Jedynie prawda jest ciekawa

Sejm o rocznicy zbrodni wołyńskiej

06.07.2016

W Sejmie - informacja o upamiętnianiu ofiar zbrodni wołyńskiej.

W środę w Sejmie wiceminister kultury Jarosław Sellin przedstawił informację na temat "stosunku rządu do kwestii upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na polskich obywatelach przez zbrodniarzy z OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz reakcji polskich władz na szerzenie się zbrodniczej ideologii banderowskiej".

O taką informację wystąpił klub Kukiz'15. Przedstawiciel wnioskodawców Wojciech Bakun pytał o to, co dzieje się z projektem ustawy jego klubu, dotyczącym zbrodni wołyńskiej, "nazywającym tę rzecz po imieniu - ludobójstwem". Apelował o godne upamiętnienie ofiar i ustanowienie w dniu 11 lipca poświęconego im święta.

Sellin przypomniał, że projekt ustawy zgłoszonej przez klub Kukiz'15 przeszedł pierwsze czytanie w komisji i został skierowany do podkomisji, w której "zostanie połączony z zaopiniowanym już przez rząd projektem ustawy o dniu męczeństwa Kresowian, który będzie projektem wiodącym".

"Dlatego sprawa wyrażenia opinii w sprawie tego projektu staje się bezprzedmiotowa" – ocenił Sellin. Podkreślił, że 11 lipca jest oczywiście rocznicą zbrodni na Wołyniu, ale symboliczną rocznicą, bo wiadomo, że zbrodnia trwała wiele miesięcy.

"Chociaż oczywiście trafnie wybraną, bo to było apogeum sekwencji tragicznych zdarzeń o charakterze ludobójczym (#). Zarzuty wobec mojego środowiska są niesprawiedliwe. Trzy lata temu, kiedy była okrągła rocznica zbrodni na Wołyniu, w Sejmie odbyła się emocjonalna debata na temat projektu uchwały upamiętniającej jej 70. rocznicę" - powiedział.

Zaznaczył, że PiS upominał się o sformułowanie "ludobójstwo" w tamtej uchwale. "Wtedy to się nie udało ze względu na treść uchwały, jaką chciała przeprowadzić partia dominująca" - dodał.

"Jesteśmy tu wiarygodni, naprawdę uważamy, że to było ludobójstwo, to musi być w dokumentach sformułowane, muszą nasi przyjaciele z Ukrainy prędzej czy później uznać, że to było ludobójstwo, i że do tych tradycji nie ma się co odwoływać. Jest to oczywiście pewien proces, który musi trwać, nad którym powinniśmy pracować. To nasze zadanie, polityków i historyków ukraińskich" - podkreślił.

Jego zdaniem, niezależnie od tego, że mamy sobie do wyjaśnienia tak trudne sprawy "w dzisiejszej sytuacji trzeba państwu ukraińskiemu pomóc przetrwać jako niepodległemu".

"Bo niczego sobie z Ukraińcami nie wyjaśnimy, jeżeli nie przetrwa ich państwo. Musimy mozolnie upominać się o prawdę w tej sprawie i roztropnie działać tak, by państwo ukraińskie przetrwało" - zaakcentował.

Sellin przypomniał, że rząd zajął stanowisko w sprawie poprzednich inicjatyw wyznaczenia Dnia Męczeństwa Polaków na Wschodzie. "My uważamy, że z punktu widzenia długofalowej polityki i racji stanu ten symboliczny dzień męczeństwa nie powinien być wyznaczany na 11 lipca, bo to był mord ludobójczy, jeden z najbardziej tragicznych epizodów dotyczących męczeństwa Polaków na Wschodzie. Ale by go nie było, gdyby nam państwa nie rozebrali hitlerowscy Niemcy i Sowieci" – mówił Sellin.

Dodał, że rozważano różne daty i uznano, że najlepszą byłaby data 17 września. "Powszechnie znana, niszcząca państwo polskie, która doprowadziła też do tego, że możliwy był mord na Wołyniu. Uważamy, że główny nacisk, jeśli chodzi o to, kto jest winny, jeśli chodzi o męczeństwo Polaków na Wschodzie, powinien być skierowany na Sowietów. A przyczynkiem do tego, co zrobili, jest straszliwy mord nacjonalistyczny, ukraiński, ludobójczy na Wołyniu. Dlatego ten dzień męczeństwa powinien palcem wskazywać głównego winowajcę, jakim było państwo sowieckie" - podsumował.

Masowe zbrodnie popełnione w latach 1943-44 przez OUN i UPA na ludności polskiej na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i terenach południowo-wschodnich województw II RP określane są mianem rzezi wołyńskiej. Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały około 150 polskich miejscowości. Dla polskich historyków rzeź wołyńska była ludobójczą czystką etniczną, w której zginęło ponad 100 tys. osób. Są też szacunki mówiące o 120-130 tys. ofiar. Dla badaczy z Ukrainy zbrodnie były konsekwencją wojny Armii Krajowej z UPA, w której wzięła udział ludność cywilna. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar.

[fot. PAP/Leszek Szymański]

(PAP)/este

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook