Jedynie prawda jest ciekawa

Spóźnione badanie smoleńskiej brzozy

09.10.2012

Lepiej późno niż wcale – ale czy jednak nie za późno? Jak informuje GPC kilka dni temu polscy prokuratorzy przebywający w Smoleńsku przeprowadzili szczegółowe badania „pancernej brzozy”, która według raportu MAK i raportu Millera miała być bezpośrednią przyczyną katastrofy smoleńskiej.

Jak informuje GPC złamane drzewo zostało zbadane m.in. przy użyciu promieni rentgenowskich. "To zdecydowanie za późno" – mówią eksperci, do których zwrócił się dziennik.

Gazeta informuje, że pod słynną brzozą, która miała doprowadzić do katastrofy rządowego Tu-154M trzy dni temu zgromadzili się ubrani w białe kombinezony polscy prokuratorzy oraz biegli, którym towarzyszyli Rosjanie. Na specjalnym wysięgniku jeden z biegłych badał drzewo za pomocą aparatu rentgenowskiego.

Jak jednak tłumaczy profesor dr hab. Adam Krajewski z Wydziału Technologii Drewna SGGW,  na takie badanie zdecydowano się zdecydowanie późno. "Gdyby pobrano materiał od razu, byłby bardziej wiarygodny niż po tak długim czasie, m.in. ze względu na wpływ czynników zewnętrznych jak deszcz, śnieg, wiatr czy promienie słoneczne" wyjaśnia naukowiec.

Jak przypomina dziennik brzoza zarówno według rosyjskiego MAK, jak i rządowej komisji Jerzego Millera była odpowiedzialna za urwanie fragmentu skrzydła tupolewa, co w efekcie doprowadziło do katastrofy. Wiadomo jednak, że komisja Millera nie przeprowadziła badań „pancernej brzozy”.

Zdaniem Stanisława Piotrowicza, członka Krajowej Rady Prokuratorów, prokuratora z 30-letnim stażem niezbadanie drzewa zaraz po katastrofie to "haniebne zaniechani procesowe".

ansa/GPC
[fot.ansa]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook