Jedynie prawda jest ciekawa

Schetyna dystansuje się od Kopacz

20.10.2015

Ekipa i sztab PiS odrobiły lekcję – przyznał Grzegorz Schetyna, komentując wczorajszą debatę kandydatek na urząd premiera, a szczególnie entuzjastyczne przyjęcie Beaty Szydło po wyjściu ze studia.

- Podobnie było w 2007 r., Właśnie wtedy to otoczenie Donalda Tuska tworzyło taką atmosferę dobrych emocji i zwycięstwa, Tusk wygrał tą debatę – mówił w Radiu Zet.

Sam wyraźnie dystansował się od poczynań sztabu PO:

- Ja jestem, nie jestem bezpośrednio w sztabie. Bardzo ważne jest tworzenie takiej atmosfery przed i po, wspieranie kandydata.

Nie unikał też aluzji do słabej pracy sztabowców:

- W takiej debacie nie ważna jest tylko sama rozmowa, interakcja, a ważna jest atmosfera przed i po i tutaj PiS było widać, że nawet jeżeli to było sztuczne i reżyserowane, bo było, to właśnie chodziło o zrobienie takiej atmosfery zwycięstwa, piorunującego zwycięstwa w debacie. Na to trzeba odpowiadać taką samą emocją - przyznał.

Kopacz odniosła się do tych słów:

- Zawsze trzeba wyciągać jakieś wnioski, ale w sumie jest optymistycznie. 90 godzin – to jeszcze strasznie dużo czasu. (…) Tak powiedział Grzegorz Schetyna? To może się zastanowię i jego wyślę dzisiaj w takim razie, skoro jest taki silny!

Sam Schetyna poproszony o wskazanie zwycięzcy wczorajszej debaty zawyrokował nadzwyczaj ostrożnie:

- Ja myślę tak, merytorycznie pani premier Ewa Kopacz, bo to jest jasne, bo ma większą wiedzę i prowadzi sprawy państwa. To jest poza dyskusją. Ale myślę, że tak, że to jest remis ze wskazaniem, że dużo było remisowych, że nie było dużej różnicy między tymi występami.

Schetyna nie widzi też podstaw do protestów mniejszych ugrupowań, którym nie podobało się zorganizowanie oddzielnej debaty dla liderek PO i PiS.

- Zawsze powinno być tak, zawsze tak jest, że dwie najważniejsze partie biorą, przedstawiciele dwóch najważniejszych partii, które rozstrzygają między sobą wyścig wyborczy biorą udział w takich debatach.

Najciekawszy wątek rozmowy dotyczył jednak ewentualnego przejęcia władzy w Platformie przez Schetynę po – prawdopodobnie przegranych – wyborach.

- Po tej debacie bliżej panu jest do fotela już przewodniczącego Platformy Obywatelskiej - zawyrokowała Monika Olejnik.

- To nie ma żadnego związku. Mam nadzieję, że to jest, no cztery dni do wyborów, jeszcze ta dzisiejsza debata i to będzie ostatnia prosta, więc bliżej nam do wyborów po tej debacie - słabo protestował Schetyna.

- Prezes, premier Ewa Kopacz powiedziała w „7 dniu tygodnia”, w niedzielę, że jeżeli wyniki nie będą najlepsze podda się ocenie swojej partii, słusznie? - nie odpuszczała dziennikarka.

No tak, ale nie budowałbym z tego jakąś wielką sensację, że teraz przygotowujemy się do wyborów w PO

—lekko tonował, ale nie zaprzeczał polityk.

Najważniejsze są wybory parlamentarne w niedzielę, do tego, co będzie po wyborach usiądziemy spokojnie w poniedziałek i się zastanowimy.

– stwierdził rytualnie. Po czym już z nieco większym przekonaniem dodał:

Nie będzie żadnej klęski Ewy Kopacz, bo nie będzie klęski Platformy Obywatelskiej. Osiągniemy przyzwoity wynik i będziemy walczyć o to żeby stworzyć koalicję rządową.

Z kim?

- Z tymi, którzy wejdą do Sejmu - wyjaśnił zastrzegając, że dzisiaj trudno z całkowitą pewnością wskazać takie ugrupowania.

Pytany o zdystanowane wobec PO wypowiedzi Donalda Tuska, który przyznaje, że Polacy są już Platformą znużeni – odparł:

Trzyma kciuki, nie będę komentował wypowiedzi przewodniczącego Rady Europejskiej, mamy cztery dni do wyborów i przekonanie, że musimy zrobić wszystko żeby Polaków przekonać, że nie można PiS oddać Polski, Sejmu, Senatu, rządu, bo prezydent jest już z tego środowiska, bo to jest po prostu niebezpieczny scenariusz na następne lata.

Na koniec Schetyna, zgodnie z logika całej kampanii PO postraszył rządami PiSu:

- Ja mówię o wariancie, o który apeluje i prosi prezes Jarosław Kaczyński, wszystkie, cała władza w ręce PiS, mówię niebezpieczny wariant i trzeba Polaków przed takim wariantem ostrzegać, to jest wyzwanie dla nas. Nie można do tego dopuścić, bo to są ludzie, którzy mogą powtórzyć to, co działo się w Polsce w latach 2005-2007

– powiedział.

Ansa/ Radio Zet

[FOTO:

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook