Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tajny list do prof. Biniendy

29.05.2012

W kopercie, jaką prokuratura wojskowa miała przekazać prof. Biniendzie za pośrednictwem żandarmerii było wezwanie do wydania dokumentów - ujawnia "Nasz Dziennik".

Podczas kilkudniowego pobytu prof. Wiesława Biniendy w Polsce do spotkania z prokuratorami, prowadzącymi śledztwo smoleńskie nie doszło. Śledczy chcieli spotkać się z naukowcem na terenie prokuratury, na co profesor nie wyraził zgody. Domagał się spotkania poza prokuraturą w asyście przedstawiciela ambasady amerykańskiej.

- Jeżeli prokuratura chce się spotkać, podyskutować i poznać wiedzę pana prof. Biniendy, to zapraszamy do Sejmu. Wtedy oczywiście, kiedy pan profesor będzie miał czas. Liczymy, że prokuratura przyniesie wtedy swoje dane, by ułatwić mu pracę - mówił Antoni Macierewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", zaznaczając, że spotkanie mogłoby się odbyć w trakcie posiedzenia zespołu smoleńskiego, którego prof. Binienda jest ekspertem. O możliwości takiej zawiadomił prokuraturę faksem, w którym zaprosił śledczych na posiedzenie komisji. Prokuratorzy jednak nie przyszli. W wystosowanym komunikacie, Naczelna Prokuratura Wojskowa wyjaśnia, że po pierwsze, śledczym zależało na spotkaniu z samym Biniendą, a po drugie - że planowane spotkanie miało na celu omówienie uwarunkowań formalnych i merytorycznych uzyskania materiałów i danych, które stanowiły podstawę do prezentowanych przez prof. Biniendę publicznie wniosków z przeprowadzonych badań.

Profesor Binienda poinformował mailowo prokuraturę o swoich warunkach spotkania, sugerując by odbyło się na gruncie neutralnym w obecności przedstawiciela ambasady USA. "Prokuratorzy ze względu na wagę prowadzonego śledztwa wyrazili zgodę na spotkanie poza prokuraturą, w miejscu gwarantującym rzeczową i niczym nieskrępowaną rozmowę. Nie zgłosili także zastrzeżeń, aby w rozmowie uczestniczył przedstawiciel ambasady USA. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie oczekuje na wskazanie przez Wiesława Biniendę miejsca i czasu ewentualnego spotkania" - oświadczył w specjalnym komunikacie rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa. Jak do tej pory nie doszło do spotkania profesora ze śledczymi. Najprawdopodobniej nie dojdzie do niego wcale, gdyż ekspert opuszcza dziś Polskę.

Jak przypomina "ND", do domu, w którym zatrzymał się prof. Binienda, zapukał kilka dni temu funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej. Zdaniem dziennikarzy była to zlecona przez prokuratora próba nawiązania kontaktu. - Nie było mnie wtedy w mieszkaniu, byłem w trasie. Był to jeden żandarm, miał kopertę, nie chciał jej zostawić. Zatelefonował do kogoś, najpewniej do swego przełożonego, i wyszedł. Nic nie zostawił. Nie mówił, co jest w kopercie - relacjonował wczoraj Binienda.

- Według informacji "Naszego Dziennika", koperta mogła zawierać wezwanie do wydania dokumentów wraz z opracowaniami. W takim przypadku adresat wezwania musi je zrealizować. Na terytorium RP polskie służby wykonują wszelkie czynności procesowe zgodnie z polskim prawem. Każdy, a więc także obywatel obcego państwa, podlega jurysdykcji polskiej. W przypadku jakichkolwiek niejasności czy zastrzeżeń obywatel innego państwa ma prawo kontaktować się ze swoim konsulatem - czytamy w "ND".

PiKa, źródło: Nasz Dziennik
[fot. mall]

Słowa kluczowe:

prof. Binienda

,

prokuratura

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook