Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Taśmy Klicha - u nas fragment

16.12.2011

Jak to możliwe, że w czasie smoleńskiego śledztwa rosyjski urzędnik proponował polskiemu akredytowanemu załatwienie bezpośredniego kontaktu z premierem Tuskiem, z pominięciem ministra obrony?

„Gazeta Polska” publikuje stenogram nagrania spotkania Edmunda Klicha – polskiego akredytowanego przy rosyjskim śledztwie - z ówczesnym ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem z dnia 22 kwietnia 2010 roku.
Kluczowy fragment mówi dotyczy tezy o rosyjskiej winie za katastrofę; tezy, którą Edmund Klich sformułował w jednym z meldunków. Polski minister obrony… reaguje na taką możliwość sugestiami krytycznymi, pośrednimi apelami o wycofanie się akredytowanego z obarczania winą Rosjan. Akredytowany – wyczuwając atmosferę – ulega i dezawuuje własny meldunek.

Ale również inne fragmenty szokują - choćby ten, który prezentujemy poniżej. Bo to jednak szokujące, by rosyjski urzędnik proponował polskiemu akredytowanemu załatwienie bezpośredniego kontaktu z premierem Tuskiem, z pominięciem ministra obrony:

Edmund Klich - w czasie rozmowy polski akredytowany przy śledztwie: Nie, ale on zaproponował taką… Znałem go, spotkałem go w Montrealu na takiej konferencji 10-dniowej, ale jest to człowiek bardzo wysoki poziom, ja się od niego uczę bardzo dużo, to jest po prostu menadżer. A my jesteśmy przygotowani do biurokracji. My robimy biurokrację. Kiedyś będzie więcej czasu, to panu ministrowi powiem, na czym to polega. My od razu piętrzymy trudności, pieczątka, podpisy.  On mówi: „żadnych pieczątek. Podpis, data, trzeba sobie wierzyć”. I tak jest.

Bogdan Klich, w czasie rozmowy Minister Obrony Narodowej: To dziwne wie pan, bo z drugiej strony na przykład wystąpienia prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości sprzed kilku dni…

EK: To znaczy rosyjskiego rozumiem.

BK: Niech pan posłucha najpierw, ja skończę, dobrze?  Wystąpienia naszych, prokuratora Seremeta oraz ministra Kwiatkowskiego o udostępnienie w ramach pomocy prawnej zawartości materiałów źródłowych, zostały odesłane, nie przyjęte tylko dlatego, że zostały wysłane faksem. W związku z tym musiały być jeszcze raz przesyłane drogą… oryginały trzeba było wysłać.

Więc to różnie bywa, to znaczy biurokracja carska ma swoje, że tak powiem, wpływy w biurokracji Rosji Federalnej i jak ktoś chce, to przełamuje te bariery biurokratyczne, jak ktoś nie chce, to nie.

Mnie ciekawi też, skoro jesteśmy przy tym wątku, skąd tamta informacja o tym, że on się do pana zwróci, bo pan napisał w pierwszym meldunku taką informację, że Morozow się do pana zwrócił, że on wystąpi do premiera Tuska, żeby ułatwił panu z nim kontakt.

 

EK: Nie, nie, nie.

BK: To muszę powiedzieć, że to wydarzenie nie z tej ziemi. Żeby przedstawiciel obcego państwa występował z taką inicjatywą do przedstawiciela rządu polskiego, że obce państwo będzie wpływało na polski rząd w pańskiej sprawie.

EK: Ja napisałem tą prawdę, żebym nie miał kłopotu z tego powodu.

BK: Ale zwrócił się, czy nie zwrócił się?

EK: Tak. Ale żebyśmy jasność mieli. On się zapytał tak: „Edmund, czy pomóc ci, żebyś miał bezpośredni kontakt z premierem, a nie z ministrem obrony?” Ja mówię: „nie, dziękuję, ja mam kontakt z panem ministrem obrony”. Wszystko. I tak napisałem, może … może to w mojej tej…ja to piszę o trzeciej rano często, jak jestem trochę świeższy, pisałem. Może tamten tekst nie był taki dokładny, ale to było tak jak przekazałem.

BK: Muszę powiedzieć, że dla mnie było to zaskakujące, dla naszych służb też.

EK: Dlatego ja zameldowałem, prawda, od razu.

BK: Żeby nie było tak po prostu, że oni będą pozyskiwać przez pana, zbytnio się zbliżając, że tak powiem, będą pozyskiwać jakieś informacje, które są wrażliwe dla bezpieczeństwa państwa polskiego.

EK: Ja takich informacji nie udzielam. Natomiast no trudno mi było, jeśli on mi zaproponował,… zresztą … nie, generał nie pamiętam… bo jest bardzo krótko generałem, tym który początkowo kierował…  Jeśli on mi zaproponował przejście na ty, to byłoby nietaktem, gdybym ja powiedział, że oficjalnie… Bo jednak ta współpraca jest dobra, myślę, i trzeba to podtrzymywać.

Polecamy całość stenogramów w najnowszej „Gazecie Polskiej”. 

Jak
[fot. PAP/Tomasz Gzell]

Słowa kluczowe:

Edmund Klich

,

Rosja

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook