Jedynie prawda jest ciekawa

Szydło: Jest dobry moment na dobre działania

04.07.2015

„Ostatnie 8 lat to ciągłe mówienie Polakom „nie da się” - my mówimy, że można!” - mówiła Beata Szydło w trakcie godzinnego przemówienia podczas kongresu programowej Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy.

Wiceprezes PiS i kandydatka tej partii na premiera przedstawiała szereg priorytetów, jakie - jej zdaniem - powinny zostać podniesione przez rząd, jaki chce stworzyć po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Szydło rozpoczęła od nawiązania do programu Platformy na Śląsku.

- Jesteśmy na Śląsku, tutaj niedawno przywieziono program dla Śląska - ponad 104 strony, ale Ślązacy to jest naród konkretny, to są ludzie konkretni - popełniłam ten błąd, co pani premier Kopacz, ale myślę, że wybaczycie, bo wiecie, co mam na myśli. To ludzie konkretni, którzy cenią sobie racjonalne podejście do życia - woleliby, by ten harmonogram miał 10 stron, ale miał konkrety - mówiła.

Szydło podziękowała wszystkim, którzy przyłożyli się do powstania programu Prawa i Sprawiedliwości - wymieniając z nazwiska Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobrę.

- Trzeba porozmawiać o programie. Chcę państwu powiedzieć, co możemy wspólnie zrobić - razem. Najlepszą kanwą do tej opowieści jest wczorajsze zwycięstwo naszych siatkarzy, którym serdecznie z serca gratuluję. Oni pokazali, że są drużyną, mają cel, strategię i jako zespół nie dali sobie odebrać tego zwycięstwo. To przykład, że jak będziemy razem, to możemy wiele osiągnąć. (…) Prezydent Duda wygrał, bo miał drużynę - mówiła Szydło.

I wracała do przekazu o Śląsku, któremu - jej zdaniem - trzeba przede wszystkim pracy:

- Zwyciężyliśmy, bo byliśmy konsekwentni, bo robiliśmy swoje. Dzisiaj musimy zrobić to samo. Śląsk to jest dumny region, tu żyją ludzie, którzy cenią sobie etos pracy, to ludzie konsekwentni w działaniu. Im potrzebny jest krótki i zwarty program, napisanie, co trzeba zrobić. Ludzie na Śląsku sobie z tym poradzą, bo są nauczani ciężkiej pracy - tłumaczyła.

Kandydatka PiS na premiera podkreślała, że obowiązkiem opozycji jest odpowiedzieć na oczekiwania Polaków.

- Nie jest prawdą, że programy się nie liczą i nie są potrzebne. Trzeba wiedzieć, co trzeba robić - szkoda czasu na zastanawianie się i przepychanki. (…) Z ludźmi trzeba rozmawiać i słuchać, co do nas mówią. Naszym celem jest dobre życie dla Polaków: praca, rodzina, zdrowie - o to musimy zadbać. Musimy znaleźć dobre rozwiązania, by żyło się lepiej - podkreślała Szydło.

W przemówieniu wiceszefowa PiS mocno podkreślała przekaz o zrównoważonym rozwoju kraju.

- To polskie firmy muszą dzisiaj dostać ogromne wsparcie - bo to dzięki małym i średnim przedsiębiorstwom Polacy mają i będą mieć pracę. Tylko dziś tej pracy jest za mało, bo te firmy mają zbyt trudne warunki - trzeba im je stworzyć! - oceniła.

Szydło zwracała też uwagę na problemy „Polski lokalnej”.

- Mieszkańcy nawet najmniejszej miejscowości mają prawo do godnego życia jak mieszkańcy największych metropolii. To lokalne władze będą prowadzić politykę, ale będą musiały pamiętać o tym, że budujemy jedną, wielką wspólnotę, która nazywa się Polska. (…) Zamiast włoskiego pociągu - można kupować polską Pesę, zamiast chińskich autokarów, polskie Solarisy. To powinien być nasz cel - budowanie polskiej marki. Ostatnie 8 lat to ciągłe mówienie Polakom „nie da się”, to ograniczanie się na różnego rodzaju lobby i oczekiwania różnych grup - stwierdziła.

Zdaniem kandydatki PiS na premiera rząd przyjechał na Śląsk, a równolegle ludzie otrzymują wypowiedzenia w kopalniach.

- Ja mówię, że się da, że to jest możliwe, że można - w Polsce można zrobić wiele rzeczy, razem, wspólnie. Jesteśmy w stanie pokonać bariery, które są przed nami postawione - tylko musimy działać konsekwentnie, rozważnie i być razem - zaznaczyła.

Szydło odnosiła się do niekorzystnych statystyk i liczb, które pokazują duży przechył na korzyść zagranicznych firm (kosztem polskich).

- Musimy stworzyć warunki równowagi - zagraniczne firmy muszą dawać u nas miejsca pracy, muszą dawać perspektywę i stabilizację. I budować polską perspektywę gospodarczą, bo to jest najważniejsze. (…) Nie można ulegać złudzeniu, że jeśli są dobre wskaźniki, to wszyscy w Polsce to odczuwają - tłumaczyła.

Zdaniem Szydło dobre wskaźniki PKB muszą przełożyć się na realną poprawę życia Polaków - także tych najbiedniejszych, a nie 10% społeczeństwa.

Szydło odniosła się też do straszenia Grecją przez polityków PO. W jej ocenie bardziej od polityki rządu do złej sytuacji Aten przyczyniły się korupcja i patologie w życiu politycznym.

- Bardzo dużo jest ostatnio mowa o Grecji. (…) To próba pokazania, że Polska stanie się Grecją, jeśli my przyjdziemy do władzy. Nie boję się tego - gdy ludzie będą mieć pracę, to będą finanse w budżecie, a gospodarstwa domowe będą miały szansę myśleć o swojej przyszłości. Przykład Grecji warto pokazać w kontekście statystyk - gdy w 2006 i 2007 roku pokazywano ten kraj jako czempiona rozwoju, a po kilku latach okazało się, że ten kraj bankrutuje - mówiła.

Wiceprezes PiS wskazywała na wiele firm, które upadło podczas budowy autostrad i odcięła się też premier Ewie Kopacz, która zwołała dziś posiedzenie Rady Gospodarczej.

- Trzeba się zastanowić, co było tego powodem? Polski nie stać więcej na to, byśmy marnotrawili zapał naszych przedsiębiorców! W Radzie Gospodarczej przy pani premier jest aż trzech głównych ekonomistów dużych banków - instytucji, które mają siedziby poza Polską. W mojej Radzie Gospodarczej będą przedstawiciele małych firm, firm rodzinnych i polskich przedsiębiorstw - po to jest Rada Gospodarcza, byśmy mówili o rozwoju polskiej gospodarki, a nie zajmowali się określonymi lobby - wskazywała.

Szydło mówiła też o wielu statystykach dotyczących biedy w Polsce i głodnych dzieci.

- Z tymi problemami trzeba się zmierzyć i podjąć je praktycznie, a nie teoretycznie. Chcę powiedzieć jasno młodym ludziom, którzy chcą opuścić Polskę, bo nie widzą tu perspektyw. Tym wszystkim emerytom, którzy mają niskie emerytury, tym wszystkim, którzy boją się, że nie doczekają wizyty u specjalisty, tym wszystkim przedsiębiorcom, którzy nie mają poczucia, że państwo jest po ich stronie - zmienimy to i podejmiemy takie decyzje, byście nie musieli mieć takich obaw! - deklarowała kandydatka PiS na premiera.

Wiceszefowa PiS wskazywała, że potrzeba planu dla państwa - a dojrzały kraj to ten budowany na podstawie długofalowych wizji i strategii.

- To co proponujemy to nie jest koszt, ale inwestycje! Trzeba w Polsce zmienić optykę widzenia - trzeba odrzucić to pytanie, które zadają rządzący: komu zabierzecie? Nikomu nie zabierzemy - stworzymy warunki, by wystarczyło dla każdego! (…) Chcę mocno podkreślić - będziemy konsekwentnie i bez taryfy ulgowej walczyć z tymi, którzy bogacą się kosztem innych - zadeklarowała.

Szydło poruszyła też problem finansowania obietnic i deklaracji, jakie są w programie PiS. Wskazywała w tej mierze trzy przykłady.

- Naszym priorytetem jest wprowadzenie programu rodzinnego - 500 złotych na każde dziecko. To program, który ma dwa cele: chodzi o to, by polskie rodziny, szczególnie te mniej zamożne, czuły się bezpiecznie, a drugi aspekt tego programu to kwestia tego, by w Polsce ludzie chcieli i mieli perspektywę chcieć dzieci. Druga propozycja dotyczyła podniesienia kwoty wolnej od podatku, a trzecia podniesienia wieku emerytalnego. Wskazujemy pięć źródeł finansowania: one pokazują coś więcej. Dzisiaj w Polsce są możliwości realizacji różnego rodzaju zadań, tylko trzeba przyjrzeć się budżetowi, finansom i systemowi podatkowemu i umiejętnie określić priorytety - przekonywała Szydło.

Według wyliczeń Szydło koszt pomysłów PiS to 39 mld złotych, a nie 90 - jak mówiła Platforma. Wiceszefowa partii wskazywała źródła finansowania:

- To podatek VAT - liczymy na ok. 9 mld złotych. Kolejna kwestia to uszczelnienie systemu podatkowego. Podczas rządów PO wydajność podatkowa spadła do 14%, co jest stratą 52 mld złotych. Kolejna kwestia - zahamowanie wyprowadzania podatków z Polski za granicę. To ok. 4 mld złotych rocznie. Proponujemy opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych, wprowadzenie podatku bankowego - łącznie podliczając te źródła mamy 73 mld złotych - oceniła.

Zdaniem Szydło z samych tych propozycji pozostanie jeszcze ponad 30 mld złotych na inne pomysły i inwestycje.

- Nie ma w tej chwili w Polsce debaty merytorycznej - poza naszym środowiskiem. Każda dobra propozycja opozycji jest negowana i krytykowana, tak po prostu - dlatego, że jesteś w opozycji, to nie masz racji. Gdy my będziemy rządzić, będziemy słuchać opozycji - deklarowała wiceprezes PiS.

Kandydatka PiS na premiera mówiła, że gdyby chciano słuchać propozycji opozycji, to bylibyśmy dziś jako Polska w innym miejscu. Porównała to z czczymi - w jej ocenie - obietnicami Ewy Kopacz dla Śląska.

- Ogromnym problemami, z którymi musimy się zmierzyć to system emerytalny i opieka zdrowotna, a także kwestie godnego życia, zarobków, pracy - to, co jest kwintesencją życia - mówiła Szydło.

I wracała do propozycji rozszerzenia referendum, którą jednak odrzuca Bronisław Komorowski i politycy Platformy Obywatelskiej.

Kandydatka PiS na premiera zwracała też uwagę na problemy służby zdrowia - biurokrację lekarzy, niskie pensje pielęgniarek.

- My mówimy dzisiaj tak - trzeba zlikwidować NFZ. Podstawowa służba zdrowia musi być dostępna dla każdego. Muszą być tanie leki, dostępność do lekarza - trzeba zrobić, coś postulujemy od dłuższego czasu - przywrócenie medycyny szkolnej. W Polsce dzieci muszą mieć dobrą opiekę medyczną - oceniła.

- Można tu wymieniać wiele innych zadań. Ale trzeba zadać sobie pytanie, w jaki sposób to zrealizować - na prezentacji pokazałam, że to jest możliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę priorytety, które wzięliśmy. (…) Warunkiem, byśmy to wszystko zrealizowali jest wyrwanie Polski z pułapki średniego rozwoju - zamiast niskich kosztów pracy, otwarcie na inwestycje - tłumaczyła.

Szydło podkreślała konieczność rozwoju innowacji.

- Dajmy Polsce nie montownie, ale fabryki oparte o polską myśl techniczną, polskie marki. Musimy znacznie zwiększyć udział inwestycji w PKB. Proponujemy system gospodarczy preferujący inwestowanie - oceniła.

Jak deklarowała, program PiS jest oparty o „bilion na rozwój” z poprzedniego roku. Szydło mówiła o tym, że jest to postulat konkretny, oparty o szczegółowe wyliczenia.

Szydło zapowiedziała też przekształcenie Polskich Inwestycji Rozwojowych, mówiła o źródłach nowych inwestycji, przekonywała, że zmiany w Polsce pozwolą na inwestycje ze strony tych przedsiębiorców, którzy mają na kontach duże kwoty. W sprawie „programu mieszkaniowego”, Szydło oceniła, by były budowane mieszkania w taki sposób, by w poczet czynszu były zawarte raty kredytu.

- Państwo byłoby pośrednikiem i strażnikiem tego, by ten program był realizowany - to jest program, który jest naszym programem priorytetowym - stwierdziła.

Szydło odniosła się też do możliwości wejścia Polski do strefy euro.

- Trzeba wyraźnie przeciąć spekulacje - dlatego zwróciłam się do pani premier z apelem, czy zamierza wprowadzić Polskę do strefy euro. Póki Polacy nie będą mieli zarobków na poziomie starej UE, my nie wprowadzimy Polaków do strefy euro - deklarowała.

W przemówieniu nie zabrakło też obietnicy reindustrializacji oraz przedstawienia siedmiu fundamentów, na których PiS chce oprzeć swoją politykę.

- Chcemy, by polskie kopalnie były rentowne, by wydobywano węgiel, ale też by wprowadzano nowoczesne technologie węglowe. O „gazowaniu węgla” mówi się od lat 70., tylko ciągle brakuje odwagi i determinacji. Chcemy, by polskie stocznie zaczęły budować statki - i to nie są mrzonki, bo Polska potrzebuje swojego przemysłu i produkcji! - stwierdziła.

Nawiązując do problemów energetycznych, Szydło przypomniała, że ciągle nie ma obiecanej strategii polskiego górnictwa ani strategii polskiej energetyki.

- Jeden z wiceministrów wypowiedział się niedawno, że strategia zostanie wypracowana po szczycie w Paryżu. Czyli polski rząd nie pojedzie na szczyt do Paryża ze swoją agendą, tylko się będzie przysłuchiwał, co zostanie mu narzucone. Mogę zadeklarować, że jeżeli będziemy tworzyć rząd, to przygotujemy strategię, przedłożymy ją Sejmowi i z takim dokumentem, z takim mandatem pojadę na ten szczyt - mówiła kandydatka PiS na premiera.

Szydło mówiła też o problemach małych i średnich przedsiębiorstw.

- Te małe i średnie firmy, ci bohaterowie polskiej gospodarki muszą mieć poczucie tego, że ich miejsce, ich rola i ich głos będą szczególnie przez rząd polski słyszany - zapewniła.

Wiceszefowa PiS nawiązała przy tym do nepotyzmu na szczeblach samorządowych i regionalnych. Deklarowała zmiany w systemie funkcjonowania administracji publicznej.

Szydło mówiła też o rozwoju polskiego eksportu - zadeklarowała też, że PiS chce doprowadzić do udomowienia waluty. Podkreślała, że brak polskich banków i instytucji kredytowych blokuje rozwój polskiej gospodarki. Rolę Ministerstwa Finansów w planach PIS ma przejąć Ministerstwo Rozwoju.

Zadeklarowała też szereg konkretnych ułatwień dla małych firm, między innymi przy spłatach podatków i wzięciu kredytu. Mówiła o zmianach w prawie upadłościowym, Biurach Informacji Gospodarczej i likwidacji mechanizmów umożliwiających niepłacenie podwykonawcom.

- Chcemy wprowadzić prawo podatkowe oparte o trzy P: prorozwojowe, przejrzyste, proste - mówiła.

Jako „niezmiernie istotny” określiła problem godnego życia na polskiej wsi. Szydło mówiła o problemach ze sprzedażą polskiej ziemi oraz wyrównaniu dopłat UE.

- Rolnicy muszą mieć poczucie, że ich produkcja się opłaca i że państwo stoi po ich stronie. Ale polska wieś to nie tylko produkcja rolna, ale też jakość życia dla polskiej wsi - na polskiej wsi musi być dostępność do szkoły, ośrodka zdrowia, poczty - wyliczała.

- Tych zadań przed nami jest bardzo wiele - nie o wszystkim tu mówiłam. Chciałam się skoncentrować na kwestiach społeczno-gospodarczych, które są dla nas priorytetem. Które postrzegamy jako wielkie wyzwanie, ale jako coś możliwego do zrealizowania - dodawała Szydło.

- Pozdrawiając Śląsk i ludzi mieszkających na Śląsku, pozdrawiam całą Polskę. Pozdrawiam i proszę o zaufanie, proszę o to, byście państwo nas wsparli, byśmy byli razem i żeby to był nasz wspólny projekt i program, byśmy „myśląc Polska”, myśleli o każdym obywatelu i każdej, nawet najmniejszej miejscowości. Chciałabym, by mówiąc Polska - byliśmy dumnymi obywatelami - zakończyła.

maf

[Fot. PAP/Andrzej Grygiel]

 

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook