Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stołeczny SLD szuka pieniędzy

24.10.2011

Pieniądze z wartej 35 mln zł transakcji miały znacząco zasilić kampanijne konta. Po sprzedaży dużo obiecywały sobie stołeczne struktury, które miały największe potrzeby finansowe. Dostali 40 tys. zł, co starczyło na przejażdżkę Ryszarda Kalisza przydzielonym przez centralę piętrowym autobusem. Partia przekazała też swoim stołecznym działaczom 25 kampanijnych koszulek oraz kilkadziesiąt kurtek i książki z programem partii.

- Już wtedy ludzie zaczęli pytać: „Co stało się z 35 mln zł za centralę?”. Odpowiadałem: ”Nie wiem”. Byliśmy odcięci od informacji – mówi w rozmowie z „GW” wiceszef warszawskiego SLD Jerzy Budzyn. - Dotąd milczeliśmy, bo w kampanii dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają - mówi Budzyn. I oświadcza - Poszukujemy pieniędzy ze sprzedaży Rozbrat. I przestrzegam: nie spoczniemy.

SLD przedstawia się jako partia nowoczesna, dynamiczna i odmłodzona, ale pewnie tak nie jest, skoro dominuje w niej myślenie „geszefciarskie”, jeszcze z czasów, gdy SLD uwłaszczyło się na moskiewskiej pożyczce i robiło dzięki niej dziesiątki interesików – komentuje sprawę dla Stefczyk.info Stanisław Janecki, publicysta. – Panowie chyba nie zauważyli, że czasy się zmieniły i w kampaniach wyborczych funkcjonują już określone procedury finansowania, budżet i rozliczanie. Tak więc swojego „geszefciku” już ot tak łatwo zrobić nie można, licząc, że z 35 mln za budynek może skapnąć coś ładnego w myśl zasady, że „1/3 pod stołem, 2/3 na stole”.

Rozmówca Stefczyk.info zaznacza, że naturalnie sam Napieralski nie miał też swojego interesu w pompowaniu stołecznego SLD, będącego pod wpływem nieprzyjaznego mu Włodzimierza Czarzastego.

RoJ
[fot. PAP/Radek Pietruszka]
Słowa kluczowe:

SLD

,

Rozbrta

,

siedziba

,

fundusze

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook