Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Skazał „Inkę”, pochowano go z honorami

13.10.2014

W Koszalinie pochowano dziś z wojskowymi honorami płk. Wacława Krzyżanowskiego, który w 1946 r. zażądał kary śmierci dla Danuty "Inki" Siedzikówny – donosi portal wPolityce.pl. Krzyżanowski nie posiadał uprawnień kombatanckich, ale został uniewinniony od zarzutów o mord sądowy. Sprawą wstrząśnięty jest szef MON, który zażądał wyjaśnień w tej sprawie.

Na wieść o pochowaniu zbrodniczego pułkownika z wojskowymi honorami, zdecydowanie zareagował na Twitterze szef MON Tomasz Siemoniak, który włączył się w dyskusję pod wpisem Michała Karnowskiego, założyciela portalu wPolityce.pl.

„Regulacje nie zastąpią zdrowego rozsądku i poczucia przyzwoitości” — napisał wicepremier i  dodał: „Wstyd. Zażądałem wyjaśnień od dowódcy garnizonu Koszalin, który podjął taką decyzję. Nie powinno tak być”.

Z kolei kpt Zbigniew Izraelski z 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego tłumaczy „Rzeczpospolitej”, że inicjatywa wyszła od koszalińskiego koła nr 6 Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, w którym zmarły był stowarzyszony. „Zgodziliśmy się na wniosek o asystę honorową, bo był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, uczestniczył w bitwie pod Lenino” – powiedział, podkreślając, że jednostka nie wiedziała o prokuratorskiej przeszłości weterana, bo takie informacje nie znalazły się we wniosku. „Już w trakcie trwania pogrzebu zadzwonił do mnie prezes jednego ze stowarzyszeń wojskowych i poinformował mnie, kim był ten człowiek” - dodał.

Płk Wacław Krzyżanowski żądał kary śmierci dla sanitariuszki antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” 3 sierpnia 1946 r. 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 w piwnicy gdańskiego więzienia przy ul. Kurkowej Danuta Siedzikówna „Inka” została rozstrzelana razem z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”. Ginęli z okrzykiem: „Jeszcze Polska nie zginęła”. „Inka” odmówiła podpisania prośby o łaskę do sowieckiego namiestnika Bolesława Bieruta, bo jej koledzy z oddziału zostali nazwani „bandytami”.

Jak przypomina Tadeusz Płużański, Krzyżanowski to pierwszy stalinowski prokurator, któremu IPN - w 1993 r. - zarzucił mord sądowy. Nie poniósł jednak żadnej kary. Co więcej, w III RP nie skazano ŻADNEGO prokuratora czy sędziego, którzy byli komunistycznymi zbrodniarzami.

Krzyżanowski zarzucił Ince udział w „bandzie Łupaszki”, nielegalne posiadanie broni i wydanie rozkazu zastrzelenia dwóch wziętych do niewoli funkcjonariuszy UB. Nie zdołał udowodnić tego ostatniego czynu, ale nie przeszkodziło mu to w wydaniu wyroku. W śledztwie w gdańskim WUBP zwyrodnialcy bili Inkę i poniżali. Krzyżanowski tłumaczył, że był młody. „Wcześniej nie brałem udziału w żadnej sprawie sądowej. Zostałem skierowany na proces przypadkowo, bez przeszkolenia i przygotowania” - mówił.

Nie udało się go rozliczyć ze zbrodni, które popełnił. Poznański sąd stwierdził, że nie można jednoznacznie ustalić, jaką rolę odegrał w procesach i uniewinnił mordercę. Dziś został pochowany z wojskowymi honorami. Na doniesienia medialne zareagował oburzony szef Ministerstwa Obrony Narodowej, który zażądał wyjaśnień ws. asysty wojskowej na pogrzebie mordercy „Inki”.

Jak poinformował nas rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej płk Jacek Sońta od 30 września obowiązują nowe regulacje dotyczące przyznawania wojskowej asysty. Na ich podstawie dowódca jednostki powinien taką decyzję skonsultować m.in. z rodziną i ze środowiskami kombatanckimi.

Szef MON wicepremier Tomasz Siemoniak zapowiadał wprowadzenie tych regulacji po kontrowersjach jakie wywołał wojskowy ceremoniał na pogrzebie jednego z współautorów stanu wojennego gen. Floriana Siwickiego. Po publikacjach na ten temat, zapowiedział, że sprawę wyjaśni.


kop / wPolityce.pl, rp.pl

[Fot. Jan Lorek]

Słowa kluczowe:

Inka

,

komunizm

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook