Jedynie prawda jest ciekawa

Sprawa ks. Bonieckiego obudziła demony

04.11.2011

Decyzja zakonu księży marianów dotycząca ks. Adama Bonieckiego wywołała zadziwiającą awanturę. Wiele środowisk wstawiło się za księdzem, powołano wiele akcji solidarności z byłym naczelnym „Tygodnika Powszechnego”. Akcje prowadzone w internecie szybko przybrały skandaliczną formę.

Na jednym z popularnych portali społecznościowych zaczęto przy tej okazji w sposób bardzo brutalny i obrazoburczy atakować Kościół katolicki. Użytkownicy szczególnie chętnie obrażali bł. Jana Pawła II. Umieszczano wiele zdjęć oraz filmików, w których znajdowały się oskarżenia o pedofilię oraz satanizm. Każdy z nich był ochoczo komentowany przez użytkowników, którzy przy okazji obrony ks. Bonieckiego obrażali Kościół.

Co ciekawe, rzut oka na aktywność wielu użytkowników, którzy włączyli się w akcję solidarności z ks. Bonieckim, pozwalał zorientować się, że nie mają oni na co dzień wiele wspólnego z Kościołem. Użytkownicy często nawet się z tym nie kryli, pisząc, że ks. Boniecki nie powinien być uciszany, ponieważ Kościół musi być otwarty nie tylko na wiernych, ale również na ateistów, agnostyków, czy heretyków.

Obrazoburcze wątki, filmiki oraz zdjęcia ostatecznie, po wielu godzinach zostały usunięte z portalu. Jednak całą sprawa nie po raz pierwszy pokazuje, że w części polskiego społeczeństwa kipi nienawiść do Kościoła i religii. Dla takich ludzi każda okazja jest dobra, żeby ludzi Kościoła obrazić, zmieszać z błotem, oskarżyć o najgorsze rzeczy. Fakt, że przy okazji wyrażania gestów solidarności z ks. Bonieckim postanowiono obrażać Kościół oraz Jana Pawła II, pokazuje, że agresja oraz nienawiść stają się bardzo niepokojącym zjawiskiem. Przypominają bowiem uzależnienie…

Awantura, jaką nakręcono po decyzji dot. księdza Bonieckiego, powinna jemu dać wiele do myślenia. Jeśli bowiem środowiska popierające go obrażają Kościół, oskarżają bł. Jana Pawła II o pedofilię, jawnie odcinają się od nauki Kościoła oraz twierdzą, że jego działalność jest dobra, ponieważ trafia do niewierzących, oznacza to, że z jego działalnością jest mówiąc delikatnie coś nie tak. Nie da się jednocześnie mówić głosem Kościoła i trafiać do ludzi, którzy tego Kościoła nienawidzą.

Stanisław Żaryn

(fot.PAP)

Wiadomości ze świata

więcej
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook