Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Siemoniak: Będziemy szkolić ukraińskich żołnierzy

26.02.2015

Chcemy, by w ośrodkach szkoleniowych pod Lwowem i pod Kijowem nasi instruktorzy szkolili ukraińskich instruktorów, którzy potem będą szkolili podoficerów - powiedział szef MON Tomasz Siemoniak. Dziś do Polski przyjedzie generał Igor Tolok, szef szkolnictwa wojskowego ukraińskiego ministerstwa obrony na spotkanie ws. reformy szkolenia ukraińskich podoficerów.

Chcemy, by w ośrodkach szkoleniowych pod Lwowem i pod Kijowem nasi instruktorzy szkolili ukraińskich instruktorów, którzy potem będą szkolili podoficerów - powiedział szef MON Tomasz Siemoniak. Dziś do Polski przyjedzie generał Igor Tolok, szef szkolnictwa wojskowego ukraińskiego ministerstwa obrony na spotkanie ws. reformy szkolenia ukraińskich podoficerów.

"Pod auspicjami NATO prowadzimy przygotowania do misji szkoleniowej dla ukraińskich podoficerów. Od miesięcy wspieramy Ukrainę, prowadzimy program NATO-wski na rzecz wojskowych uczelni ukraińskich, zawiązaliśmy brygadę polsko-ukraińsko-litewską. Zamierzamy zgłosić się do szkolenia ukraińskich podoficerów. Decyzja ma zapaść w marcu. Chcemy, by w ośrodkach szkoleniowych pod Lwowem i Kijowem nasi instruktorzy szkolili ukraińskich instruktorów, którzy potem będą szkolili podoficerów" - mówił w środę w TVN24 Siemoniak dodając, że trwa praca nad programem szkolenia. Przypomniał też, że obecnie w Polsce na nasz koszt studiuje 33 ukraińskich podoficerów.

Wcześniej doradca ministra Bogusław Pacek podkreślił w rozmowie z PAP, że na razie jest mowa o zamiarze wzięcia – w ramach NATO - udziału w takim programie, który ma też objąć reformę systemu szkolenia podoficerów sił zbrojnych Ukrainy.

„Z listem w tej sprawie zwrócił się minister obrony Ukrainy. Polska od wielu miesięcy uczestniczy w szkoleniu oficerów” – przypomniał Pacek. „Teraz jest uzgodnienie, że jako NATO będziemy brali udział także w szkoleniu podoficerów. Szczegóły będą znane za kilka tygodni. Decyzji jeszcze nie ma, ma zapaść w połowie marca” -– dodał.

We wrześniu ub.r. Pacek, emerytowany generał dywizji i b. rektor AON, został nominowany przez NATO na doradcę ds. reformy wojskowego systemu edukacyjnego Ukrainy. Pomoc w transformacji ukraińskich sił zbrojnych, w tym ich systemu szkolenia, to jedno z postanowień szczytu NATO w Newport.

We wtorek wysłanie 75 instruktorów wojskowych na Ukrainę zapowiedziała Wielka Brytania. Premier David Cameron poinformował, że Wielka Brytania rozmieści w marcu na Ukrainie personel wojskowy, w tym doradców, aby pomóc w szkoleniu ukraińskich sił zbrojnych. Zapewnił, że Brytyjczycy będą na Ukrainie daleko od linii frontu i nie będą zaangażowani w działania bojowe.

W styczniu dowódca amerykańskich sił w Europie gen. broni Ben Hodges zapowiedział, że wiosną w celach szkoleniowych przybędą na Ukrainę amerykańscy wojskowi, którzy mają szkolić ukraińską gwardię narodową.

Siemoniak wyraził przekonanie, że takie wsparcie - szkolenia, wspólne ćwiczenia, brygada polsko-ukraińsko-litewska są "bardziej potrzebne Ukrainie niż dostawy broni". 

"Wszyscy patrzą, co się będzie działo z porozumieniem mińskim. 800 razy, jak wyliczono, zostało ono już naruszone, trwają ostrzały, nie zaczęło się jeszcze wycofywanie ciężkiego sprzętu, więc pewnie Zachód różne opcje sobie pozostawi. Jest kwestia sankcji, kwestia wsparcia dla Ukrainy, kwestia ewentualnie wysłania broni na Ukrainę. Ale w tym momencie żaden z dużych krajów natowskich takiej decyzji nie podjął" - powiedział minister.

Dodał też, że Mariupol jest taką "linią graniczną zakreśloną przez Zachód". "Ale ja uważam, że na tym froncie raczej czeka nas kilka tygodni spokoju i Rosja będzie inne środki stosowała. Dzisiaj słyszeliśmy kolejną rosyjską wypowiedź, że będzie odcięty gaz dla Ukrainy w ciągu kilku dni; tak, że Rosja będzie korzystała z całego arsenału działań. To kolejne narzędzie, kolejna broń w ręku Rosji przeciw Ukrainie" - stwierdził szef MON.

Pytany o zapowiedź powszechnego poboru wojskowego na Litwie ocenił, że u nas "nie ma takiej potrzeby". 

"W razie sytuacji wojennej, kryzysowej zawsze władze mogłyby takie decyzje podjąć" - zaznaczył. Odnosząc się do starań Litwy o zakup transporterów w Niemczech mówił, że gdyby chciała dokonać takich zakupów w Polsce "nasz przemysł będzie szczęśliwy, jeśli by mógł sprzedać Rosomaki".

Podkreślił też, że nie widzi analogii obecnej sytuacji międzynarodowej z 1939 rokiem. 

"Jesteśmy w NATO, staramy się, by było jak najbardziej obecne w Polsce. W tym roku będzie u nas ćwiczyło 10 tys. żołnierzy NATO, rozmawiamy z Amerykanami o bazach ich sprzętu w Polsce, tworzymy szpicę, czyli siły natychmiastowego reagowania, korpus w Szczecinie - jest tam już obecnych 19 państw. W 1939 r. nasze sojusze nie sprawdziły się, ale też nie zakładały obecności żołnierzy sojuszniczych na terytorium Polski, więc wydaje mi się, że mamy tu trochę inną sytuację" - dodał Siemoniak.

"Generał Igor Tolok, szef szkolnictwa wojskowego ukraińskiego ministerstwa obrony, przyjedzie dziś do Polski na spotkanie ws. reformy szkolenia ukraińskich podoficerów - poinformował w TVN24 gen. Bogusław Pacek, doradca szefa MON.

- Mówimy o programie edukacyjno-szkoleniowym NATO. Dzisiaj ważne spotkanie ze stroną ukraińską w tej sprawie - powiedział na antenie TVN24 generał Pacek.

Zapytany o to, ilu polskich żołnierzy pojedzie na Ukrainę, odparł, że "od kilkunastu do kilkudziesięciu". - Gdybyśmy objęli dwa centra pod Lwowem i pod Kijowem to spodziewam się takiej liczby - zaznaczył. Dodał, że podoficerowie będą się uczyć "działań typowo wojskowych". - Tego wszystkiego, co podoficer musi znać na współczesnym polu walki - ocenił.

ansa/PAP/TVN 24

[fot.wPolityce/TVP Info]

Słowa kluczowe:

MON

,

siemoniak

,

NATO

,

Ukraina

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook