Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Są nowe dowody ws. Olewnika

17.11.2011

Dziwą mnie działania prokuratury – mówi portalowi Stefczyk.info Andrzej Dera, poseł z sejmowej komisji śledczej ds. śmierci Krzysztofa Olewnika. Przyznaje, że znane mu dowody wykluczają tezę o samouprowadzeniu. Tymczasem prokuratura informuje o wznowieniu działań weryfikujących tę hipotezę śledczą.

W domach rodziny Olewników odbyły się przeszukania. Śledczy szukali dokumentów, które mogłyby potwierdzić lub wykluczyć tezę, że porwanie Krzysztofa Olewnika było zaaranżowane. Tę tezę badano już wcześniej. Jednak prokuratora ją odrzuciła. W świetle dokumentów, które znam, ta teza jest absurdalna – tłumaczy w rozmowie z naszym portalem Dera. Zaznacza jednak, że być może policja i prokuratura dotarła do nowych dowodów w tej sprawie. One mogłyby rzucić nowe światło na tę kwestie – zaznacza poseł.

Andrzej Dera, który brał udział w pracach komisji śledczej badającej porwanie i śmierć Krzysztofa Olewnika, przypomina, że wydawało się, że najbardziej dotąd prawdopodobną tezą była wersja mówiąca, że zbrodni dokonała grupa przestępcza. Co ludzie zostali ujęci. Potem sądy ich skazały – przypomina.

W ocenie naszego rozmówcy powrót do tezy o samouprowadzeniu musiałby oznaczać, że „w upozorowaniu tego porwania na pewnym etapie brali udział policjanci”. Zebrane materiały dowodowe pokazują jednak, że cała sprawa wyglądała inaczej. Ktoś, kto upozorował uprowadzenie, nie wypłacałby niemal miliona złotych za informacje o synu. Te pieniądze wyszły przecież z rodziny Olewników, trafiły do detektywa Rutkowskiego. W moim odczuciu szereg dowodów nie pozwala na stawianie tezy o samouprowadzeniu – wskazuje Dera.

Poseł pytany, czy w jego ocenie poznamy kiedyś prawdę o okolicznościach śmierci Olewnika, jest sceptyczny.  Jestem realistą. Z różnych powodów nie jesteśmy obecnie w stanie poznać wszystkich okoliczności tej zbrodni. Śmierć zabójców Olewnika nie była przypadkowa. Ci ludzie prawdę zabrali ze sobą. Teraz już się nie dowiemy, kim byli zleceniodawcy, kto kierował tą zbrodnią. Wiele wskazuje na to, że te zgony nie były przypadkowe – wskazuje polityk.

Nasz rozmówca mówi również, że obecnie istnieje wiele „obiektywnych przeszkód” w dotarciu do prawdy w tej sprawie”. Nie można odtworzyć kontaktów, jakie nawiązywali ludzie kilka lat temu. Nie ma dostępu do bilingów sprzed lat itp. Dowody, których nie zebrała policja po uprowadzeniu i śmierci Olewnika, obecnie są niedostępne. W całej sprawie popełniono również szereg błędów na pierwszych etapach śledztwa. Przecież po 10 latach policja trafiła na zupełnie nowe ślady krwi w domu biznesmena – kwituje nasz rozmówca.

saż

[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

Słowa kluczowe:

Krzysztof Olewnik

,

dowody

Warto poczytać

Facebook