Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stuhr nie ma dość: Polskość mnie śmieszy

19.11.2014

Jerzy Stuhr nie ma dość narzekania na Polskę i Polaków. W kolejnej rozmowie promującej jego nowy film „Obywatel” krytykuje rodaków, nawiązując do 11 listopada i Święta Niepodległości.

„Jest w nas słowiański smutek, który sprawia, że lubimy myśleć o sobie jako o narodzie szczególnie poszkodowanym” - podkreśla Jerzy Stuhr w wywiadzie dla portalu menstream.pl. Aktor i reżyser twierdzi, że jego film „Obywatel” ma nas pogodzić ze swoją mentalnością. „Mam właśnie nadzieję, że pokazanie naszych przywar w krzywym zwierciadle pozwoli nam się z nich pośmiać, oswoić i powoli z nich wyzwolić” - mówi aktor.

Stuhr podkreśla, że jego najnowszy film jest komediodramatem. Jednak na pytanie, czy śmieszy go polskość odpowiada: „W pierwszym odruchu zawsze. Później zaczynam czuć gorycz i wstyd. Za to, że polscy politycy znowu się wygłupili, że ktoś coś palnął na arenie międzynarodowej. Często się wstydzę” - tłumaczy.

Filmowiec stawiając się w roli autorytetu stwierdza, że jest z Polakami źle i jego pomoc jest nam potrzebna. „Jestem stąd i uważam, że mam prawo do krytyki. Gdybym nie był stąd, to bym nie miał prawa. Wiele lat spędziłem za granicą i zrozumiałem, że trzeba być bardzo ostrożnym w ocienianiu innych narodów. Bo naród od swojego przyjmie krytykę, a od obcego nie” - twierdzi aktor.

Co szczególnie Jerzego Stuhra denerwuje i z czym chce u Polaków walczyć? „Narzekanie to element naszej kultury. W pewien sposób lepiej się czujemy, gdy jest nam źle. Szczególnie dobrze widać to, kiedy się pojedzie do Rosji. Wiem, o czym mówię, bo spędziłem tam sporo czasu. Te wszystkie rosyjskie dumki, rosyjskie łzy… Coś w tym jest. W Polsce mamy tego mniej, bo jesteśmy pod wpływem Zachodu, ale nadal pozostajemy Słowianami. Nie jest to związane z systemem, z polityką. To jest smutek wpisany w nasz naród. A za nim idzie jakaś dziwna agresja, którą najlepiej było widać w zeszłym tygodniu przy okazji Marszu Niepodległości” - przekonuje artysta.

Według aktora młodzi ludzie nie pamiętają PRL-u i nie rozumiejąc, że żyjemy w wolnym kraju twierdzą, że wciąż należy walczyć o niepodległość. „To bardzo prymitywna forma mitu martyrologii. Dać się pobić, oblać się keczupem. To ciągle ten sam etos walki z obcym, najeźdźcą, wrogiem. Dawniej byli komuniści, Niemcy, dziś pozostaje walka o niepodległość. Ci ludzie wmawiają sobie, że nie ma wolności i dają się pobić, bo zazdroszczą martyrologii starszym pokoleniom. Jacy muszą być szczęśliwi, gdy widzą archiwalne zdjęcia ze stanu wojennego, jak polewaczki pruły do ludzi” — przekonuje twórca „Obywatela”.

Stuhr przyznaje się do pesymizmu, jego zdaniem przyszłość naszego kraju według niego nie zapowiada się dobrze. „Widzę, że nasze negatywne cechy przenoszą się z pokolenia na pokolenie, że politykę najlepiej się uprawia, jeśli dzieli się ludzi. A jeszcze dziesięć lat temu, to bym powiedział, że w przyszłości widzę Polskę bez podziałów. Że pokolenie naszych dzieci będzie już od tego wolne. Teraz coraz mniej w to wierzę” - przyznaje aktor. Jednak nie zauważa, że podziały w Polsce są szerzone przez środowiska, wspierane właśnie przez niego.

Jerzy Stuhr jak widać nie nudzi się wynurzeniami i krytykowaniem Polaków. Czy jemu inne narody się bardziej podobają? Przecież sam zaznacza, że tyle lat spędził za granicą...

ez,wPolityce.pl
[Fot. wPolityce.pl/tvn24]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

polskość

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook