Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szuladziński: Eksplozje doprowadziły do katastrofy

22.05.2012

Raport dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego, mówi o dwóch wybuchach w Tu-154, który przy próbie podejścia do lądowania rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Ekspert parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej tłumaczy "Gazecie Polskiej Codziennie" dlaczego podtrzymuje hipotezę, że do katastrofy doszło w wyniku eksplozji nad ziemią.

- Fragmenty samolotu były rozrzucone na dużej przestrzeni, co wyraźnie wzmacnia hipotezę o jego rozpadzie na wysokości parudziesięciu metrów. Gdyby maszyna rozpadła się na ziemi, obszar, na którym znajdowano potem szczątki Tu-154 byłby znacznie mniejszy - tłumaczy Szuladziński.

Wskazuje również, że hipotezę o wybuchu potwierdza duża liczba małych odłamów - kilkucentymetrowych kawałków wraku, które odnajdywano na miejscu katastrofy - co jest typowe dla skutków działania materiałów wybuchowych.

- Obecności odłamków w tak ogromnej liczbie nie da się inaczej wytłumaczyć, chyba, że uderzeniem w sztywną przeszkodę, z wielką prędkością. W tym wypadku, nie było ani żadnej sztywnej przeszkody, ani wystarczająco dużej prędkości, bo samolot leciał ok. 270 km/h - podkreśla.

Zdaniem eksperta parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej wszystko wskazuje, że do katastrofy samoloty doprowadził wybuch wysokoenergetycznego materiału wybuchowego.

- Taki wybuch doprowadza do powstania silnej fali uderzeniowej, która rozchodzi się od źródła eksplozji, w związku z czym największemu zniszczeniu ulegają elementy znajdujące się najbliżej tego źródła. Zniszczenia kadłuba - m.in. "wydmuchnięcie" jego elementów - wskazują na użycie właśnie takiego materiału.

I dodaje, że pewność zyskamy, gdy zostaną przeprowadzone odpowiednie badania. Jego zdaniem, również pierwsza eksplozja - prawdopodobnie tego samego materiału - spowodowała zniszczenie skrzydła.

Szuladziński zgadza się w wnioskami prokuratury, która stwierdziła, że przyczyną wyłączenia komputera pokładowego i czarnych skrzynek  na ok. 2 sek przed zderzeniem z ziemią było uszkodzenie instalacji elektrycznej samolotu.

- Jedno i drugie się nie wyklucza. Przecież po wybuchu wewnątrz samolotu nie tylko nastąpiło pęknięcie wzdłużne kadłuba, ale i jego rozpad: odleciał tył, odleciał przód. Wszystkie instalacje zostały zerwane. Prokuratura ma zatem całkowicie rację w tej sprawie, tyle że ogranicza się do stwierdzenia faktu przerwania zasilania. Ja natomiast wskazuję, że najprawdopodobniejszą przyczyną uszkodzenia instalacji elektrycznej był wybuch.

Greg/Gazeta Polska Codziennie
[fot. raport KBWLLP]

Warto poczytać

Facebook