Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Burza w Sejmie po expose Sikorskiego

08.05.2014

Radosław Sikorski wygłosił w Sejmie przemówienie dotyczące priorytetów polskiej polityki zagranicznej, zwanym expose ministra spraw zagranicznych. Minister nie poderwał widowni do góry, a jego przemówienie zawierało same ogólniki. Na argumenty opozycji premier i szef MSZ reagowali śmiechem...

Główna część przemówienia była, co nie może dziwić, poświęcona relacjom z Rosją oraz polityce Władimira Putina. Jak mówił Sikorski:

„Fukuyama nie był naiwny. Nie twierdził, że świat wszystkie konflikty ma za sobą – zwracał jedynie uwagę na triumf demokracji nad komunizmem. Na wschodzie niestety demokracja nie wszędzie się przyjęła, a historia: kapryśna i nieokiełznana, rwąca się z łańcucha rozsądku, trwa nadal” — mówił szef polskiego MSZ.

Wymieniał przy tym konflikty na Kaukazie, Naddniestrzu i Ukrainie. Sikorski nie krył chłodnego nastawienia wobec rosyjskich działań:

„Rosyjskie działania na Ukrainie w sposób oczywisty łamią zasady współżycia narodów. Użycie sił zbrojnych (…) jest prawnie niedopuszczalne i niebezpieczne. Polska obserwuje to z niepokojem” — podkreślał szef MSZ.

Sikorski wracał kilkakrotnie do polskich relacji z Rosją.

„Żaden kraj na naszym kontynencie nie przekonał się o wartości pokoju tak jak my. Polska polityka zagraniczna jest wierna antycznej maksymie, którą przyjął za swoją dewizę Uniwersytet Jagielloński: rozum wyższy niż siła. Premier Donald Tusk w swoim pierwszym expose powiedział, że Polska będzie prowadziła politykę wobec Rosji takiej, jaka ona jest”— mówił minister, dodając, że to słuszna droga.

Szef polskiej dyplomacji podkreślał pragmatyczność w nastawieniu polityki polskiego państwa wobec Rosji.

„Gdy Rosja współpracuje ze światem, cieszymy się z tego i jesteśmy pierwsi do współpracy. A gdy anektuje i grozi przemocą, szybko wyciągamy wnioski. Powiem więcej – pierwsi ucieszymy się, gdy Rosja zejdzie z drogi agresji. Nie mamy w sobie tyle pychy, by sądzić, że jeśli jakiś polski polityk tupnie nogą albo poszarżuje kwiecistą publicystyką, to Rosja się od tego zmieni” — oceniał.

Minister tłumaczył, że Ukraińcy powinni pójść za polskim przykładem w sprawie transformacji. Mówiąc o programie Partnerstwa Wschodniego, podkreślił, że w przyszłości może do niego przystąpić także Rosja.

Sikorski odwoływał się też do Jerzego Giedroycia.

„Istnienie silnych, niepodległych i żyjących w zgodzie z Polską: nie tylko Ukrainy, ale i Białorusi i krajów bałtyckich, jest fundamentem naszej polityki wschodniej. Przypominam, że Giedroyć postulował też normalizację stosunków z Rosją. Staraliśmy się i o to. Unowocześniliśmy doktrynę Giedroycia”— mówił, dodając, że program Partnerstwa Wschodniego objął także Mołdawię i Gruzję.

Szef MSZ mówił o sile Partnerstwa:

„Putin uważa je – moim zdaniem niesłusznie - za główne wyzwanie polityczne dla swoich koncepcji”— cieszył się minister.

Zadeklarował, że Partnerstwo wciąż się rozwija.

„Na szczycie w Wilnie parafowaliśmy umowy stowarzyszeniowe oraz o wolnym handlu z Gruzją oraz Mołdawią”— mówił.

W przemówieniu pojawił się również wątek relacji z Białorusią.

„Liczymy na poprawę stosunków z Białorusią. Choć łatwiej byłoby uwierzyć w szczerość intencji, gdyby więźniowie sumienia odzyskali wolność i gdyby polska mniejszość mogła się samoorganizować, a na Białorusi nie przybywało rosyjskiej infrastruktury wojskowej. Mimo to, szukamy płaszczyzn porozumienia” — mówił Sikorski, jako przykład podając niedawną rozmowę Donalda Tuska z białoruskim prezydentem.

Co nie może dziwić - w przemówieniu często powracał dramatyzm sytuacji na Ukrainie. Szef MSZ zaapelował o stworzenie paneuropejskiej telewizji w języku rosyjskim.

„To co działo się na Krymie – było wojną, choć dziwną. Panowała jednak atmosfera strachu i przymusu. Prezydent przyznał po czasie: że na Krymie Rosja dokonała interwencji zbrojnej. (…) Toczy się także wojna informacyjna. Polska jest oskarżana o czyny i zamiary, które nie mieszczą się w naszych głowach. Słyszeliśmy o polskich bojownikach na Ukrainie, o obozach szkoleniowych dla opozycji ukraińskiej, o zamiarach ogłoszenia autonomii przez polską mniejszość na Ukrainie. Redakcje te muszę rozczarować: w waszych doniesieniach nie ma nawet cienia prawdy” — mówił.

Sikorski podkreślał, że neoimperialna polityka Putina jest bez szans w dłuższej perspektywie.

„Stosunek potencjału gospodarczego na korzyść UE wynosi 8:1, a licząc z USA i Kanadą - 18:1. Zamiast demokratyzować i modernizować się, Rosja wchodzi w kolejny zakręt swoich powikłanych dziejów” — przekonywał.

I dodawał:

„Putin ma rację, gdy twierdzi, że „w sytuacji powstałej wokół Ukrainy - jak w lustrze odbiło się to - co zachodzi od dziesięcioleci na świecie”. Okazało się, że Rosja nie przestrzega zasad wypracowanych przez Europę przez dziesiątki lat. Państwo ma swoją wizję świata”— podkreślał.

Sikorski nawiązał do stosunku Rosjan do historii.

„Rosja nie do końca pojęła, jaką porażką dla świata był sowietyzm. Rosja chce dogrywki, bo nie przepracowała swojej własnej historii…”— mówił minister spraw zagranicznych.

„Filozofia ta jest ahistoryczna - jeśli któryś kraj może uważać się za spadkobiercę Rusi Kijowskiej, to raczej Ukraina niż Rosja. To że jakaś ideologia jest chybiona, a polityka na mitach, nie oznacza, że nie będzie realizowana” — dodawał.

„Kilka razy przypominał, że Polska nie dąży do wykluczenia Rosji ze wspólnoty międzynarodowej.

To nie Zachód odtrącił Rosję, to Rosja wybrała powrót na tory anachronicznego modelu rozwoju”— mówił Sikorski.

Przypominał o pomocy dla Ukrainy, wyliczając kolejne inicjatywy rządu i UE. Mówił też o wsparciu militarnym dla Polski. ze strony USA i całego NATO.

„Potrzebujemy ambitnej polityki obronnej Europy - a taka wymaga stworzenia oddzielnego budżetu i stałej współpracy infrastrukturalnej”— stwierdził.

W przemówieniu pojawiła się też wzmianka o konieczności oddania wraku tupolewa oraz zwrotu nieruchomości, które stoją puste w Polsce.

„Musimy być przygotowani na trwałą niestabilność na wschodzie, a w konsekwencji na zakłócenie dostaw ropy i gazu do Europy”— oceniał Sikorski, wyrażając poparcie dla pomysłu unii energetycznej

„Nawiązał też do dziesięciolecia uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. Mówił, że eurosceptycy nie mieli racji. Unia nie jest neogermanią ani masońskim bezbożnym pomysłem. (…) Chcemy większej aktywności Europy w obszarach dotykających bezpośrednio dobrobytu obywateli. Potrzebujemy więcej Europy tam, gdzie państwo narodowe jest bezsilne i mniej Europy tam, gdzie jest skuteczne”— przekonywał.

Uznał również, że Polska powinna zmierzać do strefy euro.

„Wydarzenia, które mają miejsce na Ukrainie, powinny nas zmobilizować do szybszej integracji ze strefą euro. Decyzja ta będzie miała nie tylko charakter finansowy, ale przede wszystkim wymiar polityczny, także dotyczący naszego bezpieczeństwa”— mówił.

Przypomniał też, że Polska stoi na stanowisku, by Ukraina miała perspektywę członkostwa w UE.

Sikorski podkreślił też wyjątkowość relacji z Niemcami.

„Kluczowym partnerem Niemcy. Wyrazem bliskości relacji była wizyta ministra Steinmeiera w grudniu. Niemiecki szef dyplomacji będzie też gościem lipcowej narady polskich ambasadorów”— mówił.

I dodawał:

„Nie oznacza to, że ze wszystkim się zgadzamy i nie wpływamy na stanowisko Berlina w ważnych dla nas kwestiach”— deklarował szef MSZ.

„Zachęcał przy tym, by pójść do wyborów europejskich. Wyraził też kilka ogólników o relacjach z niektórymi krajami Europy i świata, mówił o wadze gospodarczych relacji z Chinami.

Sikorski przypomniał też o przyznanej laureacie nagrody „Solidarności”.

Oprócz miliona złotych dla laureata, trzy miliony wskażemy na programy rozwojowe wskazane przez laureata”— mówił minister, dodając, że powoła stanowisko historyka MSZ.

Szef MSZ przeprosił, że mało miejsca w swoim przemówieniu przeznaczył na zagadnienia Polonii. Obiecał, że będzie robił dużo, by rozwinąć linię telewizyjną i zapowiedział uruchomienie nowoczesnego kanału telewizyjnego promującego „nowoczesną Polskę” we współpracy z TVP.

„Dwa lata temu powiedziałem w tym miejscu, że współczesna Polska jest najlepszą, jaką mieliśmy. To także najlepsza Polska, jaką mogą pragnąć nasi sąsiedzi. Skorzystaliśmy ze swojej szansy. (…) Modernizacja bywała bolesna, ale popychaliśmy ją naprzód”— mówił.

Kończąc, nawiązał raz jeszcze do Ukrainy i konfliktu z Rosją.

„Wspominam o tym nie dlatego, by chełpić się sukcesem. Napoleon mawiał, że entuzjazm to delirium rozumu. Chcę pokazać naszym przyjaciołom z Ukrainy, że pozytywna zmiana jest możliwa! (…) Jako minister spraw zagranicznych wolnej Polski zawsze starałem się przedstawiać rzeczy takimi, jakie są. Bez złudzeń i chciejstwa. Dziś nie ukrywam, że Europa znalazła się w najpoważniejszym kryzysie po upadku komunizmu. Polska nie ma decydującego wpływu na bieg wydarzeń, ale ten, który ma, jest coraz większy. Będzie go używać do tworzenia Europy wolnej i silnej, w której Polacy poczują się bezpiecznie”— zakończył.

Głos po przemówieniu Sikorskiego zabrał również premier Donald Tusk:

„Wystąpienie Radosława Sikorskiego nie wymaga komentarzy i uzupełnień z mojej strony. Było pełne i przekonujące. Ale istotą tej debaty jest nie tylko wysłuchanie expose, ale istotą powinna być rzetelna i otwarta debata na temat polityki zagranicznej. Nigdy do tej pory po 1989 nie było momentu, który uzasadniałby ocenę strategii”— mówił premier Donald Tusk w trakcie dyskusji po wystąpieniu Radosława Sikorskiego.

Szef rządu sugerował, że PiS staje się częścią eurosceptycznej koalicji w Europie, która de facto wspiera Putina.

„Nie zamierzałem zabierać głosu, ale sprowokował mnie przedmówca reprezentujący PiS. Od tej partii oczekiwałbym bardzo poważnego potraktowania – jeśli nie oponentów, bo tego nie potraficie – to sytuacji. Zamiast tego mieliśmy przemówienie z dowcipami na temat pizzy i twittera. (…) Kluczową sprawą jest przede wszystkim brak Jarosława Kaczyńskiego na tej sali. To on powinien rozstrzygnąć, jakie jest stanowisko PiS wobec Ukrainy, Rosji i Ukrainy. W najbliższych miesiącach może dojść do rozstrzygnięć”— mówił Tusk.

Kpił przy tym z czwartkowej wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Pułtusku.

„Doceniam połowiczne uznanie dla mojej osoby, ale o wiele ważniejsze byłoby, gdyby z tego miejsca powiedziałby, jakie jest prawdziwe stanowisko PiS wobec kluczowych dylematów polskiej polityki zagranicznej. (…) Wszyscy rozumieją w Europie i każdy na ten temat zabiera głos – w przeddzień wyborów do PE widać wyraźnie dwa punkty widzenia”— stwierdził premier.

I przedstawiał obie te wizje:

„Po pierwsze – rośnie w Europie nastrój nie tylko eurosceptycyzmu, ale przeciw UE. Nie ma tym przypadku, gdy czytamy relacje z tego, co dzieje się w polityce francuskiej, belgijskiej, węgierskiej… (…) Nigel Farage może być jednym z faworytów do PE, a to jeden z polityków, który mówi, że jego celem jest rozmontowanie UE. Większość tych prawicowych i ultraprawicowych partii wspiera mniej lub bardziej jawnie Putina w jego akcjach na Ukrainie”— mówił.

Szef rządu mówił, że w UE buduje się koalicja proputinowska:

„To już nie jest zgrabna figura – stoimy przed fundamentalnym problemem. Czy eurosceptycy i skrajna prawica europejska nie zyska takiej siły w PE, że powstanie w jakimś sensie putinowska piąta kolumna w Europie?”— pytał Tusk.

I podkreślał, że częścią tej koalicji może stać się PiS.

„Czy w tych trudnych i coraz bardziej ryzykownych relacjach na wschód od naszej granicy, istotą naszej polityki jest możliwie silna i zintegrowana UE, czy rozpadająca się? (…) Z wypowiedzi posła Waszczykowskiego nie wynika żaden pogląd – i nie ma Jarosława Kaczyńskiego, który mógłby definitywnie powiedzieć Polakom, na czym polega wizja PiS, to chcę powiedzieć, że to milczenie i szemrzące frazy jest bardzo nieczytelną alternatywą dla tego, co wyraźnie mówicie, gdy zapominacie, że inni to słyszą”— mówił.

I cytował wypowiedzi polityków PiS sprzed kilku lat, które były eurosceptyczne.

„Grają obiektywnie i subiektywnie rolę polityków sprzyjających Putinowi. Nie ma czasu na dowcipasy o pizzy, nie ma czasu na ucieczki do Pułtuska, gdy można dyskutować z całym Tuskie”— złościł się premier.

Po wystąpieniu Tuska głos zabrał Witold Waszczykowski, który przypominał strategiczne założenia polityki zagranicznej PiS. Tusk zareagował pobłażliwym uśmiechem, Sikorski - śmiechem.

„Założenia nie odpowiadają ambicjom naszego państwa i nie zrealizują naszych interesów narodowych” — mówił Witold Waszczykowski.

Klub PiS opowiedział się za odrzuceniem sprawozdania ministra spraw zagranicznych.

Waszczykowski podkreślał, że refleksje ministra spraw zagranicznych są „rocznicowe” i towarzyszy im garść spóźnionych myśli.

Zamiast rzeczowej wykładni, wysłuchaliśmy marnej publicystyki nt. nieudanego roku polskiej dyplomacji. Publicystyczne zaklęcia, że będziemy wspierać, rozwijać… Zamiast polityki wobec państw regionu, słyszymy, że witamy, nawołujemy… Tę bezradność widać na przykład w sprawie Białorusi. Rozumiem retorykę takich wystąpień, jednak w pana przypadku ta retoryka i forma zastępuje realną treść. Mieliśmy popisy megalomaństwa – rozumiem pokusy odniesień do Cata-Mackiewicza czy Pomiana, ale wzmianka o modleniu się wraz z Janem Pawłem II – chyba nie na miejscu”— mówił poseł PiS.

Waszczykowski drwił z zapewnień Sikorskiego, że polskie MSZ działa bez zarzutu.

„Napoleonem polskiej polityki jest pan tylko w prześmiewczych artykułach prasowych. Martwi też rocznicowy patos – to nie pan i resort jesteście odpowiedzialni za pozytywne przemiany ostatnich 25 lat”— ocenił.

Waszczykowski krytykował też zwrot Sikorskiego w sprawie Rosji. Jego zdaniem szef MSZ zupełnie zapomniał o poprzednich sześciu latach:

„Co zagraża Polsce? Opozycja, sekta smoleńska, która wykręci numer Europie? Proste i bezrefleksyjne myślenie o Polsce i świecie. Nie jest prawdą, że starał się pan przedstawić rzeczy takimi, jakie są. Przez 6 lat prezentował pan nieprawdziwy obraz polityki w regionie, a szczególnie nieprawdziwy obraz polityki rosyjskiej”— mówił.

I punktował, wymieniając zbagatelizowaną misję wojskową wobec Gruzji.

„Rosja rozwija się i otwiera na świat – przekonywał pan w 2011 roku. Minister Ławrow był przyjmowany z honorami, był pan zwolennikiem przyłączenia Rosji do NATO… (…) W tym czasie Rosja prowadziła politykę otwartego szantażu wobec Ukrainy”— wytykał polityk PiS.

Nawiązując do Roku Rosji w Polsce, Wasczczykowski odparł:

Oby nie było to rok zielonych ludków w Polsce.

I dodawał:

„Nie jest prawdą, że realizował pan założenie Giedroycia. To pan zapowiedział, że rezygnuje z polityki jagiellońskiej, która rzekomo miała być imperialna”— uzasadniał.

„W trakcie przemówienia doszło do krótkiej kłótni. Kiedy Witold Waszczykowski przypominał brak zaangażowania Sikorskiego w sprawy odzyskania wraku rządowego tupolewa, Sikorski rzucił „niech pan mówi o zamachu”. Waszczykowski odparł: „ma pan pizzę na ustach”.

„Nie ma tarczy, gdyż pan jej nie chciał. Obaj nie chcieliście”— tłumaczył, mówiąc też do Tuska.

Rozlegle komentował też relacje z Rosją:

„Rosyjska agresja przekreśla pańskie wieloletnie iluzje na pożegnanie z Rosją. To pojednanie chciano sprzedawać światu jako elitarną przepustkę do klubu przyjaciół Rosji. Rozumiem, że klęska takiej dyplomacji może frustrować, ale nie może jej paraliżować”— przekonywał.

„Proszę, by wyszedł pan z mediów, odszedł od boksowania z opozycją i pojechał do krajów, które mogą stać się poważnymi partnerami gospodarczymi” — mówił.

Podsumowując, mówił o tym, że polska dyplomacja potrzebuje kompetentnego ministra:

„Szanowni państwo, polska polityka zagraniczna nie musi tak wyglądać; dyplomacja musi zerwać z propagandą sukcesu i zafałszowanym obrazem otoczenia międzynarodowego”— tłumaczył.

W jego ocenie przyjęcie euro w znikomym stopniu zwiększy nasze bezpieczeństwo w relacjach z Rosją. Apelował, by wrócić do polityki śp. Lecha Kaczyńskiego. Na koniec nawiązał do słów Sikorskiego, który zapowiedział napisanie powieści.

Może lepiej pozostać w fikcji literackiej niż fundować horror w życiu realnym” — zakończył.

Po jego przemówieniu głos zabrał premier Tusk.

wPolityce.pl, svl, lz

[fot: PAP/Grzegorz Jakubowski]

Słowa kluczowe:

expose

,

Waszczykowski

Warto poczytać

Facebook