Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Haker podszywał się pod Łączewskiego?

16.02.2016

"Nie ma mowy o „dyscyplinarce”, ponieważ większość dowodów wskazuje na to, że to sędzia padł ofiarą człowieka, który zhakował jego komputer." - podkreślił na antenie TVP Info rzecznik Krajowej Rady Sądowniczej Waldemar Żurek.

W poniedziałek został powołany zespół, ds. sędziego Wojciecha Łączewskiego. Miał on rzekomo w internecie uzgadniać strategię przeciw rządowi PiS z osobą podającą się za dziennikarza Tomasza Lisa.

Rzecznik KRS przypomniał, że wciąż nie wyjaśniono, czy sędzia nie padł ofiarą dziennikarskiego prowokacji.

"Musimy najpierw poznać powody, żeby potem ewentualnie oceniać, czy nadaje się ta sprawa do postępowania dyscyplinarnego, czy też do naruszenia etyki przez sędziego, czy też sędzia jest tylko pokrzywdzonym." - tłumaczył.

Zdaniem Żurka całkiem prawdopodobnym jest, że ktoś podszył się pod sędziego. Łączewski miał w tej sytuacji złożyć zawiadomienie do prokuratury, wyjaśniające, że to nie on nawiązywał kontakt z dziennikarzem.

Specjalnie powołana komisja, ma swoje prace rozpocząć we wtorek. W jej skład wejdą Katarzyna Gonera z Sądu Najwyższego, Janusz Drachal z Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wiesław Johann, przedstawiciel prezydenta Andrzeja Dudy w KRS.

"Musimy wiedzieć, co zebrała prokuratura. Być może będzie potrzebne spotkanie z panem sędzią, żeby opisał swoją wersję wydarzeń. Będziemy patrzeć też na to, co przedstawiają dziennikarze, biorąc pod uwagę materiały, które już pojawiły się w prasie." - wyjaśnił Żurek.

"Bardzo trudno jest ocenić cokolwiek, ponieważ nic nie wiemy. Jeżeli chodzi o prowokację dziennikarską, to ona będzie miałaby miejsce, gdyby dziennikarze rzeczywiście nawiązali kontakt z sędzią. Jeżeli nie nawiązali kontaktu z sędzią Łączewskim, tylko z kimś innym, to też zostali wprowadzeni w błąd." - stwierdził zaproszony do studia mec. Artur Wdowczyk z Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Media wskazują, że sędzia miał komunikować się przez internet, w czasie gdy prowadził rozprawę. Mimo braku wystarczających dowodów, Żurek podkreślił, że Rada bierze pod uwagę wszystkie możliwości „także to, czy prowadząc rozprawę, sędzia nie umieszczał wpisów na Twitterze”.

Urządzenia elektroniczne sędziego, jak oświadczył rzecznik KRS zostały już sprawdzone. Wiadomo, że Łączewski nie korzystał z nich w czasie wskazanym w publikacji prasowej jako tym, w którym miał się kontaktować z rzekomym Tomaszem Lisem.

"Są na to dowody niezbite w postaci osób, które brały udział w tej rozprawie oraz ewentualnych połączeń internetowych. Tego nie da się sfałszować. Takie informacje to na dzisiaj jedyne pewne informacje." - podkreślił Żurek.

"Już mamy tę absolutną niespójność tego, co opisali dziennikarze z tym, co pokazuje sędzia, a sędzia oddaje swoje urządzenia mobilne i mówi: „Proszę sprawdzać”. Tego się nie da ukryć, bo jak wiadomo prokuratura i odpowiednie służby mają oprzyrządowanie, które pozwoli na weryfikację wersji sędziego. My oczywiście badamy wszystkie opcje." - zapewnił Żurek.

kk/wpolityce.pl

[fot.tvpinfo]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook