-meczok


Rosja - Czechy 4:1

Na emocjonującym meczu Rosja - Czechy we Wrocławiu, zakończonym zwycięstwem Sbornej 4:1 nie było żadnego z awizowanych przez UEFA polityków: prezydentów Rosji Władimira Putina i Czech Vaclava Klausa ani rosyjskiego premiera Dmitrija Miedwiediewa.

Bohaterem spotkania został Alan Dzagojew, zdobywca dwóch goli, który został pierwszym liderem klasyfikacji strzelców. Obie drużyny grały bardzo fair, sędzia Howard Webb nie pokazał żadnej kartki.

Strefy kibica

Zainteresowanie mistrzostwami jest olbrzymie w całym kraju. W pierwszym dniu w Strefie Kibica w stolicy podczas spotkania Polska - Grecja było ponad 100 tysięcy fanów. We Wrocławiu zlokalizowana w rejonie Rynku Strefa Kibica została przed godz. 18 zamknięta z powodu kompletu widzów. Przyszło do niej 30 tys. osób, by na telebimach obejrzeć mecz inauguracyjny. To samo było w Poznaniu.

Nigdzie nie zanotowano większych incydentów. Panowała za to rodzinna atmosfera przy ogromnych emocjach i sporej dawce zabawy.  

Podczas gdy jedni rozpoczęli już sportową rywalizację, inni się do niej jeszcze przygotowywali. Przedstawiciele piłkarskiej reprezentacji Anglii, która pierwszy mecz rozegra dopiero 11 czerwca w Doniecku z Francją, zwiedzili były niemiecki obóz Auschwitz.

Wcześniej podczas otwartego treningu na stadionie krakowskiego Hutnika podziękowali kibicom za miłe przyjęcie. Ustawili się na środku boiska z transparentem w językach polskim oraz angielskim "Dziękujemy za gorące przyjęcie w Krakowie". Napastnik Jermain Defoe, który w czwartek wyleciał z Polski do ojczyzny z powodu śmierci ojca, ma dołączyć do zespołu przed meczem z Francją.

Czuwa AWACS

Nad bezpieczeństwem, oprócz krajowych służb, czuwa samolot NATO-wskiego systemu wczesnego ostrzegania i kontroli AWACS. Maszyna dozoru radiolokacyjnego E-3A Sentry wspomoże polskie wojsko w zabezpieczeniu przestrzeni powietrznej. Zmodyfikowany Boeing 707 jest wyposażony w radar o zasięgu ok. 400 km. Oznacza to, że lecąc na wysokości ponad 9 tys. m, obserwuje obszar ok. 312 tys. km kw., czyli mniej więcej tyle ile wynosi powierzchnia Polski. Na co dzień stacjonuje w NATO-wskiej bazie w Geilenkirchen w Niemczech.

Problemów ciąg dalszy na Ukrainie

Po kłopotach z przygotowaniem miasteczka namiotowego dla szwedzkich kibiców w Kijowie, nieoczekiwane trudności pojawiły się we Lwowie. Robotnicy pracujący w pobliżu stadionu, gdzie w sobotę odbędzie się mecz grupy B Niemcy - Portugalia, znaleźli minę z czasów drugiej wojny światowej. Niewybuch został odtransportowany w bezpieczne miejsce przez odpowiednie służby.

Prezes PiS kibicował z wyborcami

Jak się dowiedziała Niezależna.pl, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mecz Polska – Grecja oglądał w jednym z domów na warszawskich Bielanach. W towarzystwie najbliższych współpracowników, którzy zostali zaproszeni przez wyborców PiS.

Prezes J. Kaczyński kibicował w ogrodzie prywatnego domu. Gospodarze zaprosili również innych polityków PiS, m.in. Mariusza Błaszczaka, Joachima Brudzińskiego i Ryszarda Czarneckiego.

- Mogę tylko powiedzieć, że zostaliśmy zaproszeni przez wyborców PiS – przyznaje Niezależnej.pl poseł Przemysław Wipler, który jest w gronie osób oglądających dzisiejszy mecz razem z Jarosławem Kaczyńskim.

kaczynski-kibicok 

Czytaj też:
Jednak udało się nam,

Grecki zawód, blisko tragedii

PAP, niezależna.pl
Fot. PAP/Leszek Szymański, Andrzej Hrechorowicz
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook