Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rządowy nepotyzm kwitnie na potęgę

28.12.2011

W rządowych gabinetach rozgościli się już ministrowie drugiego rządu Donalda Tuska. Wraz z nimi w fotelach rozsiedli się asystenci czy członkowie ich gabinetów politycznych. Politycy Platformy Obywatelskiej rozwijają wciąż swoje nepotyczne praktyki. Minister Nowak, Szumilas i Mucha ściągają do resortów swoich ludzi.

Jak pisze „Super Express” najważniejszym kryterium, jakie do przyjmowania do pracy stosują nowi ministrowie, są znajomości. „Nie musieli startować w konkursach, mieć odpowiedniego stażu pracy, znać kilku języków obcych... I tak dostali dobrze płatną posadę. Zarabiają nawet po 8 tysięcy złotych brutto. A ich obowiązki tak naprawdę nie są sprecyzowane” – pisze „SE” o nowych pracownikach gabinetów politycznych.

„Na dobre ruszyło obsadzanie stanowisk znajomymi przez ministrów nowego rządu Donalda Tuska (54 l.). Na pierwszy rzut poszło dzielenie posad w gabinetach politycznych. Tak naprawdę nie wiadomo, czym zajmują się gabinety, skoro w resortach działają sekretariaty i liczne departamenty. Ale ludzie, którzy tam pracują, zarabiają bardzo dobrze. Jak wyliczył "Dziennik Gazeta Prawna", szef takiego gabinetu zarabia ok. 8 tys. zł brutto. A jego członkowie między 3,6 a 4,7 tys. zł brutto. Nowi ministrowie zatrudnili w tych działach około 60 osób. Nie musieli organizować konkursów na te stanowiska. Postawili na swoich, w wielu przypadkach młodych (najmłodsza ma 21 lat) i niedoświadczonych znajomych” – informuje gazeta.

W ministerstwach zostali zatrudnieni ludzie młodzi, którzy mają niewielkie doświadczenie w pracy. Joanna Mucha zatrudniła 27-letnią Annę Glijer, Sławomir Nowak ściągnął do resortu Karolinę Kleszcz, która ma 25 lat, a nowa szefowa MEN Krystyna Szumilas stanowisko szefa gabinetu politycznego obsadziła Aleksandrą Krawczyk, która była pracownikiem jej biura poselskiego. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Nepotyzm przy obsadzaniu rządowych stanowisk kwitnie na potęgę.

Jak zaznacza gazeta, od lat do likwidacji gabinetów politycznych przy ministerstwach wzywa PiS. - Roczny koszt ich utrzymania w ministerstwach i samorządach to około pół miliona złotych. Przygotowaliśmy ustawę w tej sprawie, ale w poprzedniej kadencji projekt ugrzązł w komisji. Jak widać, rząd woli oszczędzać np. na pacjentach, a nie na sobie. Co więcej, zatrudniają w nich osoby, które nie mają doświadczenia na tego typu stanowiskach – komentuje dla „SE” Mariusz Błaszczak (42 l.), przewodniczący klubu parlamentarnego PiS. „Być może politycy PO lansują hasło: ‘By żyło się lepiej’... Znajomym!” – kwituje gazeta.

saż
[fot. Super Express]

Słowa kluczowe:

rząd

,

gabinety polityczne

,

nepotyzm

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook