Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stalinowski prokurator zasłania się chorobą

19.11.2013

Sąd zawiesił proces Henryka K., byłego szefa prokuratury wojskowej PRL oskarżonego o zbrodnie komunistyczne. Powodem jest stan jego zdrowia. Decyzja wywołała ostry protest byłych opozycjonistów.

 – Hańba, na Białoruś!, Pan hańbi instytucję sądu! –takie słowa usłyszał od publiczności sędzia Michał Żak z Wojskowego Sądu Garnizonowego, po ogłoszeniu tej korzystnej dla oskarżonego decyzji.

Jak informuje ND, uzasadnieniem postanowienia sądu była decyzja biegłego kardiologa, który sprzeciwił się prowadzeniu rozprawy z uwagi na to, że może to stanowić nawet zagrożenie dla życia oskarżonego

Po rozprawie Żandarmeria Wojskowa próbowała zatrzymać manifestantów, ale ostatecznie odstąpiła od tego.
Nie ma na to zgody –  tak posteowanie sądu skomentował Adam Słomka z KPN-Niezłomni, który skrytykował brak weryfikacji opinii medycznej. – Zastosowano sztuczkę pseudomedyczną, której sąd nie chciał zweryfikować poza służbą zdrowia MSW – oceniał przewodniczący KPN-Niezłomni. Ubolewał, że kombatanci muszą protestować przeciwko brakowi rozliczenia zbrodni komunistycznych, a organy państwa wcale się tym nie zajmują.
ND przypomina, że Henryk K. został postawiony w stan oskarżenia przez IPN za to, że jako sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w okresie od marca 1952 r. do czerwca 1953 r., bezprawnie pozbawił wolności trojga działaczy antykomunistycznych. Chodzi o śledztwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego prowadzone „przeciwko Leonowi Ch., Barbarze M. i Janowi O., co skutkowało bezprawnym pozbawieniem wolności pokrzywdzonych z powodu ich wcześniejszej działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego w strukturach organizacji niepodległościowych”. Akt oskarżenia trafił do sądu w czerwcu, a we wrześniu odbyła się tylko jedna rozprawa.

"Henryk K. pracował w stalinowskim wymiarze sprawiedliwości, m.in. w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, znanym w tym okresie przede wszystkim z niesławnych sesji wyjazdowych, na których niejednokrotnie wymierzano kary śmierci. Potem trafił do izby wojskowej Sądu Najwyższego. U schyłku PRL zdążył jeszcze w latach 1984-1990 być naczelnym prokuratorem wojskowym, a w latach 1985-1989 sędzią Trybunału Stanu. 
Krzysztof Szwagrzyk z IPN wskazuje, że K. trafił do stalinowskiego sądownictwa bez ukończenia studiów prawniczych, a jedynie po ukończeniu fakultetu wojskowego we Wrocławiu (1949-1950). Dopiero dwa lata później został ekspresowo magistrem prawa Uniwersytetu Łódzkiego. W tym czasie był już asesorem wojskowego sądu w Łodzi. Historyk podkreśla, że właśnie tacy ludzie, młodzi, po krótkim przygotowaniu, cieszyli się zaufaniem kolejnych ekip komunistycznych i decydowali o obliczu wojskowego wymiaru sprawiedliwości, i pełnili, jak K., najwyższe funkcje" - czytamy w artykule.
Gazeta przypomina również, że to własnie Henryk K w lipcu 1989 r., jako naczelny prokurator wojskowy odmówił uznania rtm. Witolda Pileckiego za niewinnego. „Nie negując zasług Witolda Pileckiego w czasie wojny i aktywnej walki z okupantem hitlerowskim, niestety brak jest podstaw do pełnej rehabilitacji wyżej wymienionego w odniesieniu do jego działalności w latach powojennych” – stwierdził w swojej odpowiedzi. 

ansa/ Nasz Dziennik

[fot.sxc.hu]

Słowa kluczowe:

Słomka

,

oskarżony

,

sąd

,

biegli

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook