Jedynie prawda jest ciekawa


Sellin: Nie będzie siłowych rozwiązań

04.01.2017

Posłowie opozycji, którzy pozostają na sali plenarnej Sejmu, marzą o rozwiązaniu siłowym, by mogli pokazywać dramatyczny obrazek z Polski za granicą - mówi polityk PiS Jarosław Sellin.

Posłowie opozycji, którzy pozostają na sali plenarnej Sejmu, marzą o rozwiązaniu siłowym, by mogli pokazywać dramatyczny obrazek z Polski za granicą - mówi polityk PiS Jarosław Sellin. Niech na to nie liczą, my to spokojnie przetrzymamy - dodaje.

Sellin odnosząc się do trwającego w Sejmie protestu posłów PO i Nowoczesnej mówił, że „okupacja czy przesiadywanie w sali plenarnej Sejmu, po zakończeniu posiedzenia przez marszałka, jest działaniem nielegalnym”. „Tak nie powinno być. Ta sala powinna być zamknięta, zabezpieczona, mało tego - powinna być sprawdzona przed następnym posiedzeniem Sejmu pod względem bezpieczeństwa” - mówił.

Polityk PiS przypomniał, że z inicjatywą rozwiązania sporu wyszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński, który zaproponował wzmocnienie opozycji w parlamencie. Oznaczać by to miało m.in. układanie przez opozycję porządku obrad co piątego posiedzenia Sejmu i powołanie instytucji lidera opozycji z dodatkowymi uprawnieniami. „To jest oferta aktualna, ale musi się najpierw zakończyć awanturnictwo rozpoczęte 16 grudnia przez dwa kluby opozycyjne” - zaznaczył.

„Zachęcamy do tego, by rozmawiać i szukać kompromisu, ale pod warunkiem że zaprzestanie się łamania prawa poprzez nielegalne przesiadywanie na sali plenarnej Sejmu. To jest warunek wyjściowy, a potem możemy rozmawiać o każdej sprawie” - powiedział Sellin pytany o możliwość kompromisu.

W ocenie polityka PiS posłowie przebywający w ramach protestu na sali plenarnej „czasami robią rzeczy uwłaczające godności tego miejsca”. „To nie jest dobry przykład jeśli chodzi o szacunek dla świątyni polskiej demokracji, jaką jest izba plenarna Sejmu” - dodał.

„Czasami mam wrażenie, że posłowie dwóch z czterech klubów opozycyjnych marzą o tym, żeby doszło do jakiegoś rozwiązania siłowego, albo wewnątrz Sejmu, albo na zewnątrz Sejmu. Marzą o tym, żeby był jakiś dramatyczny obrazek z Polski, który by można było pokazywać za granicą” - mówił. „Niech na to nie liczą, my to spokojnie przetrzymamy” - podkreślił Sellin.

„Sejm będzie działał, będzie funkcjonował, nie będzie paraliżu ważnej instytucji państwowej, jaką jest Sejm RP, niezależnie od tego, w jaki sposób i jak nieodpowiedzialnie będą się zachowywać przedstawiciele dwóch radykalnych czy - jak sami siebie nazywają elementem opozycji totalnej - klubów opozycyjnych” - zapewnił.

Pytany, czy kolejne posiedzenie, które rozpocznie się 11 stycznia, odbędzie się w Sali Kolumnowej, Sellin odpowiedział: „Ja przyjdę do pracy - myślę, że tego oczekuje 35 tys. wyborców, którzy na mnie zagłosowali – do sali plenarnej, gdzie jest tabliczka: Jarosław Sellin”. Tam chcę pracować i mam nadzieję, że nikt mi tego nie uniemożliwi” - dodał.

Pytany, jak widziałby wypracowanie kompromisu dotyczącego pracy dziennikarzy w Sejmie odpowiedział, że to powinny być zasady wypracowane wspólnie przez świat polityki i mediów.

„Na pewno jest tak, że wiele poważnych redakcji i wielu dziennikarzy jest zainteresowanych uporządkowaniem tych spraw wewnątrz Sejmu. Jest 800 akredytowanych dziennikarzy, czyli dwa razy więcej niż posłów i można sobie wyobrazić sytuację, że nagle wszyscy się pojawiają i okazuje się, że Sejm przede wszystkim należy do dziennikarzy, a nie do posłów. To nie jest normalna sytuacja.

Wynika to z faktu, że namnożyło się mediów, bo każde medium, nawet drobne medium internetowe uważa się za medium, ma do tego prawo i chce akredytacji. To wymaga uporządkowania, ale też redakcja redakcji nierówna” - powiedział. Jak wyjaśnił, istnieją redakcje, które bardzo solidnie relacjonują prace sejmowe i chcą mieć relacje z niemalże każdej komisji sejmowej.

„Trudno takiej redakcji ograniczyć prawo do posiadania tylko dwóch korespondentów w Sejmie, bo wtedy nie jest w stanie obsłużyć wszystkich komisji sejmowych, a jeszcze w dodatku debaty plenarnej. Trzeba to inaczej przemyśleć, tak żeby media wielkie, wyspecjalizowane, chętnie relacjonujące prace parlamentu miały większe możliwości, a te które się interesują tylko wyciekiem działań parlamentu - bo są np. mediami wyspecjalizowanymi - żeby miały tych możliwości akredytacji nieco mniej. Generalnie uważam, że to musi być wypracowane w kompromisie między światem polityki i światem mediów” - zaznaczył.

Dodał, że nie pracował nad propozycjami marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, ale z jego informacji wynika, że opierały się one na doświadczeniach innych parlamentów ważnych krajów europejskich, również Parlamentu Europejskiego.

„Było to wzorowane na tych rozwiązaniach. Uważam, że nie był to pomysł zasługujący wyłącznie na krytykę. Został on politycznie wykorzystany wieloma nieprawdami, które głoszono na temat tej propozycji, na przykład głoszeniem nieprawdy, że nie będzie można rejestrować obrad Sejm z galerii. Takiej propozycji nie było” - powiedział.

Dodał, że zmiany są potrzebne również dla komfortu pracy dziennikarzy, bo w Sejmie jest zjawisko tzw. „dziennikarstwa tabunowego”.

„Sami dziennikarze mówią, że to utrudnia im prace - dziennikarstwo tabunowe” - powiedział.

[fot. PAP/Tomasz Gzell]

ansa/PAP

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook