Jedynie prawda jest ciekawa

Skąd się biorą "polskie obozy"

15.09.2012

Uczniowie w zagranicznych szkołach nie uczą się prawie niczego o historii Polski. Mały Francuz uczy się z podręcznika historii o "polskich obozach", mały Niemiec przeczyta co najwyżej dwa zdania o Powstaniu Warszawskim. Dzieci białoruskie widzą w nas wrogów. Stąd się biorą "polskie obozy" - pisze "Nasz Dziennik".

Z badań wynika, że to podręcznik pozostaje głównym środkiem służącym nauczaniu historii. Dotąd to raczej polscy badacze weryfikowali zawartość podręczników innych państw. Stąd pomysł, aby oceny dokonali zagraniczni badacze. Efekt prac został zaprezentowany podczas sesji "Dzieje Polski w zagranicznych podręcznikach do nauczania historii", odbywającej się w ramach II Kongresu Zagranicznych Badaczy Dziejów Polski w Krakowie.

W niemieckich podręcznikach ważne fakty z historii Polski są zawierane w kilku zdaniach. Poziom informacji na temat Polski jest minimalny. To m.in. rezultat cięć programowych, ale analiza pokazuje, że wątki dotykające stosunków polsko-niemieckich umieszcza się w kontekście szerszym, europejskim - pisze gazeta.

Z kolei we francuskich książkach do historii Polska pokazywana jest przez pryzmat ideologii komunistycznej. Stalinizm jest np. kontrastowany ze zbrodniczym, ekspansywnym nazizmem i ukazywany nawet jako pacyfistyczny. Francuscy uczniowie mogą przeczytać, że to w Polsce był faszyzm, a Katyń czy Powstanie Warszawskie właściwie nie istnieją. Dla Francuzów II wojna światowa zasadniczo zaczyna się w 1941 roku, a data 17 września 1939 roku nie jest w ogóle odnotowywana. We francuskich podręcznikach jest mowa o polskich, a nie niemieckich obozach. Trudno się więc dziwić, że tan sam termin powtarzają dziennikarze, którzy historii uczyli się z tych książek. Według tych podręczników walnego udziału w upadku komunizmu nie mieli Polacy - Jan Paweł II czy Anna Walentynowicz, ani nawet Lech Wałęsa - tylko... Michaił Gorbaczow.

Jak czytamy w "Naszym dzienniku" taka sytuacja to wynik zmian, jakie wprowadzono nie tylko w Niemczech, ale i we Francji oraz Wielkiej Brytanii, gdy okazało się, że na skutek "wypierania wątków narodowych" obywatele "czują więź ze swoim regionem i Europą". Postanowiono wówczas maksymalnie eksponować własne dzieje kosztem dziejów powszechnych. W dziejach Rosji np. polecono stosować zasadę, aby promować to, co pomaga w eksponowaniu wielkości kraju.

Z kolei edukacja historyczna na Białorusi działa na usługach polityki. Panuje w niej wymuszone przekonanie, że wszystko, co na Białorusi, jest białoruskie, a oddziaływanie Polski na ten kraj ma wyłącznie negatywne skutki. Podręczniki nie są środkiem konsolidacji nacji, ale pogłębiają rozłam, dominuje polityka resowietyzacji.

Poprawia się natomiast sytuacja w nauce historii na Litwie. Wzmacnia się tendencja do obiektywnej oceny historii obu narodów, a spotykana wcześniej polonofobia jest w odwrocie.

na zdj. Lokalizacja obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej. Większość z nich znajdowała się na terenie III Rzeszy.

TLa/"Nasz  Dziennik"

[fot.wikipedia.pl]
Słowa kluczowe:

polskie obozy

,

historia

,

Europa

,

podręczniki

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook