Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ruszył proces b. agentów CBA

27.04.2015

Dwóch funkcjonariuszy oskarżonych o ujawnienie tajnych informacji nie przyznaje się do winy.

Ruszył tajny proces trzech b. funkcjonariuszy CBA oskarżonych o ujawnienie tajnych informacji. W 2012 r. media pisały o możliwym podszywaniu się agentów CBA pod dziennikarzy; ujawniły też zdjęcie „agenta Tomka" nad walizką pieniędzy.

Prokurator odczytał akt oskarżenia w trybie niejawnym, w specjalnie zabezpieczonej tajnej sali Sądu Okręgowego w Warszawie. Na następnej rozprawie ma nastąpić faza wyjaśnień oskarżonych. Na razie wyznaczono terminy rozpraw do połowy czerwca.

Podsądni nie chcieli wypowiadać się dla mediów. Ich obrońcy mówili, że są oni niewinni, ale nie mogą powiedzieć nic więcej z powodu tajności sprawy.

Na sądowej wokandzie nie figurowało nawet nazwisko sędziego prowadzącego sprawę.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła 43-letniego Roberta J., 58-letniego Czesława B. i 50-letniego Adama K. o ujawnienie w 2012 r. „nieuprawnionym osobom" tajnych informacji dotyczących m.in. czynności operacyjno-rozpoznawczych CBA i udostępnienie fotografii funkcjonariuszy Biura w ich trakcie. Robert J. i Czesław B. oskarżeni zostali także o niedopełnienie obowiązków służbowych - mieli przez kilka lat przechowywać na niecertyfikowanych nośnikach dokumenty z niejawnymi treściami.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP, zarzuty oparto m.in. na analizie wykazów połączeń i logowań telefonów komórkowych oskarżonych. Śledztwo przeniesiono z Warszawy do Lublina, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, ale działania śledcze w całej sprawie prowadziło samo CBA.

Oskarżeni w śledztwie nie przyznali się do zarzutów, za które grozi do 5 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec nich od 5 do 10 tys. zł poręczenia majątkowego. Zgodnie z prawem za ujawnienie niejawnych informacji odpowiada nie dziennikarz, tylko osoba zobowiązana ustawowo do ich chronienia.

W 2012 r. "Gazeta Wyborcza" i Gazeta.pl opisały pracę agentów CBA pod przykryciem i zamieściły zdjęcie „agenta Tomka", b. funkcjonariusza Biura (a do niedawna posła niezrzeszonego; wcześniej PiS) Tomasza Kaczmarka nad walizką z pieniędzmi. Miały one służyć w 2009 r. do operacji CBA w sprawie tzw. willi Kwaśniewskich. CBA przypuszczało, że Kwaśniewscy kupili dom na podstawioną osobę (prokuratura sprawę umorzyła).

 „To była specyficzna sytuacja, byłem ostatnią osobą, która w CBA dysponowała tymi pieniędzmi przed akcją, musiałem to przeliczyć i wszystko sprawdzić” - mówił Kaczmarek w 2012 r.

Został on pod koniec ub.r. oskarżony przez warszawską prokuraturę wraz z innym agentem CBA o przekroczenie uprawnień w tej akcji (sam zrezygnował z immunitetu); grozi mu do 8 lat więzienia. Prokuratura chciała stawiać zarzuty także i Mariuszowi Kamińskiemu (szef CBA w latach 2006-2009, dziś poseł i wiceprezes PiS), ale w ub.r. Sejm (głosami m.in. posłów PO) nie uchylił mu immunitetu - z tego powodu śledztwo wobec niego umorzono.

Ponadto gazeta opisała w 2012 r., jak w latach 2006-2009 CBA w ramach tzw. działalności legalizacyjnej podrabiało legitymacje dziennikarskie PAP, Radia Zet i „Gazety Wyborczej". Z redakcją skontaktował się mężczyzna przedstawiający się jako były funkcjonariusz CBA. "Opowiedział, jak wygląda szkolenie, zaopatrywanie w dokumenty, sprzęt i inne środki tzw. przykrywkowców, czyli agentów Biura prowadzących tajne operacje, które wymagały przybrania przez nich fałszywej tożsamości" - pisała "GW". Po tej publikacji doniesienie do prokuratury złożył szef CBA i niezależnie Kaczmarek.

Sprawa legitymacji prasowych w CBA wywołała wtedy poruszenie w mediach. Ówczesny prezes PAP Jerzy Paciorkowski zwracał się do szefa CBA o wyjaśnienie kwestii używania podrobionych legitymacji służbowych PAP.

ŁS / PAP

Fot. cba.gov.pl

Słowa kluczowe:

agent

,

agenci

,

Tomek

,

proces

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook