Jedynie prawda jest ciekawa

Sąd Najwyższy do raportu

11.10.2012

Posłowie PiS chcą wyjaśnień w Sejmie w sprawie potencjalnych nieprawidłowości w Sądzie Najwyższym. Sędziowie zdecydowanie odpierają zarzuty medialne.

Posłowie PiS powołali się na publikację "Gazety Polskiej Codziennie", według której dwaj prawnicy zażądali 2 mln zł za pozytywne rozstrzygnięcie skargi kasacyjnej w Sądzie Najwyższym i powoływali się przy tym na swoje wpływy w SN.

- Opisany w mediach materiał wskazuje, że mamy do czynienia z gangreną, która toczy wymiar sprawiedliwości do samej głowy, czyli do poziomu sędziów Sądu Najwyższego. To kolejny przykład sytuacji, w której Polak nie może ufać sędziemu, prokuratorowi. To się wiąże w jedną całość z sędzią, który odbiera polecenia telefoniczne z Kancelarii Premiera. To wymaga natychmiastowej zmiany - powiedział poseł Piotr Naimski.

Sprawa opisana przez "GPC" dotyczyła biznesmena Józefa Matkowskiego, który przegrał proces o zapłatę 17 mln zł na rzecz wspólnika. "GPC" napisała, że "prawnicy, którzy nawiązali z nim kontakt - mec. B. oraz warszawski radca prawny Ryszard Kuciński (zmarł rok temu) – zaproponowali „załatwienie sprawy” - miało to w sumie kosztować 2 mln zł".

Według "GPC" Matkowski zgłosił się do CBA, które przez cztery lata prowadziło w tej sprawie operację specjalną - "na kontrolowane łapówki wydano blisko milion złotych". "GPC" napisała, że "we wrześniu 2009 r., po wybuchu afery hazardowej, mecenas B. i Kuciński zażądali od Matkowskiego 2 mln zł, grożąc, że jeśli nie zapłaci, skarga kasacyjna zostanie odrzucona. Matkowski pieniędzy nie dał i 14 października 2009 r. Sąd Najwyższy odrzucił wniesioną kasację".

I prezes oraz szef i sędziowie izby cywilnej Sądu Najwyższego w związku z zarzutami wydali oświadczenie:

"Zawarte w doniesieniach prasowych spekulacje, pełne sprzeczności i niedomówień, nieprawdziwe i niemające pokrycia w faktach, w sposób niedopuszczalny podważają autorytet sędziów i zaufanie do najwyższego organu wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Powoływanie się na niesprawdzone, pochodzące z niewiadomego źródła informacje narusza standardy obowiązujące w państwie prawa, nie służy umacnianiu instytucji Państwa, godzi nie tylko w autorytet sędziów Sądu Najwyższego, ale również w autorytet Państwa".

Czy prokurator generalny wmieszał się w śledztwo, w którym jako podejrzewany występował jego znajomy?

PAP, slaw

[FOTO: SN]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook