Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Święta Piotra Zaremby

24.12.2011

Tuż przed Bożym Narodzeniem i tuż po nim pojawia się zwykle wątła dyskusja, jakie powinny być święta i czy w takiej postaci mają one sens.

Tradycjonaliści niepokoją się ich komercjalizacją (zaczynają się gdzieś po Dniu Zmarłych i wabią do sklepów całkowicie świeckimi Mikołajami). Na co niektórzy wrogowie Pana Boga odpowiadają: a my lubimy właśnie takie. Ostatnio pewien redaktor Wyborczej przedstawił z kolei święta jako jeden wielki koszmar kojarzący się z męczącymi zakupami, przymusem spotykania się z rodziną i przejedzeniem. I zapowiedział gromko: dosyć: nie będę obchodził. Święta zrobię sobie w czerwcu.

Kiedy tego słucham, myślę sobie, że często niezadowolony z własnego dzieciństwa i młodości, miałem jednak szczęście. Nie było u mnie żadnych 12 potraw, ani szczególnych regionalnych obyczajów (i tata i mama pochodzili z Warszawy, mama była kiepską kucharką w dodatku). Chyba nawet siana nie wkładaliśmy pod obrus.

Rodzice nie przywiązywali szczególnej wagi  do jedzenia. W PRL było z tym różnie, pamiętam jak idę tuż przed świętami zaśnieżoną Wiatraczną (warszawska Praga Południe) gdzieś w roku 1979 albo w 1980 i widzę wieczorem kolejkę skulonych ludzi pod mięsnym. Którzy czekają aż sklep otworzą rano. Mama nigdy w takich kolejkach nie stawała i  zawsze coś jednak u nas było. W latach 70. na stole pojawiły się nawet figi, daktyle i banany, co było przejawem gierkowskiej małej stabilizacji. Ale mama wychodziła zawsze z założenia, że rozpaczliwa walka o jedzenie nie ma sensu. Będzie to dobrze. Nie, drugie dobrze.

Moją największą radością była skądinąd rezygnacja, jeszcze w czasach wczesnego dzieciństwa, z karpia w wannie. I dlatego, że nienawidziłem tej ryby jako potrawy – tłustawej i pełnej ości. I dlatego, że jak przez mgłę pamiętam dylematy związane z jej uśmierceniem. Jako jedyna gotowa aby to zrobić była świętująca z nami babcia. Chęć nawet przesadnej ochrony karpia przed udrękami to jedna z niewielu rzeczy, która łączy mnie dziś z Wyborczą.

Pamiętam za to niektóre niewzruszone zasady mojej mamy. Po pierwsze żadnego alkoholu na stole. Po drugie żadnej telewizji w wigilię. W pierwszy i drugi dzień świąt = do woli, wtedy rzeczywiście były najwspanialsze filmy, z tym również święta mi się kojarzą. Za to wigilia była przeznaczona na wyczekiwanie pierwszej gwiazdy, prezenty, modlitwę i kolędy.

Mama miała pożółkły przedwojenny śpiewnik, a tam dziesiątki tekstów. Nie tylko „Bóg się rodzi” i „Przybierzeli”. Jako dziecko czekałem aż od tych najgłówniejszych przejdziemy do tych najśmieszniejszych. Kto dziś zna kolędę z taką zwrotką: „Maćko porwawszy barana jednego. A Staszko czem prędzej porwawszy drugiego. Tych bydlątek parę. Panu na ofiarę. Hej kolęda kolęda”?

U nas śpiewało się „cztery tysiące lat wyglądany”, a nie „wiele tysięcy”, choć już wtedy miałem świadomość, że z naukowego punktu widzenia to nonsens. A także  „ i Józef stary ono pielęgnuje” – dopiero potem ze względów poprawnościowych zmieniono na „Józef święty”. Aż trudno z dzisiejszego widzenia uwierzyć, ale należałem jeszcze do pokolenia, które fabularna strona tamtych zdarzeń: trzej królowie, pasterze, Herod i ucieczka do Egiptu naprawdę fascynowała. Równie mocno, jak pytanie, które ze starych, często przedwojennych zabawek powiesić na choince (anielski włos) i co pojawi się pod choinką.

To wyciszenie, przeżycie jednego dnia bez telewizji wydawało mi się wtedy całkiem naturalne, dziś jednak myślę, że wiele mu zawdzięczam. Kiedy po latach trafiłem raz na wigilię spędzaną w rytmie grającego telewizora, byłem szczerze zdziwiony. Tak jak dziwię się nieustannie temu, że zwłaszcza komercyjne telewizje nie potrafią znaleźć na ten dzień jakiejś choćby trochę wyróżniającej się oferty programowej: tłuką się i zarzynają jak każdego innego dnia. Nie ma wystarczającej liczby filmów już niechby i nie religijnych, ale chociaż trochę spokojniejszych?

My, to znaczy ja z rodzicami, naruszyliśmy zasadę tej izolacji dopiero w roku 1981, miałem wtedy 18 lat. Byliśmy przytłoczeni stanem wojennym, więc w każdej niemal chwili przez kilka pierwszych tygodni towarzyszyła nam Wolna Europa. Kolędę z Maćkiem i Staszkiem zastąpiła „Wigilia zesłańców” Jacka Kaczmarskiego i wieści ze świata, który się z nami ponoć solidaryzował. Skądinąd byliśmy rodziną dobrą, ale trochę „włoską”, z głośnymi kłótniami, nerwami, one się przed świętami czasem nasilały. Nikt nas jednak tak skutecznie nie zjednoczył i nie pogodził, jak generał Jaruzelski.

Co ciekawe, choć wychowałem się w domu dość mocno związanym z Kościołem, nigdy nie chodziliśmy na pasterkę. Może dlatego, że w najbliższej okolicy mojego bloku nie wybudowano jeszcze  świątyni, ale tak naprawdę nie wiem, dlaczego. Pierwszy raz wybrałem się na pasterkę sam, w roku 1980 jako nastolatek – do starego kościoła przy Rondzie Wiatraczna, gdzie wtedy chodziłem na religię. Dziś jest tam redakcja katolickiego pisma „Idziemy”. Kościół przeniesiono do nowego budynku przy Kobielskiej.

Byłem zszokowany, potrącali mnie pijani ludzie, było ich sporo, doszło nawet do jakiegoś incydentu, nie z moim udziałem, ale z interwencją księdza. Nie jestem zwolennikiem ustawicznego biczowania się i powtarzania jakim to jesteśmy, my Polacy, strasznym narodem, ale to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nurt piętnowania własnych wad, towarzyszący nam od Jana Kochanowskiego, ma jednak sens. Bywamy wspaniali i bywamy straszni, czasem ci sami nawet ludzie.

Może moi rodzice wcześniej mnie od tego izolowali? Ale nie, to że nie chodziliśmy na pasterkę, to czysty przypadek, tak wyszło. Byliśmy po prostu rodziną indywidualistów, mocno związanych z tradycją, ale na własny sposób. Nie polecam aby ktoś się na nas wzorował. Ale dla nas nie było problemu świąt, które męczą. A były święta.

Piotr Zaremba

[Fot. Mik]

Warto poczytać

  1. cbs2017303 30.03.2017

    Udaremniono przemyt ponad 200 kg haszyszu

    Głównym kierunkiem działania grupy była przestępczość ekonomiczna, akcyzowa i narkotykowa na terenie Unii Europejskiej.

  2. mid-17330081 30.03.2017

    Szarek: „Polskie państwo mówi dziś głosem IPN”

    - Zmieniliśmy świadomość wielu Polaków. To wielkie zwycięstwo i owoc setek publikacji, spotkań, wystaw i konferencji - podkreślił˙w czwartek w Toruniu prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

  3. tyyyyyys 30.03.2017

    Donald Tusk zostanie przesłuchany 19 kwietnia

    Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk stawi się 19 kwietnia na przesłuchaniu w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, gdzie ma zeznawać jako świadek.

  4. ASDSC06946 30.03.2017

    Państwowa Służba Ochrony zastąpi BOR

    Jak podał resort spraw wewnętrznych, PSO będzie elitarną służbą wyspecjalizowaną w ochronie najważniejszych osób w państwie.

  5. pettty 30.03.2017

    Petru lepszy od premier Szydło?

    Uważam, że Ryszard Petru byłby zdecydowanie lepszym kandydatem na premiera, bo jest dużo bardziej otwarty i patrzy do przodu - podkreślił polityk Nowoczesnej Paweł Rabiej.

  6. ekshunmacjapowazkiSI 30.03.2017

    Kolejna ekshumacja na Powązkach

    Na warszawskich Powązkach Wojskowych ekshumowano ciało kolejnej ofiary katastrofy smoleńskiej. To 17. ekshumacja przeprowadzona w związku ze śledztwem ws. katastrofy. Na prośbę rodziny prokuratura nie ujawnia, o czyj grób chodzi.

  7. IMG0629-1 30.03.2017

    Gigantyczna analiza akt ws. Smoleńska

    „Przeprowadzono również kwerendę obowiązujących w 2010 roku przepisów, powtórzono analizy KBWLLP oraz dokonano wysłuchania dużej ilości świadków".

  8. mid-17329100 29.03.2017

    Prezydent: "Ormiański charakter jest mocno wpisany w Polskę"

    - Ormianie przybyli jako zaproszeni goście, jako mile widziani przybysze - podkreślił prezydent Andrzej Duda.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook