Jedynie prawda jest ciekawa

"Solidarność" nie może odpuścić!

30.03.2012

Tuż przed debatą mającą się dziś odbyć w Sejmie oraz głosowaniem nad wnioskiem "Solidarności" o przeprowadzenie referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego, o relację sprzed budynku polskiego Parlamentu poprosiliśmy Karola Guzikiewicza, wiceprzewodniczącego NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej.

Stefczyk.info: Rozpoczyna się posiedzenie Parlamentu, jak teraz wygląda sytuacja przed Sejmem?

Karol Guzikiewicz: Jest nas coraz więcej, właśnie widzę jak z autokarów wysiadają kolejne grupy związkowców z naszego, gdańskiego regionu. Właśnie dotarli ludzie ze Stoczni Remontowej. Spodziewamy się nawet kilkudziesięciu tysięcy protestujących, ale na razie jest zbyt wcześnie żeby oceniać ilu nas tu będzie.

Jak będzie przebiegał dzisiejszy protest?

Trzeba powiedzieć o pewnym skandalu, który dodatkowo rozgrzeje atmosferę. Otóż wybrane delegacje poszczególnych regionów "Solidarności" miały przysłuchiwać się debacie z sejmowej galerii. Początkowo marszałek Kopacz wyraziła na to zgodę, ale ostatecznie swoją decyzję cofnęła i związkowcy nie zostaną wpuszczeni do środka. Ale poradzimy sobie z tym. Będziemy mieli do dyspozycji duży telebim, na którym będzie wyświetlana transmisja z obrad. Zatem będziemy informowani na bieżąco o sytuacji. Na sali obrad będzie dziś pewnie bardzo ostro, spodziewam się, że i tutaj, przed Sejmem będzie ostro i głośno.

Wczoraj obaj koalicyjni premierzy oficjalnie ogłosili zawarcie kompromisu emerytalnego. Czy pana zdaniem to przesądza o wszystkim?

Absolutnie nie! Wicepremier Pawlak zdradził swoich wyborców i chyba ma tego świadomość. Jego propozycja emerytur cząstkowych to kpina. Czy ekspedientka z hipermarketu zarobi, a przecież to są często osoby wykształcone tyle że nie mogące znaleźć innego zatrudnienia na rynku pracy, zarobi wystarczająco dużo żeby mieć godną emeryturę cząstkową? To będzie 400-500 złotych. Jak za to żyć?

Ale koalicja się dogadała, może dojść do sytuacji, że wniosek o referendum przepadnie w Sejmie. Co wówczas?

Trzeba zastanowić się nad dalszą formą protestu. Na pewno stąd tak szybko nie odejdziemy. W czasie świąt pewnie zrobimy przerwę, a potem - jeśli będzie trzeba - wrócimy do Warszawy. Co ważne, ta forma protestu jest uciążliwa dla rządzących, a nie utrudnia życia warszawiakom. To ważne, bo mamy świadomość, że ponad 90 procent społeczeństwa popiera nasze postulaty. Jeśli wniosek o przeprowadzenie referendum upadnie, to będzie oznaczać, że władza lekceważy nie tylko te 2 miliony osób, które podpisały się pod nim, ale w ogóle większość obywateli. Ale Polacy tej władzy tego nie zapomną. Najgorszy scenariusz przewiduje kontynuację ulicznych protestów oraz protest podczas Euro 2012. Nie chcemy urządzać wtedy wielkich demonstracji i zaogniać i tak podgrzanej mistrzostwami atmosfery, ale najprawdopodobniej przeprowadzimy wielka akcję informacyjną wśród gości z całej Europy, mówiącą o sytuacji w Polsce. Będziemy też domagać się ustąpienia rządu i rozpisania nowych wyborów.

Tusk i jego ekipa stracą społeczny mandat do rządzenia Polską?

Tusk swoją decyzją o podwyższeniu wieku emerytalnego złamał porozumienia sierpniowe. Jaki on ma mandat do tego by łamać te porozumienia? Ten dokument ma przynajmniej dwa punkty dotyczące dialogu społecznego i spraw socjalnych związanych z emeryturami. "Solidarność" nie może tego odpuścić. Ale muszę powiedzieć o pewnym sukcesie Donalda Tuska. Otóż udało mu się, jak chyba nikomu przedtem, zjednoczyć tak bardzo różniące się przecież od siebie w wielu kwestiach, organizacje pracownicze w Polsce. Tutaj, przed Sejmem, widzę flagi "Solidarności" i wśród nich flagi OPZZ-u. To niewątpliwy sukces Tuska.

rozmawiał Dariusz Olejniczak
[fot. PAP/Leszek Szymański]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook