Jedynie prawda jest ciekawa

Sześciolatki mają problemy w szkołach

23.04.2013

Coraz więcej badań potwierdza wątpliwości rodziców. Sześciolatki nie powinny chodzić do szkół.

"Rzeczpospolita" dotarła do badań, z których wynika, że problemy wychowawcze to szkolna codzienność sześciolatka. Można by powiedzieć "szok, niedowierzanie", bo właśnie minister Krystyna Szumilas zdradziła "Newsweekowi", że "wcześniejsza edukacja w szkole pozwala sześciolatkom na szybsze rozbudzanie ich potencjału intelektualnego, procesów poznawczych – spostrzegania, myślenia, rozwiązywania problemów".

Chociaż MEN wciąż wciska rodzicom bajki na temat korzyści wynikających z posyłania do szkoły sześciolatków, to jednak rzeczywistość nie jest tak różowa. Z badań, które przeprowadziła prof. pedagogiki Wanda Grelowska wynika, że sześciolatki sprawiają problemy wychowawcze oraz, że dzieci sześcioletnie stykają się z kłopotliwymi sytuacjami, z jakimi stykają się dzieci, które uczą się w jednej klasie z tymi rok starszymi od siebie. Prof. Grelowska przeprowadziła swoje badanie w szkołach podstawowych na terenie Radomia, ankietowani byli rodzice oraz nauczyciele. Jak się okazało, aż 86 proc. badanych przyznało, że sześciolatki w szkole sprawiają problemy wychowawcze. 

"Sześciolatkowi trudno jest zrozumieć, że jest jedną z wielu jednostek w grupie i nauczyciel nie jest w stanie tylko na nim skupić swojej uwagi. Dość często się zdarza, że dziecko domaga się absolutnej wyłączności"– wyjaśnia "Rzeczpospolitej" prof. Grelowska. Jako inne czynniki warunkujące problemy wychowawcze ankietowani wskazali lenistwo, trudności z ukończeniem zadań, nadpobudliwość oraz rozmowy z kolegami w czasie zajęć.

Jednak najpoważniejsze problemy pojawiają się w tych klasach, w których uczą się i sześcio-, i siedmiolatki. Choć prof. Grelowska zwraca uwagę, że są to sytuacje rzadkie, to pojawiają się zachowania agresywne w stosunku do słabszego osobnika (np. dziecka sześcioletniego). Trzeba podkreślić, że w klasie pierwszej mogą spotkać się dzieci, między którymi różnica wieku sięga nawet 23 miesięcy, z pozycji sześciolatka to blisko 1/3 długości jego życia - informuje "Rzeczpospolita".
To nie wszystkie problemy, o których w relacji ze swoich badań pisze profesor Grelowska. Klasy zróżnicowane wiekowo generują także problemy związane z nauką.Młodszym uczniom towarzyszy lęk z powodu trudności w nauce, obawa przed wykonaniem czynności samoobsługowych. Młodsze dzieci są zmęczenie pracą domową i szkolną. To nieraz prowadzi do uczucia smutku, płaczu, niezadowolenia. Te stany zaś negatywnie wpływają na aktywność edukacyjną.
"Rzeczpospolita" przypomina przy okazji wyników badań profesor Grelowskiej te opisane przez dziennik kilka tygodni wcześniej, będące wynikiem analiz Instytutu Badań Edukacyjnych. "Wynika z nich, że osiągnięcia na egzaminach skorelowane są z miesiącem urodzenia ucznia. Ci urodzeni w styczniu otrzymywali lepsze wyniki niż ich młodsi koledzy z klasy urodzeni w kolejnych miesiącach. Resort edukacji podaje wyniki testu umiejętności na starcie szkolnym z 2012 r. przeprowadzonych także przez IBE, z których wynika że sześciolatki w I klasach wypadają lepiej od tych, które uczą się w zerówkach. Nie wiadomo jednak, jak wypadają w porównaniu z siedmiolatkami. IBE odmówiło podania wyników tych badań „Gazecie Wyborczej", która o nie poprosiła. Według nieoficjalnych informacji właśnie dlatego, że sześciolatki wypadły w tym badaniu gorzej"
- informuje "Rzeczpospolita".
Tymczasem minister Szumilas swoje: "W szkole rozwój dziecka przebiega dynamiczniej. Wpływ na to ma nowe środowisko, w którym dziecko przebywa i zadania, jakie się przed nim stawia. Pójście do szkoły to podróż do nowego miejsca, która pobudza ciekawość dziecka, ale też motywuje do poznawania nowych rzeczy w inny, uporządkowany sposób".

 

DLOS/"Rz"/"Newsweek"

[Fot. Sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook