Jedynie prawda jest ciekawa

ŚDM: Pielgrzymi chwalą polską gościnność i radosną atmosferę

31.07.2016

- Do domu przywieziemy radosną atmosferę z ŚDM i słowa Franciszka, że nie warto być leniwym - mówią PAP uczestnicy ŚDM.

- Do domu przywieziemy radosną atmosferę z ŚDM i słowa Franciszka, że nie warto być leniwym - mówią PAP młodzi ludzie m.in. z Australii, Etiopii, Francji, Ghany, Portugalii, Tajlandii, USA i Zambii. Podkreślali polską gościnność.

Wśród pierwszych pielgrzymów, z którymi w niedzielę w Brzegach rozmawiała PAP, był Pierre Pommeret z Francji. Wysoki, z imponującą brodą i różańcem w dłoni, czytał Biblię. Dla niego najważniejsze - jak mówił - pozostaną słowa Franciszka z sobotniego czuwania modlitewnego. "Papież mówił o kanapie jako symbolu wygody, która dla wielu z nas staje się zabójczym paraliżem. Miał rację mówiąc, że każdy z nas może stracić wolność, jeśli będzie dążył wyłącznie do zdobywania dóbr materialnych. Dziwne, że choć to jest tak proste, to tak wielu ludzi tego nie jest w stanie zrozumieć" - mówił.

Julia Michalska z Polski, młodziutka dziewczyna w wojskowych butach i w zwiewnej sukience odpowiadając na pytanie, co zapamięta ze ŚDM w Krakowie powiedziała: "To, że się zgubiłam i odnaleźć. Ale nie chodzi o miejsce tutaj, ale o głębszy sens" - powiedziała.

Mariano Gioia z Włoch, ubrany w spodnie i koszulkę w niebieskich barwach Italii, zapewniał, że już od kilku dni świetnie odnajduje się w Polsce i na ŚDM, ponieważ zarówno w Krakowie, jak i w Brzegach, "atmosfera jest bardzo rodzinna". "Włosi, co jest powszechnie znane, też są bardzo rodzinni. Rodzice i rodzeństwo mają dla nas ogromne znaczenie. I pobyt tutaj przypomina mi, że rodzinę tworzą nie tylko więzy krwi, ale wspólnota wartości. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy" - mówił PAP.

Mocno zmęczony Rajmund Ametete z Ghany w zachodniej Afryce mówił, najbardziej cenne wydały mu się słowa Franciszka o konfliktach na świecie, którym ze wszystkich sił należy zapobiegać.

Swoimi wrażeniami chętnie dzieliła się Sylvia Masiye z Zambii, kraju leżącego w południowej Afryce. Wysoka, ubrana w czerwoną koszulkę i z licznymi kolorowymi bransoletami na nadgarstkach mówiła, że zaskoczyła ją polska gościnność. "Dla mnie najbardziej ujmujące było to, jak ciepło Polacy przyjęli mnie i moich przyjaciół tu w Krakowie. To doświadczenie było niezwykłe" - mówiła. Tak jak inni pielgrzymi wspominała, że ze słów papieża najważniejsze były te o aktywności, o tym, by nie marnować życia na pościg za zdobywaniem dóbr.

Podkreśliła też, że absolutna większość mieszkańców Zambii to chrześcijanie, głównie protestanci, i że wartości chrześcijańskie mocno wpływają na ich państwo. "Mamy je nie tylko w sercach, ale i w konstytucji" - mówiła. Dodała też, że o żarliwości chrześcijaństwa w Zambii świadczy tworzona tam muzyka gospel. "Polecam posłuchać" - zachęcała.

Z Afryki do Polski przyjechała też Saba Leul, w jaskrawej, czerwono-żółtej sukni. "W Etiopii jest bardzo mało chrześcijan, więc będąc tutaj czuję dumę, że jest nas tak dużo. Wrócę do domu w środę, opowiem mojej rodzinie o tym, co tu zobaczyłam i to, o czym mówił Franciszek. Uczył nas, że ludzie mają siebie kochać nawzajem, i że najważniejszy na świecie jest pokój" - powiedziała Saba, dodając, że choć w jej kraju panuje pokój, to w sąsiedniej Erytrei trwa wojna.

Gaby Martin przyjechała na ŚDM z Teksasu w Stanach Zjednoczonych. "Podoba mi się, że w Polsce ludzie nie wstydzą się swoje wiary. Amerykanie też potrafią manifestować swoje przywiązanie do religii, ale podczas wielu spotkań nie rozmawiamy o tym, uznając, że to jest sprawa prywatna" - mówiła. Obok niej przy barierce wysoko powiewała amerykańska flaga, jej przyjaciele krzątali się przy śpiworach.

"Jeśli chodzi o Franciszka, to jest nadzwyczajny. To, co zapamiętam, to jego słowa o lenistwie. Papież mówił nam, żebyśmy nie byli leniwi, przekonywał, że takie życie nie ma sensu i ma rację" - dodała Gaby.

Jolana Juranova ze Słowacji, która stała ze słowacką flaga na rozstaju dróg przy sektorach poprosiła, by mówić do niej w języku polskim. "Nasze języki są tak podobne, że na pewno się dogadamy" - mówiła. Podkreśliła, że najważniejsze dla niej było samo ujrzenie Franciszka. "Wrażenie zrobiła na mnie liczba ludzi. Jest ich naprawdę dużo" - mówiła rozglądając się na boki. "Powiem mojej rodzinie, która nie chciała tu przyjechać, że jednak było warto tu być" - powiedziała Jolana.

Rafaela Moniz, która przyjechała z Portugalii mówiła, że podczas ŚDM poczuła, iż "jest częścią świata". "Wszystkie te emocje, które tutaj widzisz, udzielają mi się. Wspólna modlitwa z tyloma ludźmi to cudowne doświadczenie" - przekonywała.

Stephen Dezyiva i Isidore Bub, którzy przyjechali z Australii mieli charakterystyczne narodowe zielono-żółte koszulki, choć głowę Stephena zdobiła biało-czerwona korona z napisem "Polska". "Największe wrażenie, które zabiorę do domu? Mieszanka kultur. Będę ją miło wspominał" – mówił Stephen. Isidore zaś dodał, że bardzo podobało mu się sobotnie czuwanie w Brzegach, podczas którego wiele osób zapaliło świece. "A ze słów Franciszka najważniejsze są chyba te, że zachowanie pokoju na Ziemi jest najważniejszym dla nas zadaniem" - mówił.

Ostatnim rozmówcą PAP był Karn Sakunyada z Tajlandii, który z grupą rodaków rozłożył się w pobliskim lasku. Choć nie mówił dobrze w języku angielskim, to napisał na kartce, że w jego kraju jest tylko 300 tysięcy chrześcijan. "Mało nas, ale jesteśmy silni. Tu w Polsce zobaczyłem, że jesteście gościnni. Nie rozumiem papieża, bo nie znam ani angielskiego ani włoskiego, ale cieszę się, bo go kilka dni temu zobaczyłem pod oknem w Krakowie" - mówił Karn. Z uśmiechem zapraszał też do podróży do Tajlandii, gdzie jak mówił jest doskonała kuchnia.

[fot. PAP/Andrzej Grygiel]

(PAP)/emer

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook