Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rząd o zmianie dowództwa armii

02.03.2013

Rada Ministrów ma się zająć reformą dowodzenia w Wojsku Polskim. Czy rządowi uda się wprowadzić w życie kontrowersyjny projekt?

Ujednolicenie struktur na czas wojny i pokoju - to główny cel proponowanej reformy dowodzenia polską armią. Na jednym z najbliższych posiedzeń Rada Ministrów ma zająć się projektem nowelizacji ustawy o urzędzie ministra obrony.

Zamiast funkcjonujących obecnie odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych - Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych - mają powstać dwa - Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych (RSZ), odpowiedzialne za ogólne dowodzenie całością sił zbrojnych w czasie pokoju oraz Dowództwo Operacyjne RSZ, przejmujące dowodzenie w czasie kryzysów, wojny i - tak jak dzieje się obecnie - nad siłami wydzielonymi do misji zagranicznych.

Obecnie minister obrony kieruje armią za pośrednictwem szefa Sztabu Generalnego. Po reformie Sztab ma się skupić na planowaniu strategicznym, opracowywaniu programów wieloletniego rozwoju sił zbrojnych oraz doradzaniu ministrowi obrony, premierowi i prezydentowi w sprawach dotyczących ogólnej i operacyjnej działalności armii. Ministrowi mają jednakowo podlegać szef Sztabu i dwaj najwyżsi dowódcy.

O konieczności zmian mówił w 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski, a szef BBN Stanisław Koziej wskazywał, że zbyt rozproszony system dowodzenia oraz skupienie w Sztabie Generalnym funkcji planowania, dowodzenia i rozliczania z postawionych zadań przyczyniły się do tego, że w lotnictwie wojskowym zawiódł system nadzoru, a po katastrofie samolotu CASA doszło do katastrofy smoleńskiej.

Według Kozieja obecnie proponowana reforma stworzyłaby lepsze warunki do szkolenia i użycia wojsk w działaniach połączonych, w których uczestniczą różne rodzaje sił zbrojnych. Szef BBN podkreśla też, że dzięki ujednoliceniu struktur czasu pokoju i wojny nie byłoby potrzeby przeprowadzania zmian w warunkach kryzysu, można by też zawczasu wskazać, kto ma się przygotowywać do roli naczelnego dowódcy na czas zagrożenia.

Proponowana reforma budzi zastrzeżenia m.in. PiS. W grudniu klub zarzucał, że projekt nie był konsultowany z Sejmem. Zdaniem PiS zakładana reforma jest sprzeczna z konstytucją, która wymaga, by prezydent mianował dowódców rodzajów sił zbrojnych; wiedzie do umniejszenia roli SGWP, który miałby się stać "przechowalnią generałów" niewygodnych dla rządzącej koalicji.

Zmieniają się tylko najwyższe dowództwa, pozostają rodzaje sił zbrojnych, które - podobnie jak działy administracji publicznej ministrom - nie muszą podlegać każde osobnemu dowódcy - przekonywał posłów w styczniu posłów Koziej. Zapewnił, że nie ma mowy o uszczupleniu roli szefa SGWP, a konstytucja nigdzie nie mówi, że to on ma dowodzić i jest to rozwiązanie rzadko spotykane w historii wojskowości. Szef BBN wskazywał, że proponowane rozwiązania - prezydent powołuje szefa Sztabu Generalnego i dowódców RSZ jako równych sobie - będą wręcz bardziej odpowiadać obecnej konstytucji niż obowiązujące zapisy - kompromis z czasu sporów o cywilną kontrolę nad armią.

Do największych korzyści proponowanej reformy szef BBN zalicza możliwość wskazania w czasie pokoju - a nie dopiero kryzysu czy wojny - kto ma się przygotowywać do roli naczelnego dowódcy. 

"W przygotowywanej reformie strategicznie najważniejsze jest stworzenie warunków do funkcjonowania naczelnego dowódcy na czas wojny. Druga nowość to możliwość wskazania przez prezydenta na wniosek premiera - czyli w takiej samej procedurze, w jakiej ma być powoływany na czas wojny naczelny dowódca - osoby funkcyjnej przewidywanej do powołania na to stanowisko" - podkreślił Koziej.

"Proponowane rozwiązania nie przesądzają, kto będzie naczelnym dowódcą: konstytucja daje tu pełną swobodę naczelnym władzom państwa - prezydentowi i premierowi" - powiedział minister. Ocenił zarazem, że skoro reforma wskazuje na Dowództwo Operacyjne jako podmiot, który powinien się przygotowywać do roli sztabu naczelnego dowódcy na czas wojny, to naczelnym dowódcą powinien być szef Dowództwa Operacyjnego.

"Logika rozwiązań, które proponujemy, sugeruje, że najlepiej byłoby, gdyby naczelnym dowódcą był dowódca operacyjny, który na co dzień ma odpowiadać za użycie wojska oraz szkolenie operacyjne, przygotowywanie dowództw i sztabów podporządkowanych mu formacji. To umożliwi przygotowywanie się tej osoby i Dowództwa Operacyjnego do funkcjonowania w razie konieczności wprowadzenia wojennego systemu dowodzenia i powołania konstytucyjnego naczelnego dowódcy wraz z jego sztabem" - zaznacza szef BBN.

W lipcu ub. r. założenia reformy opracowanej we współdziałaniu z BBN przyjęło MON, w grudniu przyjęła je Rada Ministrów. Reforma dowództw była dwukrotnie tematem posiedzeń RBN. Wkrótce rząd ma się zająć projektem niezbędnych zmian w ustawie o urzędzie ministra obrony.

TK,PAP
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
Słowa kluczowe:

Wojsko Polskie

,

armia

,

reforma

,

rząd

,

MON

Warto poczytać

Facebook