Jedynie prawda jest ciekawa

Speckomisja: trzeba zwiększyć wydatki na ABW i AW

09.09.2015

Rosnące zagrożenie terrorystyczne to jeden z powodów, dla których potrzeba zwiększyć środki na ABW i AW - stwierdziła speckomisja.

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych skierowała dezyderat do premier Ewy Kopacz ws. zwiększenia środków na Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu.

„Stwierdziliśmy, że musi być zwiększony budżet i ABW, i AW, w związku nie tylko z koniecznością poprawy narzędzi funkcjonowania służb, ale przede wszystkim nadzwyczajnymi okolicznościami, zwiększonym zagrożeniem, które jest wokół nas” – powiedział przewodniczący komisji Stanisław Wziątek (SLD).

Przyznał, że chodzi zarówno o sytuację za naszą wschodnią granicą, jak i kryzys imigracyjny, który dotyka Europy.

„Padały różne kwoty, ale zdecydowaliśmy się ich nie wpisywać. Powinny być zweryfikowane na podstawie rozmów z szefami służb, przez Kolegium ds. Służb Specjalnych albo panią premier” – powiedział Wziątek.

Pytany o to minister-koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki powiedział, że środki na ABW, AW i inne służby zostały już zwiększony. „Zobaczymy, jakie będą propozycje posłów” – dodał.

Odnosząc się do kryzysu imigracyjnego podkreślił, że polskie służby zrobią wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. „Zdaję sobie sprawę, że sama migracja to objaw pewnej choroby, która się toczy w Afryce, Afryce Północnej. Przed tym wyzwaniem musimy stanąć i to jest poważniejszy problem niż samo Państwo Islamskie” - powiedział.

Zapewnił, że służby mają doświadczenie w weryfikacji napływających do Polski osób. „Pewien model takiego zabezpieczenia mieliśmy w momencie, gdy Fundacja Estera sprowadziła do Polski syryjskich chrześcijan. Musimy też pamiętać, że Polska przyjęła kilkadziesiąt tysięcy uchodźców z Kaukazu. Pewne doświadczenia już mamy” - zaznaczył.

„Polska od dłuższego czasu monitoruje zagrożenie terrorystyczne. To nie jest tak, że nie zajmowaliśmy się tym obszarem, ten obszar jest nam bliski” – dodał Biernacki. „Na pewno służby staną na posterunku, zrobią wszystko, aby obywatele czuli się bezpiecznie” – zapewnił.

Jednocześnie sejmowa speckomisja uznała, że senacki projekt, który ma wykonać wyrok TK ws. zasad pobierania billingów i prowadzenia kontroli operacyjnej, jest wadliwy i zawiera złe rozwiązania; powinien jednak - po poprawie - zostać przyjęty.

Projekt, który w środę opiniowała sejmowa komisja ds. służb specjalnych, ma wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2014 r. Orzekł on, że niekonstytucyjne są: część podstaw prawnych kontroli operacyjnej; brak niezależnej kontroli pobierania billingów przez służby i brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego. Zgodnie z wyrokiem część obecnych przepisów uznanych za niekonstytucyjne przestanie obowiązywać od lutego 2016 r. Oznacza to, że jeżeli do tego czasu nowe prawo nie wejdzie w życie, w marcu zabraknie podstaw dla działań służb.

„Rząd absolutnie zaspał w tej sprawie. Nie przygotował dobrych rozwiązań” – mówił  po posiedzeniu komisji jej przewodniczący Stanisław Wziątek (SLD). „Ten dokument, który był przez nas opiniowany, jest dokumentem wadliwym, ma dużo złych rozwiązań i powinien ulec zmianie, prace nad nim powinny albo trwać – do wyeliminowania słabości, m.in. tych wskazanych przez GIODO, prezesa SN i inne instytucje, albo trzeba go odrzucić i przygotować nowy; to mogłoby jednak nastąpić w nowej kadencji” – dodał.

Zaznaczył, że dlatego komisja wydała „pozytywną opinie co do idei”, czyli konieczności przyjęcia projektu, a „negatywną" co do jego zawartości. „Zastrzeżeń jest wiele, część rozwiązań jest niekonstytucyjnych” – powiedział Wziątek.

Z kolei minister-koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki ocenił, że jest jednak szansa, by ustawa została uchwalona do lutego 2016, a nawet w tej kadencji.

Według niego część uwag zgłaszanych do projektu jest „nie do końca przemyślanych”. „Ta ustawa reguluje tylko i wskazuje pewne sfery. Dyskusja toczyła się w oparciu o trzy główne punkty. Przykładowo, gdyby służby występowały za każdym razem przy pobraniu billingów do sądu o zgodę, to - po pierwsze - sparaliżowałyby nasze sądy, a po drugie przestępcy, by uciekli. Drugi element, to propozycja, by po dwóch latach osoba inwigilowana była informowana o działaniach operacyjnych. No to proszę bardzo, każdego - przykładowo, rosyjskiego szpiega - informujmy, że od dwóch lat jest sprawdzany” – mówił Biernacki.

Według niego podobnie jest z wątpliwościami, które w swojej skardze do TK podnosili m.in. b. RPO Irena Lipowicz i prokurator generalny Andrzej Seremet. Kwestionowali oni m.in. dopuszczalność inwigilacji osób, których tajemnice zawodowe są prawnie chronione (np. adwokatów, lekarzy, dziennikarzy). „W projekcie ustawy pozostawiliśmy to w gestii sądu. To sąd będzie decydować, czy jest to przykładowo tajemnica adwokacka, czy nie” – dodał minister.

TK badał ustawy uprawniające dziesięć służb do uzyskiwania od operatorów danych telekomunikacyjnych - informacji, do kogo należy numer telefonu komórkowego, wykazów połączeń, danych o lokalizacji telefonu czy numeru IP komputera. Służby sięgają dziś po nie w każdej niemal sprawie, bez względu na wagę przestępstwa - czego nie kontroluje sąd, jak przy podsłuchach. TK badał też zasady prowadzenia przez służby specjalne tzw. kontroli operacyjnej - dziś tym mianem określa się "stosowanie środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów oraz ich utrwalanie, a w szczególności treści rozmów telefonicznych", oraz kontrolowanie treści korespondencji i zawartości przesyłek.

Senacki projekt precyzuje przesłanki stosowania kontroli operacyjnej i dostępu do billingów. Zapisano zatem, że wymagająca zgody sądu kontrola operacyjna polega wyłącznie na: "podsłuchu rozmów prowadzonych przy użyciu środków technicznych", a więc np. telefonicznych, ale już nie tych prowadzonych na żywo na ulicy czy w restauracji; "podsłuchu i podglądzie pomieszczeń i osób poza miejscami publicznymi"; "kontroli treści korespondencji", "nadzorze elektronicznym osób, miejsc i przedmiotów oraz środków transportu" (oznacza to wymóg zgody sądu na np. śledzenie kogoś za pomocą nadajnika GPS, co dziś jest częste w praktyce służb) i "kontroli zawartości przesyłek".

W projekcie zapisano też, że zgodę na kontrolę operacyjną lub na udostępnianie billingów posłów, senatorów i prezydenta RP miałby wydawać Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Ponadto projekt proponuje, by pobieranie billingów - ale tylko post factum - kontrolował sąd okręgowy właściwy dla siedziby danej jednostki policji, SG i Służby Celnej; wojskowy sąd okręgowy - dla siedziby jednostki ŻW; Sąd Okręgowy w Warszawie - dla kontroli skarbowej, ABW i CBA oraz Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie - dla SKW. Wyjątek stanowiłoby pobieranie billingów przedstawicieli zawodów zaufania publicznego, na co sądy musiałyby wydawać zgodę uprzednią, czyli przed ich uzyskaniem.

Według projektu billingi mogłyby być pobierane tylko wtedy, gdy inne środki zawiodą oraz przy przestępstwach ściganych z oskarżenia publicznego i przestępstwach skarbowych, gdy wartość uszczuplenia należności przekraczałaby pięćdziesięciokrotność minimalnego wynagrodzenia. Projekt określa także zasady weryfikacji i niszczenia danych telekomunikacyjnych zbędnych dla postępowania.

Inna propozycja stanowi, by maksymalny okres kontroli operacyjnej stosowanej przez policję, Straż Graniczną, wywiad skarbowy i Żandarmerię Wojskową wynosił 18 miesięcy. Ze względu na specyfikę zadań ABW, Agencji Wywiadu, SKW, Służby Wywiadu Wojskowego i CBA ograniczenia takiego nie proponuje się wobec tych służb - ich kontrola operacyjna mogłaby być przedłużana przez sąd na następujące po sobie okresy, z których żaden nie mógłby trwać dłużej niż 12 miesięcy. Wprowadzono również zasady niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego. 

lap/PAP

[fot. abw.gov.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook