Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Spotkanie było jednostronne

17.11.2011

W Pałacu prezydenckim odbyła się debata „Solidarne Społeczeństwo – bezpieczna rodzina”. Patronat nad spotkaniem wziął prezydent Bronisław Komorowski. Sam również był obecny na rozmowie. Celem debaty było wypracowanie założeń strategicznych polityki rodzinnej w Polsce.

W trakcie środowej debaty zastanawiano się nad tym, jak korzystać z doświadczeń i sukcesów polityki rodzinnej innych krajów, co wpływa na dzietność, jakiego rodzaju pomocy oczekują rodziny od państwa. W spotkaniu udział wziął m.in. rzecznik praw dziecka Marek Michalak, przedstawiciele organizacji pozarządowych, administracji państwowej i samorządów terytorialnych.

Spotkanie w mojej opinii było dość jednostronne – stwierdza w rozmowie ze Stefczyk.info obecny na debacie Paweł Woliński z Fundacji Mamy i Taty. Dominował bowiem jeden punkt widzenia, a mianowicie: im większa aktywność zawodowa matek, tym większa dzietność. Przyjęto to za pewnik, a moim zdaniem to teza nader wątpliwa – mówi Woliński.

Na pytanie, dlaczego to teza wątpliwa, Woliński wyjaśnia, iż obecni na spotkaniu eksperci powoływali się na modele skandynawskie – szwedzki i duński, w których ok. 80 proc. kobiet jest czynnych zawodowo. To jednak dane tylko powierzchowne, bowiem gdy się zajrzy głębiej do tych statystyk, to widzimy, że ową dzietność zapewnia przede wszystkim ok. 20 proc. niepracujących kobiet. W trakcie argumentowania nie wzięto również pod uwagę specyfiki kulturowej państw skandynawskich, skąd ten nacisk na pracę kobiet – mówi.

W moim przekonaniu dyskusja była obarczona ideologicznie, przyjęto pewnik: „więcej żłobków, kobiety do pracy”. To podejście się jednak nie sprawdza, czego przykładem są Niemcy i Francja. To jest również jedno z najkosztowniejszych rozwiązań dla państwa – argumentuje Woliński. W rozmowie z portalem Stefczyk.info przypomina inne spotkanie, w Brukseli. – Postawiono tam dokładnie odwrotne tezy: że to właśnie mniejsza aktywność zawodowa kobiet sprzyja dzietności i rozwojowi rodzin. Skąd zatem dominujący podczas dyskusji w Pałacu Prezydenckim ton? – zastanawia się rozmówca Stefczyk.info

Zdaniem Wolińskiego stosunkowo najsensowniej miał zabrzmieć głos samego prezydenta. – Prezydent zaznaczył, że polityka prorodzinna to przede wszystkim inwestycja w przyszłość, a nie koszt budżetowy, że trzeba zmienić podejście do tego doniosłego zagadnienia. I po drugie, że wielodzietność jest potrzebnym wzorem kulturowym – wskazuje nasz rozmówca.

Polsce rzeczywiście potrzebna jest kulturowa akceptacja dla dzietności, ponieważ niestety jej brakuje. Mówię to również jako ojciec czwórki dzieci – kończy Woliński.

RoJ

[fot. sxc.hu]

Warto poczytać

Facebook